Przegląd cen na tłusty czwartek 2026. Tyle zapłacimy za pączka, Polaków czeka zdumienie
Zbliża się tłusty czwartek, czyli święto słodyczy i jedzenia bez umiaru. Polacy tłumnie ruszą do cukierni, aby kupić pączki z ulubionym nadzieniem. Jak każdego roku, tak i teraz pojawia się pytanie, za ile będzie można kupić ulubiony słodycz. Wiadomo, jak kształtują się ceny w 2026 roku.
- Historia tłustego czwartku
- Rekordowe ceny w tłusty czwartek
- Tyle będą kosztowały pączki w tłusty czwartek
Historia tłustego czwartku
Geneza tego święta jest znacznie mniej "cukierkowa”, niż mogłoby się wydawać współczesnym konsumentom, przyzwyczajonym do lukrowanych wypieków z różanym nadzieniem. Jeszcze kilka wieków temu tłusty czwartek był dniem, w którym na stołach królowały tłuste mięsa, słonina i kapusta, a pączki, w ówczesnej formie przypominające raczej twarde bułki z chlebowego ciasta, nadziewano skwarkami. Ewolucja w stronę słodkiego obżarstwa nastąpiła stopniowo, by w XXI wieku przybrać formę ogólnonarodowego szaleństwa zakupowego. Dziś to nie tylko kultywowanie tradycji, ale przede wszystkim potężne koło zamachowe dla branży cukierniczej i handlowej, które w jeden dzień generuje obroty liczone w dziesiątkach milionów złotych.

Współczesny tłusty czwartek to jednak coś więcej niż tylko zaspokojenie apetytu na słodycze; to zjawisko socjologiczne i ekonomiczne, w którym jak w soczewce skupiają się trendy konsumenckie. Z jednej strony mamy do czynienia z masową produkcją marketową, gdzie pączki sprzedawane są w niezwykle niskich cenach promocyjnych, byle tylko przyciągnąć klienta do sklepu. Z drugiej strony obserwujemy fascynujący rozwój segmentu premium, gdzie zwykły kawałek drożdżowego ciasta urasta do rangi dobra luksusowego.
Cukiernie prześcigają się w wymyślnych recepturach, oferując wypieki z kremem pistacjowym, solonym karmelem, a nawet jadalnym złotem. Konsumpcjonizm w tym dniu osiąga apogeum, a klienci, stojąc w długich kolejkach, zdają się ignorować fakt, że przepłacają za produkt, który w inne dni roku jest zazwyczaj dostępny w niższej cenie. To specyficzny rodzaj owczego pędu, który sprawia, że w ten jeden czwartek w roku racjonalność ekonomiczna ustępuje miejsca społecznej presji i chęci uczestnictwa w zbiorowym rytuale.
Rekordowe ceny w tłusty czwartek
Najbardziej jaskrawym przykładem tego, jak bardzo zmieniło się postrzeganie pączka, są ceny w najsłynniejszych warszawskich lokalach. Od lat swoistym barometrem drożyzny i ekskluzywności są cenniki w cukierni "Słodki Słony”, firmowanej nazwiskiem najpopularniejszej polskiej restauratorki, Magdy Gessler. Sam lokal prowadzi jej córka Lara. W 2026 roku cena za jednego pączka w tym lokalu osiągnęła poziom, który dla przeciętnego zjadacza chleba wydaje się wręcz absurdalny.
Za wariant klasyczny z różą lub maliną trzeba zapłacić aż 25 złotych. Śliwka w czekoladzie lub adwokat to już wydatek rzędu 26 złotych za sztukę. To kwota, za którą w wielu mniejszych miejscowościach, a nawet w barach mlecznych w stolicy, można zjeść pełnowartościowy obiad.

Płacąc 26 złotych za pączka, klient kupuje nie tylko kalorie, ale przede wszystkim poczucie przynależności do elitarnego grona, które stać na takie fanaberie. Można tu dopatrywać się mechanizmu przypominającego efekt Veblena, gdzie popyt na dobro rośnie wraz z jego ceną, ponieważ wysoki koszt staje się wyznacznikiem prestiżu. Oczywiście przypadek cukierni “Słodki Słony” jest ekstremalny, ale pociąga za sobą cały rynek. Widząc, że klienci są w stanie zapłacić krocie za wypiek Magdy Gessler, inne rzemieślnicze cukiernie również odważniej podnoszą ceny.
Zdaniem Andrzeja Piętki z Akademii Wypieków, cytowanego przez dlahandlu.pl, w 2026 roku standardem w dobrych, autorskich pracowniach w dużych miastach stały się ceny rzędu 10-15 złotych za sztukę. To psychologiczna bariera, która jeszcze kilka lat temu wydawała się nie do przekroczenia, a dziś nikogo już nie dziwi.
Klienci, szukając ”prawdziwego smaku dzieciństwa”, coraz częściej odwracają się od napompowanych polepszaczami wyrobów z dyskontów, godząc się na to, że za jakość trzeba słono zapłacić. To jednak nie wyłączny zakres cen - wiadomo, ile kosztuje samo wykonanie jednego pączka.
Zobacz też: Ten produkt to hit wśród Polaków. 30 i 40-latkowie kupują w ogromnych ilościach
Tyle będą kosztowały pączki w tłusty czwartek
Choć w ostatnich latach konsumenci przyzwyczaili się do dynamicznych podwyżek cen żywności, w przypadku pączków na 2026 rok nie należy spodziewać się gwałtownych zmian. Jak wskazuje Andrzej Piętka, ceny tych popularnych wyrobów cukierniczych powinny pozostać względnie stabilne. Ekspert podkreśla, że mimo wzrostu wynagrodzeń oraz ogólnych kosztów prowadzenia działalności, sytuację cenową łagodzą niższe niż rok wcześniej ceny kluczowych surowców. To właśnie one w dużej mierze decydują o końcowym koszcie produkcji pączka i pozwalają ograniczać presję na podnoszenie cen dla klientów.
Obecnie podstawowy koszt surowcowy jednego pączka szacowany jest na około 0,40-0,50 zł za sztukę. Piętka zaznacza jednak, że jest to jedynie fragment całej kalkulacji cenowej. Do tej kwoty należy doliczyć szereg innych elementów, które istotnie wpływają na ostateczną cenę produktu. Znaczenie ma nie tylko sam skład pączka i rodzaj użytej frytury, lecz także koszty produkcji, w tym wydatki na energię. Dodatkowo w cenę wliczane są koszty marketingu oraz utrzymania punktu sprzedaży, które mogą się znacznie różnić w zależności od miejsca i skali działalności.
W efekcie ceny pączków w 2026 roku nie będą jednolite i mogą się zauważalnie różnić pomiędzy poszczególnymi cukierniami. Jak wskazuje ekspert, w sklepach firmowych piekarni lub cukierni cena jednego pączka dla klienta najczęściej będzie mieściła się w przedziale od 3,90 do 5,90 zł za sztukę. Różnice te wynikają przede wszystkim z indywidualnych kosztów prowadzenia działalności oraz przyjętej polityki cenowej, a nie z gwałtownych zmian na rynku surowców.