Przebadali drób w polskich sklepach. Klienci nawet nie zdają sobie sprawy, co kupują
Mięso drobiowe jest jednym z podstawowych produktów w koszykach Polaków. Klienci zwracają uwagę przede wszystkim na cenę, termin przydatności i wygląd produktu, jednak jego jakość handlowa obejmuje znacznie więcej parametrów. IJHARS sprawdza m.in. skład, oznakowanie, pochodzenie oraz zgodność oferowanego mięsa z wymaganiami określonymi w przepisach. Najnowsza kontrola objęła zarówno producentów, jak i sklepy i przyniosła sporą liczbę zastrzeżeń.
Szczególną uwagę zwróciły badania laboratoryjne drobiu. W ponad połowie przebadanych partii stwierdzono przekroczenie dopuszczalnego współczynnika zawartości wody do białka. Inspektorzy znaleźli też liczne błędy w oznakowaniu produktów.
IJHARS regularnie sprawdza żywność. Kontroluje ją od producenta aż po sklep
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych odpowiada za sprawdzanie jakości handlowej produktów, które trafiają na polski rynek. Kontrole mogą obejmować producentów, zakłady przetwórcze, importerów, hurtownie oraz placówki handlowe. Tylko w pierwszej połowie 2026 roku IJHARS skontrolowała ponad 41,6 tys. partii artykułów rolno-spożywczych.
Inspektorzy sprawdzają nie tylko sam skład produktu, ale także jego oznakowanie, deklarowane pochodzenie, sposób prezentowania klientowi oraz zgodność z wymaganiami określonymi w przepisach. W przypadku mięsa drobiowego znaczenie mają m.in. zawartość wody po procesie technologicznym, prawidłowe nazewnictwo poszczególnych elementów tuszy oraz informacja o tym, czy drób jest świeży, mrożony czy głęboko mrożony.
Dla konsumenta istotne są również dane dotyczące pochodzenia mięsa. Jeżeli zwierzę było hodowane i ubite w różnych państwach, informacje te powinny zostać wskazane oddzielnie. Gdy cały proces odbywał się w jednym kraju, można zastosować oznaczenie "Pochodzenie” wraz z nazwą państwa.

Przepisy szczegółowo regulują nawet nazwę produktu. Na etykiecie lub wywieszce powinno znaleźć się określenie wskazujące zarówno gatunek, jak i konkretną część tuszy. Klient powinien więc wiedzieć, czy kupuje np. podudzie z kurczaka, filet z piersi czy inną część mięsa.
Najnowsza kontrola żywności skoncentrowała się właśnie na drobiu. Inspektorzy sprawdzili zarówno producentów, jak i punkty sprzedaży, a wyniki pokazały problemy dotyczące badań laboratoryjnych oraz informacji przekazywanych klientom.
Skontrolowano 141 firm. Nieprawidłowości wykryto w niemal połowie
W ramach najnowszej kontroli IJHARS sprawdziła 141 podmiotów zajmujących się produkcją lub sprzedażą mięsa drobiowego. Nieprawidłowości wykryto w 66 z nich, czyli 46,8 proc. skontrolowanych firm. Oznacza to, że zastrzeżenia pojawiły się niemal w co drugim miejscu objętym działaniami inspektorów.
Poszczególne partie oceniano na kilku poziomach. Pod względem cech organoleptycznych, czyli m.in. wyglądu i zapachu, sprawdzono 155 partii. W tym zakresie żadnej z nich nie zakwestionowano.
Zupełnie inaczej przedstawiały się wyniki analiz fizykochemicznych. Do laboratoriów trafiły 94 partie drobiu, a nieprawidłowości stwierdzono w 52 z nich, czyli 55,3 proc. Najczęściej chodziło o przekroczenie najwyższego dopuszczalnego współczynnika zawartości wody do zawartości białka, określanego jako W/RP.

IJHARS przeprowadziła dodatkowe badania pod kątem obecności substancji, które mogłyby wskazywać na celowe zwiększanie zawartości wody w mięsie. W badanych próbkach nie wykryto niedeklarowanych substancji tego rodzaju. Inspekcja wskazuje, że podwyższony współczynnik może wynikać również z fizjologicznych właściwości mięsa.
Kontrola pokazała więc bardzo wyraźny problem z parametrami części produktów. Ponad połowa laboratoryjnie przebadanego drobiu nie spełniła wymagań dotyczących stosunku zawartości wody do białka.
To jednak nie był jedyny obszar, w którym inspektorzy znaleźli uchybienia. Kolejna duża grupa nieprawidłowości dotyczyła sposobu, w jaki mięso było opisywane i prezentowane klientom.
Zobacz też: Popularny lek znika z aptek. GIF nadał decyzji rygor natychmiastowy
Problemy nie kończyły się na wodzie. Co piąta partia była źle oznakowana
IJHARS sprawdziła oznakowanie 266 partii mięsa drobiowego. Nieprawidłowości wykryto w 49 z nich, czyli w 18,4 proc. przypadków. W praktyce oznacza to, że zastrzeżenia pojawiły się przy niemal co piątej skontrolowanej partii.
Inspektorzy znajdowali m.in. produkty z niepełnymi lub niewłaściwymi nazwami, brakującą informacją o kraju pochodzenia albo pochodzeniem podanym w sposób niezgodny z wymaganiami. Przy mięsie sprzedawanym bez opakowania zdarzał się także brak wymaganej flagi państwa pochodzenia.
W części przypadków klient nie otrzymywał prawidłowej informacji, czy kupowana żywność jest świeża, mrożona czy głęboko mrożona. Kontrolerzy natrafiali również na błędne dane producenta oraz nieprawidłowo opisane terminy przydatności do spożycia.
Jednym z przykładów były kodowane zapisy terminu, takie jak “06/03/L2”, zamiast czytelnej informacji zawierającej dzień, miesiąc i rok. Zastrzeżenia wzbudzały również hasła takie jak ”bez fosforanów” czy "bez glutaminianów”, pojawiające się przy produktach, w których takie substancje i tak nie powinny być stosowane.
Wyniki kontroli pokazują więc kilka różnych problemów jednocześnie. W 46,8 proc. skontrolowanych podmiotów wykryto przynajmniej jedną nieprawidłowość, 55,3 proc. przebadanych laboratoryjnie partii miało niewłaściwy współczynnik wody do białka, a 18,4 proc. partii było źle oznakowanych.
Wobec stwierdzonych naruszeń IJHARS zastosowała sankcje przewidziane w przepisach prawa żywnościowego. Kontrola dotyczyła jakości handlowej produktów, czyli przede wszystkim tego, czy drób spełnia wymagane parametry oraz czy klient otrzymuje prawidłowe informacje o kupowanym mięsie.
