biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Prawdziwe koszty projektu SAFE 0%. Dlaczego prezydencka alternatywa budzi tyle kontrowersji?
Darek Dziduch
Darek Dziduch 13.03.2026 12:35

Prawdziwe koszty projektu SAFE 0%. Dlaczego prezydencka alternatywa budzi tyle kontrowersji?

Prawdziwe koszty projektu SAFE 0%. Dlaczego prezydencka alternatywa budzi tyle kontrowersji?
Na czym polega SAFE 0% fot. Andrzej Iwanczuk/REPORTER/ East News

Projekt SAFE 0% miał być przełomem w finansowaniu polskiej armii – rozwiązaniem krajowym, które pozwoli uniknąć zagranicznego zadłużenia. Na pierwszy rzut oka brzmi to jak propozycja idealna: miliardy na zbrojenia i brak kosztów odsetkowych. Jednak dokładniejsza analiza pokazuje, że mechanizm może być znacznie bardziej skomplikowany, niż wynika z publicznych deklaracji.

  • Czy finansowanie armii z zysków Narodowego Banku Polskiego jest w ogóle realne?
  • Dlaczego obietnica „0 procent” może okazać się kosztowną iluzją?
  • I czy nowy fundusz obronny może zmienić układ sił w polskiej polityce?

Finansowanie armii z zysków NBP. Ekonomiści wskazują pierwszy problem

Jednym z fundamentów projektu SAFE 0% jest pomysł utworzenia Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który miałby finansować modernizację armii. Kluczowym źródłem pieniędzy dla tego mechanizmu mają być zyski Narodowego Banku Polskiego.

W teorii rozwiązanie wydaje się atrakcyjne. Jeśli bank centralny wypracuje nadwyżkę finansową, mogłaby ona zostać przeznaczona na inwestycje w obronność. Problem polega jednak na tym, że w ostatnich latach sytuacja finansowa NBP wygląda zupełnie inaczej.

Bank centralny od 2022 roku notuje wielomiliardowe straty, wynikające głównie z wyceny rezerw walutowych i zmian kursów walut. Według szacunków strata za ostatni rok może wynieść nawet około 30 miliardów złotych.

Eksperci podkreślają, że takie straty nie oznaczają bankructwa instytucji – bank centralny funkcjonuje według zupełnie innych zasad niż komercyjne banki. Jednak oparcie strategicznego finansowania armii na nieprzewidywalnych wynikach finansowych banku rodzi poważne wątpliwości. Zyski NBP nie pojawiają się regularnie, a ich wysokość zależy od czynników makroekonomicznych, na które państwo ma ograniczony wpływ.

ZOBACZ WIDEO NA TEN TEMAT:

„0 procent” tylko z nazwy? Kosztowne pożyczki pomostowe

Największe emocje budzi jednak sam element marketingowy projektu, czyli zapowiadane zerowe oprocentowanie finansowania. W praktyce mechanizm ten okazuje się znacznie bardziej skomplikowany.

Jeżeli Narodowy Bank Polski w danym roku nie wygeneruje zysku – a to właśnie ma miejsce w ostatnich latach – konieczne byłoby uruchomienie pożyczek pomostowych z Banku Gospodarstwa Krajowego. Problem polega na tym, że BGK nie może tworzyć pieniądza w taki sposób jak bank centralny.

Aby zdobyć środki, bank musi emitować obligacje na rynku finansowym, które mają swoje oprocentowanie. Obecnie dziesięcioletnie obligacje BGK oferują rentowność na poziomie około 4 proc. rocznie.

Dla porównania finansowanie w ramach europejskiego mechanizmu SAFE szacowane jest na około 3,3–3,5 proc.. W praktyce oznacza to, że krajowy projekt reklamowany jako „darmowy” może generować wyższe koszty niż europejska alternatywa. Z punktu widzenia finansów publicznych różnica kilku dziesiątych procenta przy wielomiliardowych kwotach może oznaczać miliardy złotych dodatkowych kosztów w długim okresie.

Spór o kompetencje. Czy nowy fundusz zmieni układ władzy?

Kontrowersje wokół projektu nie dotyczą wyłącznie ekonomii. Wiele wątpliwości pojawia się również w kontekście konstytucyjnego podziału kompetencji między rządem a prezydentem.

Obecne przepisy jasno wskazują, że ewentualne zyski Narodowego Banku Polskiego trafiają do budżetu państwa, a nie do specjalnych funduszy celowych. Oznacza to, że wprowadzenie nowego mechanizmu wymagałoby zmian w obowiązujących przepisach.

Projekt zakłada również powołanie pięcioosobowego komitetu sterującego, który miałby decydować o wydatkowaniu środków na modernizację armii. W jego skład mieliby wejść premier, prezydent, minister obrony narodowej, minister spraw wewnętrznych oraz szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Decyzje w tym gremium miałyby zapadać większością dwóch trzecich głosów, co w praktyce oznacza konieczność uzyskania zgody co najmniej czterech członków. Taka konstrukcja może prowadzić do sytuacji, w której pojedynczy blok polityczny zyska możliwość blokowania strategicznych decyzji dotyczących armii.

Polityka czy realna alternatywa dla europejskiego programu?

Na tle tych wszystkich wątpliwości pojawia się pytanie o rzeczywisty cel projektu SAFE 0%. Zwolennicy rozwiązania argumentują, że pozwoli ono uniknąć zagranicznego zadłużenia i zwiększyć niezależność finansową państwa.

Krytycy wskazują jednak, że europejski mechanizm finansowania obronności oferuje wyjątkowo długie terminy spłaty – nawet do 45 lat – oraz dziesięcioletni okres karencji w spłacie kapitału. Tak preferencyjnych warunków Polska prawdopodobnie nie byłaby w stanie uzyskać na rynku komercyjnym.

W efekcie część analityków uważa, że projekt SAFE 0% może mieć przede wszystkim wymiar polityczny, a nie ekonomiczny. Szczególnie że jeszcze kilkanaście miesięcy temu wielu polityków pozytywnie wypowiadało się o europejskim mechanizmie finansowania obronności.

Dyskusja wokół projektu pokazuje, jak ogromne znaczenie ma dziś kwestia finansowania bezpieczeństwa państwa. Decyzje podejmowane w najbliższych latach mogą zaważyć nie tylko na kondycji polskiej armii, ale także na stabilności finansów publicznych.

Źródło: Biznes Info

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: