Płacili za abonament, ale część książek wymagała dopłaty. UOKiK stawia zarzuty
Płacili za abonament, ale dostęp do części książek wymagał kolejnej opłaty. Po przeniesieniu wybranych tytułów do Katalogu Klubowego użytkownicy Legimi musieli dopłacić 14,99 zł za każdą publikację. Teraz sprawą zajmuje się UOKiK, który kwestionuje również sposób uruchamiania bezpłatnego okresu próbnego. Sprawdzamy, czego dotyczą zarzuty i czy klienci mogą liczyć na zwrot pieniędzy.
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wszczął postępowanie przeciwko Legimi. Impulsem do działań były skargi konsumentów dotyczące zmian w zasadach korzystania z serwisu. Postępowanie dotyczy praktyk, które zdaniem urzędu mogły naruszać zbiorowe interesy konsumentów. Na tym etapie są to zarzuty, a nie ostateczne rozstrzygnięcie. Spółka nie zgadza się z jednoznaczną oceną sprawy i zapowiada przedstawienie własnych argumentów.
Książki z abonamentu trafiły do dodatkowo płatnego katalogu
Pierwszy zarzut dotyczy zmian wprowadzonych w październiku 2024 roku. Legimi uruchomiło wówczas Katalog Klubowy i przeniosło do niego część ebooków oraz audiobooków.
Samo Legimi informowało wówczas, że do nowego katalogu trafia część tytułów dostępnych wcześniej w formule „bez limitu”. W praktyce hasło to nie obejmowało już wszystkich publikacji, do których abonenci mieli wcześniej dostęp bez dodatkowej opłaty.
Klient, który nadal chciał przeczytać lub odsłuchać taką publikację, musiał dopłacić 14,99 zł. Zmiana objęła również osoby posiadające aktywne abonamenty, w tym wykupione z góry na określony czas.
UOKiK nie kwestionuje przy tym samego prawa firmy do zmieniania oferty. Problemem ma być zakres dokonanej zmiany. Obowiązujący wówczas regulamin pozwalał Legimi modyfikować katalog np. dodawać albo wycofywać poszczególne książki. Zdaniem urzędu nie przewidywał jednak możliwości przenoszenia części publikacji do odrębnego katalogu wymagającego kolejnej opłaty.
W ocenie prezesa UOKiK spółka mogła w ten sposób jednostronnie ograniczyć zakres usługi, za którą klienci już zapłacili. Jak ujął to prezes urzędu Tomasz Chróstny: „W książkach lubimy nieoczekiwane zwroty akcji, w umowach już nie”.

Bezpłatny okres próbny mógł zakończyć się opłatą
Drugi zarzut dotyczy trzydniowego okresu próbnego. Użytkownik zainteresowany ofertą uruchamiał go przyciskiem oznaczonym słowem „Zamawiam”. Samo oznaczenie nie wskazywało jednak, że brak rezygnacji przed końcem próby oznacza rozpoczęcie płatnego abonamentu.
To właśnie ten szczegół zakwestionował UOKiK. Przycisk prowadzący do zawarcia umowy powinien jednoznacznie informować, że zamówienie wiąże się z obowiązkiem zapłaty, nawet jeżeli pierwsze dni korzystania z usługi są darmowe.
Zdaniem urzędu nie wystarczy, że informacja o przyszłych opłatach znajdzie się w regulaminie lub w innym miejscu strony. Konsument powinien wiedzieć, że podejmuje zobowiązanie finansowe, w chwili zatwierdzania zamówienia.
To ważne nie tylko dla użytkowników Legimi. Podobny mechanizm stosuje wiele serwisów streamingowych, aplikacji i platform oferujących darmowy okres próbny. Bezpłatny start nie zawsze oznacza, że usługa wyłączy się sama. Często to klient musi pamiętać o rezygnacji przed określonym terminem.
Legimi odpowiada na zarzuty urzędu
Legimi potwierdziło otrzymanie zawiadomienia o wszczęciu postępowania. W raporcie giełdowym spółka stwierdziła, że kwestie podniesione przez prezesa UOKiK są „niejednoznaczne prawnie”. Firma zapowiada przedstawienie własnej argumentacji i deklaruje współpracę z urzędem.
Legimi poinformowało również, że zmieniło napis na przycisku uruchamiającym okres próbny jeszcze przed otrzymaniem wiadomości o wszczęciu postępowania. Samo usunięcie kwestionowanego rozwiązania nie przesądza jednak, czy jego wcześniejsze stosowanie było zgodne z prawem. To dopiero oceni UOKiK.
Finał postępowania nie musi oznaczać nałożenia kary. Urząd może także umorzyć sprawę lub zobowiązać spółkę do podjęcia albo zaniechania określonych działań. Na obecnym etapie żaden z możliwych scenariuszy nie jest przesądzony.
Na zwrot pieniędzy jest jeszcze za wcześnie
Jeśli zarzuty się potwierdzą, Legimi może grozić kara wynosząca do 10 proc. obrotu osiągniętego w roku poprzedzającym nałożenie sankcji. Jest to maksymalny ustawowy wymiar kary, a nie zapowiedź kwoty, którą urząd na pewno wymierzy.
Samo wszczęcie postępowania nie oznacza również, że użytkownicy automatycznie otrzymają zwrot abonamentu lub dopłat za książki. UOKiK nie wydał jeszcze decyzji stwierdzającej naruszenie i nie ogłosił rekompensat dla klientów.
Sprawa Legimi dotyczy jednak znacznie szerszego problemu. Subskrypcje są wygodne, dopóki klient dokładnie wie, za co płaci. Jeżeli przedsiębiorca zmienia zasady w trakcie umowy, granica między modyfikacją oferty a ograniczeniem już opłaconej usługi może stać się bardzo cienka. I właśnie przebieg tej granicy ma teraz ustalić UOKiK.