Nadchodzą kolejne zmiany w L4. Decyzje będą wydawać nawet pielęgniarki
W kwietniu 2026 roku wejdą w życie nowe przepisy dotyczące zwolnień lekarskich. Zmienią one zasady kontroli L4, rozszerzając uprawnienia pracodawców. Doprecyzowana zostanie także definicja dozwolonych i niedozwolonych aktywności, aby ograniczyć nadużycia i niejasności interpretacyjne. Warto wiedzieć wcześniej.
- Na to chorują Polacy
- Tak Polacy "kombinują" na L4
- Zmiany w L4 wejdą w życie w kwietniu
Na to chorują Polacy
Zanim przejdziemy do kwietniowej rewolucji, warto zrozumieć, co doprowadziło ustawodawcę do tak radykalnych kroków. Polacy chorują na potęgę, a struktura zwolnień lekarskich w ostatnich latach przeszła drastyczną metamorfozę, odchodząc od klasycznych infekcji sezonowych w stronę schorzeń cywilizacyjnych. Jeszcze dekadę temu dominowały grypy i urazy mechaniczne, dziś statystyki Zakładu Ubezpieczeń Społecznych są bezlitosne i wskazują na gigantyczny wzrost zwolnień wystawianych z powodu zaburzeń psychicznych oraz problemów z układem kostno-stawowym.
Stres, wypalenie zawodowe oraz depresja stały się jednymi z najczęstszych przyczyn absencji, co rodzi ogromne wyzwania interpretacyjne dla kontrolerów, bo o ile złamaną nogę łatwo zweryfikować, o tyle ocena kondycji psychicznej pracownika podczas niezapowiedzianej wizyty domowej jest karkołomnym zadaniem. Nie bez znaczenia pozostaje również łatwość uzyskania zwolnienia, która w dobie telemedycyny stała się wręcz przysłowiowa, a hasło "L4 w 5 minut bez wychodzenia z domu” na stałe wpisało się w krajobraz polskiego rynku pracy.

Proceder ten, choć wygodny dla rzeczywiście chorych, otworzył furtkę do nadużyć na niespotykaną wcześniej skalę. Pracodawcy coraz częściej alarmują, że zwolnienia lekarskie są traktowane przez część zatrudnionych jako bufor bezpieczeństwa w momentach konfliktów w firmie lub jako sposób na przedłużenie weekendu. Co więcej, rośnie liczba zwolnień na opiekę nad chorym członkiem rodziny, co jest prawem każdego ubezpieczonego, ale w praktyce również bywa wykorzystywane niezgodnie z przeznaczeniem. Właśnie ta szara strefa, w której mieszają się rzeczywiste dramaty zdrowotne z cynicznym wykorzystywaniem systemu, stała się katalizatorem zmian, które wejdą w życie już za kilka tygodni. System ubezpieczeń społecznych, drenowany przez miliony dni wątpliwej absencji chorobowej, przestał być wydolny, a koszty ponoszone przez przedsiębiorców, którzy muszą finansować pierwsze 33 dni choroby pracownika lub 14 dni w przypadku osób po 50. roku życia, stały się obciążeniem trudnym do udźwignięcia w dobie spowolnienia gospodarczego.
Tak Polacy "kombinują" na L4
Obecny system kontroli zwolnień lekarskich przypominał dotychczas dziurawe sito, przez które przeciekały miliony złotych nienależnych świadczeń. Do tej pory uprawnienia do samodzielnego kontrolowania pracowników mieli jedynie ci pracodawcy, którzy zgłaszali do ubezpieczenia chorobowego powyżej 20 osób. Mniejsze firmy, stanowiące sól polskiej gospodarki, były skazane na łaskę i niełaskę urzędników ZUS, co w praktyce oznaczało, że weryfikacja zwolnień w mikroprzedsiębiorstwach była całkowicie uzależniona od działań i możliwości przerobowych organu rentowego. Tymczasem to właśnie w mniejszych podmiotach, gdzie relacje są bardziej bezpośrednie, a nieobecność jednej osoby paraliżuje pracę całego zespołu, problem fikcyjnych chorób jest najbardziej dotkliwy. Kreatywność Polaków na zwolnieniach nie zna granic, od remontów mieszkań, przez dorabianie na czarno u konkurencji, aż po zagraniczne wakacje relacjonowane w mediach społecznościowych.

Mechanizm “kombinowania” na chorobowym stał się swego rodzaju sportem narodowym, czemu sprzyjały niejasne przepisy. Pracownicy często żyli w przekonaniu, że adnotacja ”chory może chodzić” na druku zwolnienia jest równoznaczna z pozwoleniem na dowolną aktywność, włączając w to zakupy w galerii handlowej czy udział w imprezach masowych. Z drugiej strony, uczciwi chorzy bali się wyjść do apteki po leki, drżąc przed wizytą kontrolera, który mógłby uznać ich nieobecność w domu za naruszenie zasad leczenia.
Brak precyzyjnych regulacji dotyczących tzw. czynności incydentalnych powodował, że przedsiębiorcy bali się podpisać pilną fakturę czy odebrać kluczowy telefon służbowy w trakcie choroby, w obawie przed utratą zasiłku. Ta prawna niepewność i uznaniowość decyzji urzędniczych generowały tysiące odwołań i spraw sądowych, które latami blokowały system sprawiedliwości. Właśnie w ten chaos uderzają nowe przepisy, które mają raz na zawsze rozdzielić cwaniaków od rzeczywiście potrzebujących rekonwalescencji.
Zmiany w L4 wejdą w życie w kwietniu
W kwietniu 2026 roku zaczną obowiązywać kolejne zmiany w przepisach regulujących zasady korzystania ze zwolnień lekarskich. Nowelizacja obejmuje zarówno kwestie orzecznictwa, jak i kontroli prawidłowości wykorzystywania L4, a jej celem jest usprawnienie działania systemu oraz ograniczenie nadużyć.
Jedną z istotnych nowości jest rozszerzenie katalogu osób uprawnionych do wydawania określonych orzeczeń. W wybranych sprawach decyzje nie będą już zarezerwowane wyłącznie dla lekarzy. Uprawnienia otrzymają także pielęgniarki i pielęgniarze ze specjalizacją, a także fizjoterapeuci posiadający tytuł specjalisty. Ich kompetencje będą jednak ściśle określone. Fizjoterapeuci zajmą się wyłącznie orzekaniem w sprawach rehabilitacji leczniczej w ramach prewencji rentowej, natomiast pielęgniarki i pielęgniarze będą mogli wydawać rozstrzygnięcia dotyczące niezdolności do samodzielnej egzystencji. Lekarze pozostaną kluczową grupą w systemie, przy czym dopuszczono możliwość zatrudniania w strukturach Zakład Ubezpieczeń Społecznych także medyków w trakcie specjalizacji lub z odpowiednim doświadczeniem zawodowym. Rozwiązanie to ma skrócić czas oczekiwania na decyzje i zmniejszyć obciążenie kadrowe.
Równolegle od 13 kwietnia zmienią się zasady przeprowadzania kontroli zwolnień lekarskich. Nadal będą je mogli prowadzić płatnicy składek oraz ZUS, jednak przepisy precyzyjnie określą zakres ich uprawnień. Kontrole obejmą osoby przebywające na zwolnieniu z powodu choroby, korzystające z L4 w celu sprawowania opieki nad chorym członkiem rodziny, a także tych, którzy pobierają świadczenie już po ustaniu ubezpieczenia chorobowego. Osoby przeprowadzające kontrolę będą miały prawo potwierdzić tożsamość ubezpieczonego, wejść do miejsca, w którym realizowana jest kontrola, a także uzyskać wyjaśnienia od samego zainteresowanego, jego pracodawcy oraz lekarza prowadzącego.
Doprecyzowane zostaną również przesłanki utraty prawa do zasiłku chorobowego. Świadczenie nie będzie przysługiwać osobie, która w czasie zwolnienia podejmuje działania sprzeczne z jego celem, czyli takie, które mogą opóźniać powrót do zdrowia lub utrudniać leczenie. Za działalność zarobkową uznana zostanie każda aktywność nastawiona na osiągnięcie dochodu, bez względu na formę zatrudnienia czy podstawę prawną. Ustawodawca przewidział jednak wyjątek dla czynności sporadycznych, podejmowanych z ważnych powodów, o ile nie są one wykonywane na polecenie pracodawcy. Wyłączone spod sankcji pozostaną również zwykłe czynności życia codziennego, które nie wpływają negatywnie na proces rekonwalescencji.