Na tych naczyniach z PRL możesz teraz zarobić. Sprawdź w szafkach i pudłach
Kiedyś zdobiły niemal każdą meblościankę w polskich domach, budząc u jednych zachwyt, a u innych uśmiech politowania jako symbol minionej epoki. Dziś kryształy z czasów PRL stają się jednymi z najbardziej pożądanych obiektów na rynku antykwarycznym, osiągając ceny, o których dekadę temu nikt nawet nie marzył.
- Design z PRL-u podbija współczesne salony
- Od Julii do Ząbkowic - tych naczyń poszukują kolekcjonerzy
- Kolekcjonerzy płacą krocie za takie zestawy
Design z PRL-u podbija współczesne salony
Współczesne trendy w aranżacji wnętrz coraz śmielej sięgają po przedmioty z duszą, a estetyka retro na stałe zagościła w projektach najpopularniejszych dekoratorów. Moda na vintage sprawiła, że ciężkie, bogato zdobione naczynia idealnie wpisują się w eklektyczne przestrzenie, gdzie służą jako mocne akcenty przełamujące surowy minimalizm. To właśnie ten trend łączenia historii z nowoczesnym wzornictwem napędza popyt na giełdach staroci i portalach aukcyjnych.
Kolekcjonerzy, często reprezentujący młode pokolenie, dostrzegli w kryształach nie tylko wartość sentymentalną, ale przede wszystkim unikalny warsztat rzemieślniczy. Trudno dziś o masowo produkowane dodatki, które posiadałyby taką głębię szlifu i charakterystyczną grę świateł.

Nie jest tajemnicą, że rynek antyków bywa kapryśny, jednak w 2026 roku zainteresowanie polskim szkłem użytkowym zdaje się być wyjątkowo wysokie. Eksperci zauważają, że coraz rzadziej traktujemy te przedmioty jako kurzołapy, a coraz częściej jako formę lokaty kapitału. Czy każda misa znaleziona na strychu u babci jest jednak warta majątek?
Warto umiejętnie rozróżniać masową produkcję od projektów wybitnych twórców związanych z czołowymi hutami. To właśnie pochodzenie i konkretna sygnatura decydują o tym, czy dany przedmiot wycenimy na kilkadziesiąt złotych, czy na kwotę z trzema zerami na końcu.
Od Julii do Ząbkowic - tych naczyń poszukują kolekcjonerzy
Aby zrozumieć, co podnosi wartość kryształów, należy przyjrzeć się mapie polskiego szklarstwa ubiegłego wieku. Najbardziej poszukiwane są wyroby pochodzące z takich ośrodków jak huta „Julia” w Piechowicach, „Irena” w Inowrocławiu, „Zawiercie” czy kultowe „Ząbkowice”.
Produkty tych marek wyróżniają się nie tylko masą – prawdziwy kryształ musi mieć w sobie domieszkę tlenku ołowiu (zwykle powyżej 24 proc.), co nadaje mu niezwykłą przejrzystość i blask – ale także specyficznym, długo wybrzmiewającym dźwiękiem przy delikatnym stuknięciu. Wysoka jakość ręcznego szlifu, widoczna w precyzji każdego nacięcia, jest dziś rzadkością, której nie potrafią podrobić tanie zamienniki z sieciówek.



Szczególną estymą cieszą się kompletne zestawy, o które w nienaruszonym stanie jest coraz trudniej. Kolekcjonerzy polują na pełne serwisy kieliszków do likieru, karafki z oryginalnymi korkami oraz masywne misy zdobione motywami geometrycznymi lub florystycznymi.
Im bardziej skomplikowany wzór i im lepiej zachowana krawędź naczynia, tym wyższa szansa na szybką sprzedaż z dużym zyskiem. Warto pamiętać, że w dobie cyfrowej fotografii każdy mikrouraz czy zmatowienie powierzchni jest natychmiast wychwytywane przez profesjonalnych nabywców, co drastycznie obniża wycenę nawet najrzadszego modelu.
Zobacz też: Nie tylko monety i meble. Te urządzenia z PRL są warte krocie, lepiej przeszukaj piwnicę
Kolekcjonerzy płacą krocie za takie zestawy
Przechodząc do konkretnych liczb, rynek kryształów w 2026 roku wykazuje bardzo wyraźne widełki cenowe, które mogą przyprawić o zawrót głowy. Za pojedyncze kieliszki, będące uzupełnieniem brakujących kolekcji, płaci się zazwyczaj od 30 do 80 złotych za sztukę.
Sytuacja zmienia się drastycznie przy pełnych kompletach – te standardowo kosztują od 200 do 400 złotych. Jeżeli jednak posiadamy elegancki zestaw karafki wraz z kieliszkami, musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 400–800 złotych. Popularne w wielu domach misy i patery, które niegdyś służyły do serwowania owoców, potrafią być wyceniane na kwoty od 200 do nawet 600 złotych, zależnie od unikalności formy.



Najwięcej emocji budzą jednak aukcje wyspecjalizowane, gdzie licytowane są rzadkie modele z limitowanych serii lub prototypy, które nigdy nie weszły do masowej produkcji. Tutaj ceny regularnie przekraczają próg kilku tysięcy złotych.

Egzemplarze o wyjątkowym, awangardowym wzornictwie są wyceniane na 1000–2000 złotych i znikają z ofert niemal błyskawicznie. Rekordy biją unikatowe wazony i popielniczki o nietypowych barwach – barwione w masie szkło kryształowe z lat 60. i 70. to absolutny święty Graal dla inwestorów.