Myślisz, że zarabiasz za mało? Tak sprawdzisz, czy masz rację
Średnia krajowa nie odpowie, czy zarabiasz dobrze. Możesz zarabiać poniżej średniej i mieć przyzwoitą pensję albo ją przekraczać, a mimo to dostawać mniej niż osoby wykonujące podobną pracę. Pokazujemy, z kim warto porównywać zarobki i co sprawdzić przed rozmową o podwyżce albo przyjęciem nowej oferty.
Połowa zatrudnionych w Polsce zarabiała w maju nie więcej niż 7550,32 zł brutto – wynika z najnowszych danych GUS opublikowanych w listopadzie. To mediana, czyli kwota dzieląca pracujących na dwie równe grupy. Jedna połowa otrzymała nie więcej, druga co najmniej tyle.
Już ten wynik lepiej opisuje sytuację typowego pracownika niż przeciętne wynagrodzenie. Średnią mogą mocno podnieść najwyższe pensje. Jeśli cztery osoby zarabiają po 5–7 tys. zł, a piąta 20 tys. zł, średnia całej grupy będzie znacznie wyższa od wypłaty większości z nich.
Nie oznacza to jednak, że każdy, kto dostaje mniej niż 7550 zł brutto, jest źle wynagradzany. Krajowa mediana łączy pracowników różnych branż, zawodów, regionów i firm. Dlatego odpowiedź na pytanie „czy zarabiam za mało?” zaczyna się od znalezienia właściwej grupy porównawczej.
W małej firmie mediana wynosi 4806 zł, w największej prawie 8730 zł
Skalę różnic pokazuje wielkość pracodawcy. W podmiotach zatrudniających do dziewięciu osób mediana wynagrodzeń w maju wyniosła 4806 zł brutto, czyli dokładnie tyle, ile płaca minimalna. W firmach i instytucjach liczących co najmniej 1000 pracujących sięgnęła 8729,80 zł. Różnica zbliża się więc do 4 tys. zł miesięcznie.
Nie wynika z tego, że przejście z małego zakładu do dużej firmy automatycznie podniesie pensję o kilka tysięcy. Wielcy pracodawcy zatrudniają inne grupy specjalistów, częściej działają w najlepiej płacących branżach i mają rozbudowane systemy premii. Dane pokazują jednak, że wielkość firmy jest jednym z punktów, które trzeba uwzględnić przy porównaniu.
Znaczenie ma również poziom stanowiska. W badaniu płacowym Sedlak & Sedlak mediana całkowitego wynagrodzenia doświadczonego specjalisty wyniosła 8625 zł brutto, a eksperta 13 840 zł. Samo słowo „specjalista” w nazwie posady niewiele więc mówi. Trzeba jeszcze porównać zakres obowiązków, samodzielność, doświadczenie i odpowiedzialność.
Najlepszym punktem odniesienia nie jest cała Polska, ale osoby wykonujące podobną pracę, na zbliżonym poziomie i na tym samym lokalnym rynku.

Ta sama praca, inna branża i miejscowość. Różnica może sięgać tysięcy
Doświadczony specjalista w IT zarabiał według Sedlak & Sedlak 10 tys. zł brutto, a w logistyce 7 tys. zł. To różnica 3 tys. zł, choć w obu przypadkach porównujemy pracowników z tego samego poziomu stanowiska. W motoryzacji mediana wyniosła 9153 zł, w branży chemicznej 8985 zł, a w spożywczej 8019 zł.
Lokalizacja także potrafi zmienić wynik. Wśród doświadczonych pracowników fizycznych mediana całkowitego wynagrodzenia w województwie mazowieckim wynosiła 6642 zł brutto, a w warmińsko-mazurskim 5764 zł. Różnica to 878 zł miesięcznie.
Dlatego magazynier z Olsztyna nie powinien oceniać swojej pensji na podstawie zarobków automatyka pod Warszawą, nawet jeśli obaj pracują w dużych zakładach. Sens ma porównanie tej samej lub bardzo podobnej pracy w miejscowościach, do których rzeczywiście można dojechać albo się przeprowadzić.
Raport Gi Group dla produkcji i logistyki pokazuje właśnie stawki dla poszczególnych stanowisk i lokalizacji, oddzielając pensję zasadniczą od premii. Magazynier, operator CNC czy technik utrzymania ruchu może więc porównać swoje zarobki z płacami za podobną pracę w swoim regionie, zamiast odnosić je do jednej kwoty dla całej Polski.
Pensja „do 8 tys. zł” nie musi oznaczać 8 tys. co miesiąc
Drugą pułapką jest porównywanie różnych kwot. Dane GUS i raporty płacowe podają wynagrodzenia brutto, a pracownik zwykle myśli o przelewie netto. Z kolei jedna analiza może przedstawiać samą podstawę, a druga wynagrodzenie całkowite, obejmujące również premie i dodatki.
Jeżeli ogłoszenie obiecuje „do 8 tys. zł brutto”, trzeba ustalić, jaka część tej kwoty jest gwarantowana. Oferta może oznaczać 6500 zł podstawy i premię do 1500 zł, wypłacaną tylko po wykonaniu planu albo przy pełnej frekwencji. Obecna pensja w wysokości 7000 zł podstawy może się wtedy okazać bezpieczniejsza i w skali roku wyższa.
Przed przyjęciem oferty warto zapytać, ile wynosi stała podstawa, od czego zależy premia i jak często pracownicy rzeczywiście otrzymują ją w pełnej wysokości. Osobno trzeba policzyć dodatki za pracę nocną, zmiany, nadgodziny, prowizje oraz nagrody roczne. Dopiero suma faktycznie wypłacanych składników pozwala porównać dwie propozycje.
Tak samo należy czytać raporty. Kwota 8625 zł dla doświadczonego specjalisty w badaniu Sedlak & Sedlak jest medianą wynagrodzenia całkowitego, a nie samą pensją zasadniczą. Nie można jej bezpośrednio zestawiać z podstawą wpisaną w umowie.
Przed rozmową o podwyżce sprawdź cztery rzeczy
Najpierw trzeba policzyć własne zarobki w taki sam sposób, w jaki przedstawia je wybrane zestawienie. Najlepiej zapisać miesięczną podstawę brutto, a następnie obliczyć średnie całkowite wynagrodzenie z ostatnich 6–12 miesięcy. Dzięki temu jednorazowa nagroda albo wyjątkowo wysoka premia nie zniekształci wyniku.
Później warto poszukać stawek dla tego samego stanowiska, branży, regionu i podobnej wielkości firmy. Trzeba też sprawdzić, czy raport mówi o podstawie, czy o pełnym wynagrodzeniu. Dlatego wyniki różnych badań często się różnią. Nie oznacza to, że któreś dane są błędne. Każde zestawienie obejmuje inną grupę pracowników i pokazuje inny fragment rynku pracy.
Na rozmowę z przełożonym lepiej więc przyjść nie z argumentem „średnia krajowa jest wyższa”, ale z konkretem: osoby o podobnym doświadczeniu, wykonujące tę samą pracę w tym regionie, otrzymują określone stawki. Do tego warto dołożyć własne wyniki, nowe obowiązki i kompetencje zdobyte od ostatniej podwyżki.
Sama średnia krajowa niewiele mówi o tym, czy zarabiasz dobrze. Dopiero porównanie własnej pensji ze stawkami za podobną pracę, w tej samej branży i regionie, pokazuje, jak naprawdę wygląda twoja pozycja na rynku. Wtedy statystyka przestaje być ciekawostką, a staje się argumentem w walce o lepszą stawkę za swoją pracę.