Majątek po zmarłym leży i czeka na odbiór w ZUS. Spadkobiercy sami muszą się o niego upomnieć
Odejście członka rodziny to moment, w którym sprawy finansowe i urzędowe schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca żałobie i konieczności organizacji pochówku. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę, że w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych mogą znajdować się pokaźne środki pieniężne, które podlegają dziedziczeniu. Polacy powinni o tym wiedzieć.
- Fundamenty polskiego systemu emerytalnego
- Po te pieniądze można się zgłosić
- Tak Polacy odbiorą pieniądze z ZUS
Fundamenty polskiego systemu emerytalnego
Aby zrozumieć, skąd w ogóle biorą się dziedziczone pieniądze w państwowym ubezpieczycielu, należy cofnąć się do fundamentów polskiego systemu emerytalnego. Instytucja ta, kojarzona głównie z wypłatą bieżących świadczeń, zarządza gigantycznym kapitałem. Kluczowym momentem była reforma z 1999 roku wprowadzająca podział na filary, a następnie zmiany modyfikujące rolę Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). To właśnie wokół OFE i tak zwanego subkonta w ZUS koncentruje się kwestia dziedziczenia.

Podstawowa składka emerytalna trafiająca na główne konto w ZUS nie podlega dziedziczeniu, te środki są zapisywane jako zobowiązanie państwa i przepadają w momencie śmierci, zasilając Fundusz Ubezpieczeń Społecznych. Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku części składki, która trafiała do OFE lub, po zmianach w prawie, na specjalne subkonto w ZUS. Subkonto to jest ewidencyjnym zapisem, na który trafia część naszej składki, wynosząca obecnie 7,3 proc. podstawy, jeśli nie jesteśmy w OFE. Środki te, w przeciwieństwie do I filaru, są traktowane jako realny kapitał, który podlega podziałowi w razie rozwodu oraz właśnie dziedziczeniu w przypadku śmierci ubezpieczonego. Mechanizm ten stworzono, aby zachować element kapitałowy systemu, dając gwarancję, że wypracowane oszczędności nie znikną w systemowej "czarnej dziurze” w przypadku przedwczesnego zgonu płatnika.
Wiele osób żyje w błędnym przekonaniu, że pieniądze przekazywane do ZUS są bezpowrotnie tracone dla rodziny zmarłego, tymczasem subkonto pełni rolę bufora finansowego, który jest waloryzowany. Warto zauważyć, że środki z OFE, które w ramach "suwaka bezpieczeństwa” są stopniowo przekazywane do ZUS na 10 lat przed emeryturą, również trafiają na to subkonto. Oznacza to, że nawet jeśli ktoś budował kapitał w prywatnym funduszu, pod koniec kariery jego pieniądze lądują w ewidencji państwowego ubezpieczyciela, zachowując swój dziedziczny charakter.
Po te pieniądze można się zgłosić
Skala zjawiska nieodebranych środków jest zaskakująca. Z danych pojawiających się w przestrzeni publicznej wynika, że średnia kwota wypłacana spadkobiercom oscyluje w granicach 29-30 tysięcy złotych. Jest to suma, która dla wielu rodzin może stanowić istotne wsparcie finansowe. Niestety, świadomość społeczna w tym zakresie jest niska. Zakład Ubezpieczeń Społecznych, choć dysponuje tymi środkami, nie ma prawnego obowiązku automatycznego poszukiwania spadkobierców w każdej sytuacji, co sprawia, że miliardy złotych czekają na wniosek uprawnionych.

Kto jest uprawniony do przejęcia tych pieniędzy? W pierwszej kolejności prawo do środków ma małżonek zmarłego, o ile istniała wspólność majątkowa. Połowa środków z subkonta przypada wdowie lub wdowcowi. Druga połowa, a także środki zgromadzone poza małżeństwem, podlegają dziedziczeniu na zasadach wskazanych przez zmarłego. Kluczowym elementem jest wskazywanie uposażonych, gdyż każdy ubezpieczony ma prawo wskazać osoby, które w razie śmierci otrzymają środki. Jeśli zmarły nie wskazał nikogo, fundusze te wchodzą w skład masy spadkowej i są dziedziczone na zasadach kodeksu cywilnego.
Problem pojawia się, gdy rodzina nie wie o istnieniu subkonta. Jeśli ubezpieczony nie wskazał beneficjentów, ZUS nie zapuka do drzwi potencjalnych spadkobierców. Instytucja podejmuje działanie z urzędu i informuje o możliwości wypłaty głównie wtedy, gdy zmarły dopełnił formalności i imiennie wskazał osoby uposażone. W przeciwnym razie to na bliskich spoczywa obowiązek ustalenia faktów. Często zdarza się, że osoby wskazane jako uposażone lata temu zmieniły adresy, co utrudnia urzędnikom kontakt, dlatego bierność w tym przypadku działa na niekorzyść rodziny.
Zobacz też: Tyle Polacy wkładają do koperty po kolędzie. Padły konkretne kwoty, możecie się zdziwić
Tak Polacy odbiorą pieniądze z ZUS
Odzyskanie pieniędzy po zmarłym z ZUS nie wymaga batalii sądowych, pod warunkiem że dysponujemy wiedzą. Podstawowym krokiem jest wizyta w placówce ZUS i złożenie wniosku. Kluczowym dokumentem jest formularz oznaczony symbolem USS, "Wniosek o wypłatę środków z subkonta osoby ubezpieczonej”. Procedura ta dotyczy sytuacji, w której zmarły posiadał subkonto i nie był członkiem OFE lub gdy środki zostały już przetransferowane do ZUS. Jeżeli zmarły był członkiem OFE, wniosek należy złożyć do odpowiedniego towarzystwa emerytalnego, które dzieli środki i informuje ZUS o konieczności wypłaty części przypadającej na subkonto.
Instytucja ma na rozpatrzenie wniosku i wypłatę środków określony czas, w praktyce procedura ta zamyka się zazwyczaj w terminie do trzech miesięcy od momentu złożenia dokumentów. Wypłata następuje przekazem pocztowym lub na konto. Co istotne, wypłata nie wiąże się z podatkiem od spadków i darowizn. Pobierany jest jedynie zryczałtowany podatek dochodowy w wysokości 19 proc. od zysków wypracowanych przez te fundusze, jednak sama kwota kapitału trafia do uprawnionych.
Czas na ubieganie się o te pieniądze nie jest nieograniczony, choć przepisy nie są restrykcyjne. Niemniej jednak zwlekanie nie ma sensu, zwłaszcza w dobie inflacji. W przypadku gdy zmarły pobierał już świadczenie, procedura zależy od tego, czy była to emerytura dożywotnia. Dla większości spadkobierców najważniejszą informacją pozostaje fakt, że pieniądze te nie przepadają na rzecz Skarbu Państwa automatycznie. ZUS dysponuje rejestrem i po okazaniu aktu zgonu oraz dokumentów tożsamości urzędnicy są w stanie zweryfikować, czy na koncie zmarłego znajdują się środki podlegające wypłacie.