Licytacja samochodu od skarbówki. W ofercie pojazdy za mniej niż tysiąc złotych
Inflacja i drogie kredyty utrudniają zakup samochodu, a ceny na rynku wtórnym pozostają wysokie. Dodatkowym problemem bywa niepewny stan techniczny pojazdów. Alternatywą dla komisów i portali ogłoszeniowych są aukcje organizowane przez organy podatkowe. Tyle trzeba zapłacić za samochody, które ma skarbówka.
- Kompetencje skarbówki w Polsce
- Tym również zajmuje się skarbówka
- Te auta można wylicytować od skarbówki
Kompetencje skarbówki w Polsce
Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) kojarzy się przeciętnemu obywatelowi przede wszystkim z kontrolą zeznań PIT, ściganiem oszustw vatowskich oraz uszczelnianiem systemu podatkowego. To oczywiście główne zadania tej instytucji, jednak w ramach swoich szerokich kompetencji urzędnicy zajmują się również egzekucją należności od nieuczciwych lub niewypłacalnych dłużników. Gdy przedsiębiorca lub osoba prywatna posiada zaległości, aparat państwowy ma prawo zająć majątek ruchomy w celu pokrycia tych zobowiązań. Podobne rozwiązania w przypadku samochodów są stosowane wobec pijanych kierowców. W Polsce, kraju o wysokim wskaźniku motoryzacji na tle Europy, to właśnie samochody najczęściej padają łupem komorników skarbowych. Według danych z Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców (CEPiK), nad Wisłą zarejestrowanych jest ponad 27 milionów aut, co sprawia, że statystycznie niemal każdy dłużnik posiada jakiś pojazd.

Samochody trafiające na plac urzędu skarbowego stanowią przekrój całego polskiego społeczeństwa. Znajdują się tam zarówno luksusowe limuzyny prezesów spółek, które popadły w tarapaty finansowe, jak i wysłużone auta miejskie należące do zatrzymanych pijanych kierowców. Urząd skarbowy nie jest jednak profesjonalnym dealerem i nie zależy mu na długotrwałym przetrzymywaniu tych aktywów. Każdy dzień postoju generuje koszty magazynowania i ochrony, a wartość pojazdu spada. Dlatego priorytetem jest jak najszybsze odzyskanie pieniędzy, które zasilą Skarb Państwa i pomniejszą dług pierwotnego właściciela. Ta specyficzna presja czasu i konieczność upłynnienia majątku stwarza okazje, których próżno szukać na wolnym rynku, choć procedura nabycia takiego mienia różni się diametralnie od wizyty w salonie.
Tym również zajmuje się skarbówka
Standardowa ścieżka sprzedaży zajętego mienia odbywa się zazwyczaj w drodze publicznej licytacji. To procedura ściśle sformalizowana, mająca na celu uzyskanie jak najwyższej kwoty. W pierwszym terminie licytacji cena wywoławcza jest obniżona względem wartości oszacowania. Jeśli nie znajdą się chętni, w drugim terminie cena ulega dalszej redukcji w stosunku do wyceny rzeczoznawcy. Aby wziąć udział w takim przetargu, często konieczne jest wpłacenie wadium, zazwyczaj wynoszącego 10 proc. ceny oszacowania. To zabezpieczenie ma na celu odstraszenie osób niepoważnych. Co jednak dzieje się w sytuacji, gdy mimo atrakcyjnej ceny samochód nie znajduje nabywcy w trybie licytacyjnym?

Wówczas do gry wkracza procedura sprzedaży z wolnej ręki. To właśnie ten mechanizm pozwala na nabycie pojazdów po cenach wręcz symbolicznych, bez konieczności rywalizacji z innymi licytantami i co najważniejsze bez obowiązku wpłacania wadium. Naczelnik urzędu skarbowego może wyrazić zgodę na sprzedaż ruchomości po cenie określonej przez organ egzekucyjny, jeśli wcześniejsze licytacje nie przyniosły skutku. Jest to sytuacja, w której konfiskata majątku wchodzi w fazę ostatecznej wyprzedaży. Oferty składa się zazwyczaj w zamkniętych kopertach lub osobiście w wyznaczonym terminie, a wygrywa ten, kto zaoferuje najwyższą kwotę powyżej ustalonego minimum. W tym trybie często sprzedawane są pojazdy, które dla typowego handlarza mogą wydawać się nieatrakcyjne, ale dla majsterkowicza stanowią łakomy kąsek.
Zobacz też: Kiedy dorosłe dziecko musi utrzymywać rodzica? Wyjaśnia prawnik
Te auta można wylicytować od skarbówki
Analizując ostatnie ogłoszenia publikowane przez poszczególne oddziały Izby Administracji Skarbowej, można natrafić na oferty, które wydają się wręcz niewiarygodne. Rozpiętość cenowa i modelowa jest ogromna. Na jednej z ostatnich list sprzedażowych przywoływanych przez Interię Biznes znalazł się Mercedes-Benz z 2017 roku, którego cena wywoławcza została określona na 42 850 złotych. Biorąc pod uwagę rynkowe ceny tego rocznika, oferta ta może być okazją życia, pod warunkiem że silnik i podzespoły nie wymagają kapitalnego remontu. Z drugiej strony spektrum mamy luksusowe niegdyś BMW 730 z 2003 roku, wystawione za 10 500 złotych. To kwota, za którą na popularnych portalach ogłoszeniowych trudno kupić zadbany egzemplarz tej serii.
Prawdziwe cenowe rekordy padają jednak w segmencie aut najstarszych. Urząd skarbowy w Mławie wystawił na licytację Volkswagena Passata z 1999 roku za jedyne 750 złotych w cenie wywoławczej. W tym przypadku cena zbliża się do wartości złomu użytkowego, co czyni ryzyko zakupu minimalnym. Jeszcze taniej wyceniono Motorower Wangye Quantum, którego cena wywoławcza spadła do poziomu 400 złotych.
Mazowiecka Krajowa Administracja Skarbowa informuje o kolejnych ofertach sprzedaży samochodów z wolnej ręki. Jedna z nich dotyczy BMW 520D wystawionego w Szydłowcu. Samochód, którego wartość oszacowano na 2 tys. zł, można kupić już za 800 zł. Obniżona cena wynika ze znacznych uszkodzeń pojazdu. Jak podkreśla skarbówka, ruchomość zostanie sprzedana pierwszej osobie, która wyrazi chęć zakupu i uiści cenę, bez konieczności wpłacania wadium.
Kolejna okazja pojawi się w piątek 16 stycznia w Radomiu. Z wolnej ręki będzie tam oferowana Alfa Romeo z 2002 roku, wyceniona na 900 zł. Podobnie jak w przypadku BMW, procedura zakupu jest uproszczona i nie wymaga udziału w przetargu. Oferty te pokazują, że sprzedaż z wolnej ręki może być szansą na nabycie samochodu za symboliczną kwotę, choć potencjalni kupujący muszą liczyć się z technicznym stanem pojazdów.