Łatwogang dojechał do Gdańska. Tyle pieniędzy zebrał docierając do mety
Akcja charytatywna Łatwoganga znów przyciągnęła uwagę tysięcy internautów. Piotr Hancke ruszył rowerem z Zakopanego do Gdańska, aby nagłośnić zbiórkę dla 8-letniego Maksa Tockiego, chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Cel był konkretny i bardzo pilny - chodziło o brakujące 12 mln zł na terapię, której koszt przekraczał możliwości rodziny chłopca.
Łatwogang zorganizował kolejną akcję charytatywną
Piotr Hancke, znany w internecie jako Łatwogang, zapowiedział kolejną akcję charytatywną po głośnych streamach, które wcześniej zgromadziły ogromną publiczność. Tym razem twórca postawił na rowerową trasę z Zakopanego do Gdańska, transmitowaną na żywo w sieci.
Akcja charytatywna Łatwoganga była prowadzona dla Maksa Tockiego. Chłopiec ma 8 lat i choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a, czyli ciężką chorobę genetyczną prowadzącą do stopniowego zaniku mięśni. Informacje o chorobie i celu pomocy widniały także w opisie oficjalnej zbiórki.
Zobacz też: Jeśli skończyłeś 60 lat, nie musisz za to płacić. Polacy nie wiedzą o tych ulgach dla seniora
Pieniądze były zbierane na terapię genową, która według opisu zbiórki może zatrzymać postęp choroby. Rodzina Maksa wskazywała, że koszt leczenia jest poza jej zasięgiem finansowym, dlatego konieczna była szeroka mobilizacja internautów.
Start wyprawy zaplanowano na piątek 22 maja. Od początku przejazd miał być czymś więcej niż sportowym wyzwaniem - był sposobem na utrzymanie uwagi widzów i przekierowanie jej na zbiórkę.
Łatwogang relacjonował kolejne kilometry w czasie rzeczywistym. Widzowie mogli obserwować nie tylko trasę, ale też narastające zmęczenie i kryzysy, które pojawiały się podczas wielogodzinnej jazdy.
Zobacz też: ZUS zmienia terminy wypłat emerytury w czerwcu. Ci seniorzy są w uprzywilejowanej grupie
Kto wsparł akcję charytatywną influencera?

Największym zapleczem akcji byli widzowie. To oni udostępniali transmisję, komentowali przejazd, dopingowali twórcę i wpłacali pieniądze na zbiórkę.
Rowerowa wyprawa stała się internetowym wydarzeniem, w którym każdy kolejny kilometr zwiększał zasięg historii Maksa. Taki mechanizm był kluczowy - im większe zainteresowanie streamem, tym więcej osób mogło trafić na link do zbiórki.
Łatwogang miał już za sobą doświadczenie w dużych akcjach charytatywnych. Wcześniej razem z Bedoesem 2115 prowadził zbiórkę na rzecz Fundacji Cancer Fighters, która według mediów przekroczyła 250 mln zł. Do tamtej inicjatywy dołączały znane osoby i firmy, a media wymieniały m.in. XTB oraz InPost wśród największych darczyńców.
Zobacz też: ZUS przeliczy na nowo emerytury i renty. Seniorzy z tych roczników zyskają nawet 1200 zł
Akcję Łatwoganga wspierali nie tylko widzowie transmisji, ale też firmy i internetowe marki. Na liście największych darczyńców znalazły się m.in. dr Witt Isotonic, Kuchnia Vikinga, Tarczyński S.A., Ewelina Kosmetyczna, SFD & Allnutrition, Kapitan.pl, Fabryka Mebli Bodzio, owg bez g oraz Fitatu Licznik Kalorii.
Największą wpłatę, według zestawienia pokazanego podczas transmisji, przekazał dr Witt Isotonic - 1 020 000 zł. Kuchnia Vikinga wpłaciła 868 001 zł, a Tarczyński S.A. - 700 000 zł.
Niżej na liście znalazły się kolejne wysokie wpłaty: Ewelina Kosmetyczna - 200 000 zł, SFD & Allnutrition - 150 000 zł, Kapitan.pl - 122 222 zł, Fabryka Mebli Bodzio - 100 020 zł, a także użytkownik podpisany jako „la, trzymamy paluszki za su…” - 100 000 zł. Wśród największych wspierających byli też owg bez g - 50 000 zł i Fitatu Licznik Kalorii - 31 000 zł.
Zobacz też: Kto zapłaci podatek za kaucję z butelek? Zasady są jasne, fiskus będzie bezwzględny
Taką kwotę zebrano podczas akcji charytatywnej Łatwoganga
Podczas rowerowej wyprawy Łatwoganga społeczność najpierw zebrała 12 mln zł dla 8-letniego Maksa Tockiego, chorego na dystrofię mięśniową Duchenne’a. Cel udało się osiągnąć jeszcze w trakcie trasy. Później wsparcie trafiło do kolejnego dziecka. Dla Adasia zebrano 3,5 mln zł, a następnie ruszyła zbiórka dla małego Wojtusia, który potrzebuje 15 mln zł na leczenie.
Akcja charytatywna Łatwoganga nie zakończyła się więc na jednej zbiórce. Transmisja z przejazdu pomagała kierować uwagę internautów na kolejne dzieci wymagające kosztownej terapii.
Gdy zmęczony influencer dotarł na linię mety w Gdańsku, zgromadzony na miejscu gęsty tłum kibiców eksplodował radością. Kamery zarejestrowały moment czystej, nieskrępowanej euforii.
„Mamy to! Mamy to!” – krzyczał prosto do mikrofonu wycieńczony Piotr, padając w ramiona swoich współpracowników i widzów.
Chwilę później, gdy emocje minimalnie opadły, z jego ust padły słowa, które idealnie zdefiniowały charakter całego przedsięwzięcia:
„Wszyscy razem to zrobiliśmy!”.
W tym jednym zdaniu kryje się sedno nowoczesnego pomagania w erze cyfrowej, gdzie granica między twórcą a odbiorcą całkowicie się zaciera.
Zobacz też: Rewolucja w kolejkach do lekarzy. Tusk zapowiada wielkie zmiany w zapisach od 1 sierpnia
Finisz w Gdańsku nie oznaczał jednak definitywnego zamknięcia projektu. Prosto z roweru, ledwo stojąc na nogach, Łatwogang wystosował dramatyczny apel o to, by nie zatrzymywać wygenerowanej fali dobra i dalej wspierać zbiórkę Wojtusia.
Link do zbiórki tutaj: https://www.siepomaga.pl/latwogang
Obecnie licznik zbiórki pokazuje już 20 mln zł i kwota dalej rośnie.