Partner serwisu None
Partner serwisu None
biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Praca > Kuszą ogromnymi pieniędzmi, ale na tę pracę mało kto się decyduje. Stawki zwalają z nóg
Ewa Matysiak
Ewa Matysiak 14.04.2026 09:03

Kuszą ogromnymi pieniędzmi, ale na tę pracę mało kto się decyduje. Stawki zwalają z nóg

Kuszą ogromnymi pieniędzmi, ale na tę pracę mało kto się decyduje. Stawki zwalają z nóg
fot. East News

Praca w skrajnie trudnych warunkach od lat pobudza wyobraźnię – kusi wizją niezwykłych wyzwań, przygód i zarobków sięgających nawet 290 tys. zł. Jednak gdy pojawia się realne ryzyko utraty zdrowia lub życia, liczba chętnych wyraźnie maleje. Choć perspektywa zarobienia rocznej pensji w zaledwie dwa miesiące brzmi jak spełnienie finansowych marzeń, rzeczywistość na lodowych szlakach to nieustanna walka z naturą, gdzie stawką jest znacznie więcej niż tylko pieniądze.

  • Na rynku wciąż brakuje zawodowych kierowców
  • Ryzykowny biznes na cienkim lodzie
  • Cena za pokonanie strachu. Ile zarabia ice road trucker w Ameryce Północnej i Europie?

Na rynku wciąż brakuje zawodowych kierowców

Najnowsze wydanie „Barometru zawodów 2026” pokazuje, że rynek pracy w transporcie i logistyce wciąż zmaga się z poważnymi brakami kadrowymi. Na liście zawodów deficytowych ponownie znaleźli się kierowcy ciężarówek i ciągników siodłowych, a także kierowcy autobusów oraz pracownicy magazynów. Powodów tego deficytu jest kilka i mają zarówno charakter ekonomiczny, jak i społeczny. Przede wszystkim to zawód wymagający ogromnego poświęcenia - długie godziny za kierownicą, wielodniowe wyjazdy i rozłąka z rodziną skutecznie zniechęcają wielu kandydatów. Do tego dochodzi stres związany z odpowiedzialnością, presją czasu oraz trudnymi warunkami na drogach.

Nie bez znaczenia są także koszty wejścia do zawodu. Uzyskanie odpowiednich uprawnień, takich jak prawo jazdy kategorii C+E czy kwalifikacja wstępna, wiąże się z wydatkami sięgającymi nawet kilkunastu tysięcy złotych. Kierowcy zwracają również uwagę na rosnące obciążenia administracyjne i skomplikowane przepisy, zwłaszcza w transporcie międzynarodowym. Kontrole, normy czasu pracy czy zmieniające się regulacje w różnych krajach sprawiają, że praca staje się coraz bardziej wymagająca.

Czytaj więcej: Płacą 9 tys. zł "na rękę", ale chętnych ciągle brakuje. Ten zawód odstrasza większość ludzi

Nie bez wpływu jest też starzenie się kadry. Wielu doświadczonych kierowców odchodzi na emeryturę, a młodsze pokolenia rzadziej wybierają tę ścieżkę kariery, szukając zawodów oferujących większą stabilność i lepszy balans między życiem zawodowym a prywatnym. W efekcie branża stoi przed poważnym wyzwaniem - bez poprawy warunków pracy i zwiększenia atrakcyjności zawodu, problem braku kierowców może się tylko pogłębiać.

Kuszą ogromnymi pieniędzmi, ale na tę pracę mało kto się decyduje. Stawki zwalają z nóg
Fot. maxbelchenko/Canva

Nie powinno więc zaskakiwać, że brakuje także osób gotowych podjąć się najbardziej ryzykownej odmiany tego zawodu. Chodzi o tzw. ice road truckers, czyli kierowców poruszających się po zamarzniętych trasach.

Ryzykowny biznes na cienkim lodzie

Kierowcy dróg lodowych to elitarna grupa zawodowa, która w okresie zimowym podejmuje się transportu ciężkich ładunków przez zamarznięte jeziora i rzeki. Te specyficzne trasy, przebiegające głównie przez terytoria Kanady, Alaski oraz Rosji, są dostępne jedynie przez niezwykle krótki czas. Często okienko pogodowe, pozwalające na bezpieczny przejazd przy odpowiedniej grubości lodu, trwa zaledwie od kilku tygodni do dwóch miesięcy w roku. 

Drogi te nie bez powodu nazywane są „drogami życia”, ponieważ stanowią jedyny lądowy łącznik cywilizacji z odizolowanymi kopalniami i osadami na dzikiej północy. Bez tych dostaw przetrwanie w najsurowszych regionach globu byłoby logistycznie niemożliwe lub astronomicznie drogie. Korzystanie z zamarzniętych tafli jezior drastycznie skraca dystans do celów, co w świecie logistyki oznacza potężne oszczędności czasu i paliwa. Alternatywne szlaki lądowe, o ile w ogóle istnieją, są zazwyczaj kręte, nieutwardzone i wymagają wielokrotnie dłuższego czasu przejazdu. 

Czytaj więcej: Nowy zawód na rynku. Tyle płacą na rękę i dają też służbowy samochód. Zainteresowanych jest na pęczki

Każdy wyjazd nadal przynosi ze sobą dreszczyk emocji i poczucie misji. Wiem, że moja praca wciąż jest ważna dla tych, którzy polegają na dostawach w najtrudniejszych warunkach zimowej północy. Praca ta nauczyła mnie pokory wobec sił natury i odwagi w obliczu nieprzewidywalnych sytuacji - przyznał w rozmowie z Onetem Adam Durczok, Polak pracujący w Kanadzie jako kierowca na najbardziej wymagających trasach.

To, co najbardziej przyciąga śmiałków na północ, to bez wątpienia system wynagrodzeń. Wysokie stawki za każdy przejechany kilometr po lodzie sprawiają, że najbardziej dochodowe trasy, takie jak słynny odcinek pomiędzy Tibbitt a Contwoyto w Kanadzie, są oblegane przez doświadczonych truckerów. 

Szlak ten, prowadzący przez zamarznięte jezioro, jest przejezdny zazwyczaj tylko przez 6 do 8 tygodni na przełomie lutego i marca. Zarobki w tej branży są silnie uzależnione od lokalizacji, stopnia ryzyka oraz rodzaju przewożonego towaru – od zaopatrzenia kopalni diamentów po ciężki sprzęt wiertniczy.

Cena za pokonanie strachu. Ile zarabia ice road trucker w Ameryce Północnej i Europie?

Finansowy bilans jest imponujący: kierowca w Kanadzie, decydując się na pracę w tym ekstremalnym „okienku”, może zarobić od 20 tysięcy do nawet 80 tysięcy dolarów amerykańskich. Oznacza to, że w niespełna dwa miesiące można zainkasować równowartość rocznych zarobków przeciętnego kierowcy ciężarówki pracującego w standardowych warunkach. 

Jednak ta lukratywna oferta ma swoją ciemną stronę. Chlebem powszednim są „whiteouty” (zjawisko meteorologiczne polegające na utracie orientacji z powodu całkowitego braku kontrastu i widoczności), pękający lód oraz temperatury spadające do -50 stopni Celsjusza. Każdy błąd w ocenie sytuacji może skończyć się nie tylko utratą wartego miliony towaru, ale przede wszystkim śmiercią w lodowatej wodzie.

Kuszą ogromnymi pieniędzmi, ale na tę pracę mało kto się decyduje. Stawki zwalają z nóg
fot. East News

Osoby poszukujące ekstremalnych wyzwań w transporcie nie muszą wcale wylatywać za ocean. Europa Północna również posiada swoją sieć dróg lodowych, którymi profesjonalnie zarządza Trafikverket (Szwedzka Administracja Transportu). Największe zagęszczenie takich tras występuje w okolicach archipelagu Zatoki Botnickiej oraz na jeziorze Storsjön, które z powierzchnią 464 kilometrów kwadratowych jest piątym pod względem wielkości akwenem w Szwecji.

Praca ta wymaga jednak specyficznego zestawu umiejętności, wykraczającego poza posiadanie prawa jazdy kategorii C+E. Kandydat na lodowe szlaki w Szwecji musi przejść specjalistyczne szkolenia z zakresu rozpoznawania struktury lodu, reagowania w sytuacjach awaryjnych oraz obsługi sprzętu ratunkowego. Niezbędna jest także zaawansowana wiedza z zakresu mechaniki, ponieważ naprawa usterki w odizolowanym miejscu, przy siarczystym mrozie, spoczywa wyłącznie na barkach kierowcy. 

Jeśli chodzi o kwestie finansowe, Szwecja oferuje stabilne, wysokie wynagrodzenia oscylujące między 3 a 4 tysiącami euro brutto miesięcznie. Warto jednak zauważyć, że w przeciwieństwie do ekstremalnych rejonów Kanady czy Alaski, szwedzcy pracodawcy rzadko oferują tak spektakularne bonusy za ryzyko. Jest to praca dla osób ceniących profesjonalizm i surowy klimat, choć bez szans na „szybką fortunę” w amerykańskim stylu. Skandynawska przewidywalność wygrywa tu z arktycznym hazardem, choć dreszcz emocji przy wjeździe na taflę jeziora pozostaje ten sam.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: