Płacą 9 tys. zł "na rękę", ale chętnych ciągle brakuje. Ten zawód odstrasza większość ludzi
Problem z dostępnością kadr w polskiej gospodarce narasta od lat, ale w sektorze transportowym sytuacja zaczyna przypominać walkę o przetrwanie. Choć stawki dzienne potrafią zawstydzić niejednego pracownika biurowego, fotele kierowców wciąż świecą pustkami, a młode pokolenie omija tę branżę szerokim łukiem. Dlaczego stosunkowo wysokie zarobki nie wystarczają, by znaleźć chętnych do “życia w trasie”?
- W sektorze transportu dziura kadrowa jest wyjątkowo dotkliwa
- Ile naprawdę zarabia zawodowy kierowca?
- Dlaczego młodzi Polacy nie chcą wybierać tego zawodu?
W sektorze transportu dziura kadrowa jest wyjątkowo dotkliwa
Polska branża transportowa, będąca jednym z filarów krajowego PKB, stoi obecnie przed wyzwaniem, które może zahamować jej dalszy rozwój. Według szacunków branżowych, w naszym kraju brakuje obecnie od 120 do nawet 150 tysięcy kierowców zawodowych. To deficyt, którego nie da się już zasypać doraźnymi działaniami czy lokalnymi podwyżkami.
Co istotne, problem nie ogranicza się wyłącznie do kierowców ciężarówek obsługujących trasy międzynarodowe. Kryzys kadrowy uderza rykoszetem w komunikację miejską, firmy kurierskie operujące samochodami dostawczymi, a nawet w sektor przewozu osób i taksówek. Brak rąk do pracy staje się odczuwalny dla przeciętnego obywatela, objawiając się rzadszymi kursami autobusów czy opóźnieniami w dostawach towarów.

Eksperci wskazują, że luka ta wynika z nałożenia się kilku czynników: odchodzenia starszych pracowników na emerytury, braku dopływu młodych adeptów zawodu oraz odpływu pracowników z zagranicy, którzy do niedawna stanowili istotne wsparcie dla polskich przewoźników.
Sektor TSL (transport, spedycja, logistyka) musi konkurować o pracownika z branżami, które oferują mniejszy stopień obciążenia fizycznego i psychicznego, co przy obecnym rynku pracownika stawia transport w bardzo trudnej pozycji negocjacyjnej.
Ile naprawdę zarabia zawodowy kierowca?
Kwestia wynagrodzeń w transporcie obrosła wieloma mitami, jednak twarde dane pokazują, że zarobki w tej branży należą do jednych z wyższych w polskiej gospodarce, jeśli weźmiemy pod uwagę zawody niewymagające wyższego wykształcenia. Obecnie, przy umowie o pracę, dzienne wynagrodzenie kierowcy może dochodzić do poziomu ok. 500 zł netto. Przekłada się to na miesięczne pensje oscylujące wokół 9000 zł "na rękę" dla osób pracujących w systemach wyjazdowych.

Mimo tak atrakcyjnych finansowo ofert, które znacznie przewyższają średnią krajową, zainteresowanie ofertami pracy pozostaje znikome. Pracodawcy próbują przyciągać kandydatów nie tylko podstawą programową, ale również licznymi dodatkami, takimi jak premie za terminowość, oszczędną jazdę czy stażowe.
Mimo to 500 zł dniówki nie wystarcza, by zrekompensować trudne warunki pracy. Inwestorzy na giełdzie, obserwując spółki transportowe, często zwracają uwagę na rosnące koszty operacyjne, w których fundusz płac zajmuje coraz większą pozycję. To klasyczny przykład sytuacji, w której prawo popytu i podaży winduje stawki, ale nie rozwiązuje problemu fizycznego braku kadr, co w dłuższej perspektywie może prowadzić do wzrostu cen wszystkich usług transportowych w kraju.
Zobacz też: Nawet ponad 900 zł dodatku do wypłaty. W lutym 2026 ci pracownicy mogą zarobić więcej
Dlaczego młodzi Polacy nie chcą wybierać tego zawodu?
Zawód kierowcy zawodowego wiąże się z ogromnym obciążeniem, które dla współczesnego pokolenia, ceniącego work-life balance, czyli równowagę między życiem zawodowym a prywatnym, jest często nieakceptowalne. Praca w transporcie to nie tylko prowadzenie pojazdu, ale przede wszystkim długotrwała rozłąka z rodziną, życie w kabinie o ograniczonej przestrzeni oraz duża odpowiedzialność za powierzony towar i bezpieczeństwo na drodze.
Młodzi ludzie szukają stabilizacji i przewidywalności, których w trasach międzynarodowych brakuje. Do tego dochodzą bariery wejścia - koszt uzyskania prawa jazdy odpowiedniej kategorii oraz niezbędnych uprawnień zawodowych (Kwalifikacja Wstępna) to wydatek rzędu kilkunastu tysięcy złotych. Choć niektóre firmy oferują sfinansowanie kursów w zamian za lojalność pracowniczą, model ten nie cieszy się dużą popularnością.
Dodatkowym czynnikiem jest stres związany z restrykcyjnymi przepisami dotyczącymi czasu pracy kierowców oraz infrastrukturą parkingową, która w wielu miejscach Europy pozostawia wiele do życzenia. Wiele wskazuje na to, że bez systemowych zmian w organizacji pracy i poprawy wizerunku zawodu, nawet stawki rzędu 500 zł dziennie mogą okazać się niewystarczające, by zapełnić luki w grafikach polskich przewoźników.