biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Polska i Świat > Ktoś parkuje pod Twoją posesją, interwencja policji nie pomoże. Prawo mówi jasno, ale są wyjątki
Julia Bogucka
Julia Bogucka 26.01.2026 06:50

Ktoś parkuje pod Twoją posesją, interwencja policji nie pomoże. Prawo mówi jasno, ale są wyjątki

Ktoś parkuje pod Twoją posesją, interwencja policji nie pomoże. Prawo mówi jasno, ale są wyjątki
Fot. TrueCreatives/CanvaPro

Własny dom z ogródkiem bywa postrzegany jako symbol stabilizacji i prywatności. W praktyce granice tej prywatności mogą rodzić spory, gdy ktoś parkuje samochód przy naszym ogrodzeniu lub pod oknem. Pojawia się wtedy pytanie, czy przylegający fragment drogi może być legalnie używany przez innych.

  • Polacy są przywiązani do swojego terytorium
  • Tak mogą się psuć relacje sąsiedzkie
  • Wiadomo, czy sąsiad może tu zaparkować

Polacy są przywiązani do swojego terytorium

Polska mentalność w kwestii nieruchomości jest specyficzna i głęboko zakorzeniona w uwarunkowaniach historycznych. Przez dekady własny dom stanowił nie tylko schronienie, ale również jedną z niewielu pewnych lokat kapitału w niepewnych czasach. Mimo postępującej urbanizacji i zmian w stylu życia podejście to uległo jedynie niewielkim modyfikacjom. Wciąż traktujemy nasze domy jak twierdze, gdzie ogrodzenie pełni funkcję pierwszej linii obrony przed światem zewnętrznym. Psychologowie społeczni zwracają uwagę, że silne poczucie terytorializmu sprawia, iż nasza strefa komfortu psychicznego wykracza poza granice geodezyjne działki. Często ulegamy złudzeniu, że pas zieleni przed bramą czy fragment chodnika wzdłuż płotu stanowią naturalne przedłużenie naszej własności.

Ktoś parkuje pod Twoją posesją, interwencja policji nie pomoże. Prawo mówi jasno, ale są wyjątki
Fot. Daisy-Daisy/Getty Images/CanvaPro

Na styku tego, co prywatne, a co publiczne, rodzi się najwięcej napięć. Widok obcego auta zaparkowanego w miejscu, które mentalnie uznaliśmy za swoje, odbieramy niemal jak fizyczne wtargnięcie do salonu. Należy jednak pamiętać, że subiektywne odczucia rzadko pokrywają się ze stanem prawnym, a przestrzeń publiczna ma z definicji służyć ogółowi, a nie tylko właścicielom przyległych posesji. To zderzenie indywidualizmu z dobrem wspólnym stanowi test naszych kompetencji społecznych. Często zapominamy, że ulica przed domem jest infrastrukturą sfinansowaną z podatków wszystkich mieszkańców gminy, a nie prywatnym podjazdem, co bywa źródłem niekończących się frustracji.

Tak mogą się psuć relacje sąsiedzkie

Relacje sąsiedzkie w Polsce bywają pełne skrajności. Z jednej strony potrafimy wykazać się niezwykłą gościnnością, z drugiej zaś drobne niedogodności mogą wyzwolić w nas ogromne pokłady niechęci. Samochód sąsiada pod naszym płotem urasta wówczas do rangi symbolu lekceważenia. Mechanizm tego konfliktu jest zazwyczaj prosty: sąsiad parkuje u nas z braku miejsca u siebie lub z czystej wygody. Właściciel posesji odbiera to jako sygnał, że potrzeby innej osoby są ważniejsze niż jego spokój. Eskalacja następuje błyskawicznie, od wrogich spojrzeń, przez karteczki z prośbą o przeparkowanie wkładane za wycieraczkę, aż po otwarte awantury i interwencje służb porządkowych.

Ktoś parkuje pod Twoją posesją, interwencja policji nie pomoże. Prawo mówi jasno, ale są wyjątki
Fot. TrueCreatives/CanvaPro

Często w grę wchodzi również zwykła złośliwość i parkowanie celowe, mające na celu demonstrację siły. Socjologowie wskazują, że w gęstej zabudowie jednorodzinnej samochód jest jednym z głównych zapalników sporów sąsiedzkich. Brak miejsc postojowych to problem nie tylko blokowisk, ale i nowych osiedli domków, gdzie deweloperzy maksymalnie wykorzystują teren pod zabudowę, zapominając o infrastrukturze towarzyszącej. W takich warunkach każdy fragment wolnej przestrzeni zyskuje na wartości, a walka o niego potrafi zniszczyć nawet wieloletnie, poprawne relacje.

Zobacz też: Te aukcje WOŚP są w topce. Ceny przekroczyły już 200 tysięcy złotych

Wiadomo, czy sąsiad może tu zaparkować

Klucz do rozwiązania tych dylematów leży w przepisach prawa, które dla wielu właścicieli domów mogą okazać się rozczarowujące. Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, droga publiczna jest dostępna dla wszystkich uczestników ruchu na równych zasadach. Oznacza to, że sąsiad ma pełne prawo zaparkować swój samochód na ulicy wzdłuż naszego ogrodzenia, o ile w danym miejscu nie obowiązuje znak B-36 (zakaz zatrzymywania się) lub znak B-35 (zakaz postoju). Prawo własności kończy się dokładnie na linii granicznej działki. Teren znajdujący się za płotem, ulica, chodnik, a często nawet pas zieleni, należy zazwyczaj do gminy lub zarządcy drogi, więc nie możemy rościć sobie praw do wyłączności korzystania z niego tylko z tytułu sąsiedztwa.

Istnieją jednak ściśle określone wyjątki chroniące właściciela posesji. Kluczowy jest tu artykuł 49 Prawa o ruchu drogowym, który kategorycznie zabrania postoju w miejscu utrudniającym wjazd lub wyjazd, w szczególności dotyczy to bramy garażowej czy wjazdu na posesję. Zastawienie bramy jest wykroczeniem, za które grozi mandat oraz odholowanie pojazdu na koszt sprawcy. Ważną kwestią jest także parkowanie na chodniku: kierowca ma obowiązek pozostawić pieszym minimum 1,5 metra szerokości. Ponadto zabronione jest parkowanie w odległości mniejszej niż 10 metrów od skrzyżowania lub przejścia dla pieszych.

Sytuacja prawna wygląda inaczej, jeśli droga dojazdowa ma status drogi prywatnej, będącej na przykład współwłasnością mieszkańców osiedla. Wówczas zasady parkowania ustalają współwłaściciele, którzy mogą skutecznie zakazać postoju osobom postronnym. Jeżeli jednak mieszkamy przy drodze publicznej, a parkujący pojazd nie łamie przepisów, jedynym sposobem na rozwiązanie problemu pozostaje spokojna rozmowa. W świetle prawa samochód sąsiada pod naszym oknem jest tak samo legalny, jak nasz własny, a poczucie sprawiedliwości musi ustąpić twardym zapisom ustawy.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Urząd Skarbowy, emeryci
Skarbówka będzie oddawać pieniądze. Ci emeryci załapią się na przelew sięgający 800 zł
Rzeszów, autobus miejski
Darmowa komunikacja miejska dla seniorów. Wystarczy pokazać ten dokument
pompa ciepła
Surowe kary za pompę ciepła. Zapłacisz mandat, jeśli sąsiad poskarży się na policji
Testament
Ten szczegół od razu unieważnia testament. Eksperci ostrzegają, Polacy mogą być zaskoczeni
Sople na dachu
Nie tylko nieodśnieżony dach. Za to zimą grożą surowe kary, a nawet więzienie
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: