biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Kolejny zwrot ws. afery Zondacrypto. Prokurator "po cichu" wycofał się po jednym dniu
Michał Troszkiewicz
Michał Troszkiewicz 22.04.2026 10:00

Kolejny zwrot ws. afery Zondacrypto. Prokurator "po cichu" wycofał się po jednym dniu

Kolejny zwrot ws. afery Zondacrypto. Prokurator "po cichu" wycofał się po jednym dniu
fot. Kapif, Roger Brown/pexels

Afera związana z Zondacrypto wciąż elektryzuje opinię publiczną, jednak - wbrew wcześniejszym deklaracjom polityków - postępowanie nie przyspiesza. Jak podaje Money.pl, problemy organizacyjne w prokuraturze, opóźnienia oraz budzące wątpliwości decyzje kadrowe wywołują pytania o skuteczność działań państwa. Poszkodowani nadal czekają na zwrot środków, a prokurator prowadzący sprawę wycofał się już po pierwszym dniu.

Afera Zondacrypto i tysiące poszkodowanych. Politycy wchodzą do gry

Słowem wstępu: Zondacrypto wywodzi się z BitBay - jednej z pierwszych giełd kryptowalut w Europie Środkowo-Wschodniej, działającej od 2014 roku. Dynamiczny rozwój, wpisanie BitBay na listę ostrzeżeń KNF i problemy regulacyjne skłoniły firmę do przenosin z Polski - najpierw na Maltę, potem do Estonii. Po rebrandingu, podjęciu współprac komercyjnych i wejściu do mainstreamu zaczęły pojawiać się pierwsze kłopoty.

Pod koniec 2025 roku użytkownicy zgłaszali opóźnienia w wypłatach, początkowo tłumaczone „problemami technicznymi”. Na początku 2026 roku skala problemu rosła, a przełom nastąpił w kwietniu, gdy sprawą zajęły się media. Pierwsze informacje o problemach giełdy kryptowalut Zondacrypto ujawniły na początku kwietnia redakcje Money.pl i Wirtualnej Polski. Jak wynika z ustaleń dziennikarza Szymona Jadczaka, klienci platformy zaczęli zgłaszać poważne trudności z wypłatą środków. Skala problemu jest ogromna - mowa nawet o 30 tysiącach poszkodowanych i stratach sięgających co najmniej 350 mln zł.

Zaalarmowani klienci ruszyli po swoje pieniądze - w ciągu tylko jednego dnia zlecono ok. 25 tys. wypłat. Jednocześnie z giełdy wypłynęły aktywa warte ponad 21 mln dolarów, co wywołało pytania o jej płynność. Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że część środków nie była bezpośrednio kontrolowana przez spółkę - dostęp do kluczowych portfeli miał posiadać założyciel BitBay, Sylwester Suszek. W 2022 roku przedsiębiorca, określany w mediach mianem „króla kryptowalut”, zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jego obowiązki przejął dotychczasowy pełnomocnik - prawnik Przemysław Kral. Do dziś nie wiadomo, co się stało z Suszkiem i czy żyje. 

Nicole Suszek, siostra zaginionego, relacjonowała później, że otrzymywała wiadomości i nagrania z żądaniami okupu oraz była przekonana, iż jej brat został porwany i zamordowany. Śledztwo i poszukiwania trwają do dziś.

Obecny prezes spółki, Przemysław Kral, w reakcji na publikacje przyznał, że nie ma dostępu do około 4,5 tysiąca bitcoinów, których wartość przekracza miliard złotych. Jednocześnie nie przedstawił dowodów, które potwierdzałyby, że środki te rzeczywiście należały do Zondacrypto lub były w dyspozycji firmy. Od 16 kwietnia Kral nie zabrał publicznie głosu. Na sprawę zareagowali jednak politycy. 

Kolejny zwrot ws. afery Zondacrypto. Prokurator "po cichu" wycofał się po jednym dniu
zdjęcie poglądowe (fot. Leeloo The First/pexels)

Kryzys wokół Zondacrypto. Rząd komentuje, śledztwo rusza

Premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie afery 17 kwietnia, natomiast minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, dzień później poinformował o wszczęciu śledztwa przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach. Postępowanie dotyczy podejrzenia oszustwa i prania pieniędzy.

Pomimo formalnego wszczęcia śledztwa, działania służb pozostają ograniczone. Jak ustalił dziennikarz money.pl, Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) cały czas czeka na decyzje prokuratury, które umożliwiłyby rozpoczęcie czynności operacyjnych – w tym przeszukań i zabezpieczenia dowodów w biurach Zondacrypto w Katowicach i Krakowie.

Czekamy w blokach, ale przecież nie możemy prowadzić samowolnie czynności bez porozumienia z prokuraturą w sprawie, której gospodarzem jest prokuratura – mówią policjanci cytowani przez Money.pl

Brak szybkiej reakcji może mieć poważne konsekwencje. W tym samym czasie, według relacji pracowników firmy, część osób miała otrzymać polecenie usunięcia danych i zresetowania komputerów i telefonów. Inni robili to samodzielnie. To oznacza, że kluczowe dowody mogły zostać bezpowrotnie utracone jeszcze przed rozpoczęciem formalnych działań śledczych.

Jak informuje Money.pl rzecznik CBZC Marcin Zagórski początkowo potwierdzał brak działań w siedzibie firmy, a następnie odmówił dalszych komentarzy po rozmowie z prokuraturą. Nieoficjalnie wskazuje się, że policja musi czekać na formalne dokumenty nawet kilka dni.

Sytuacja pokazuje poważny problem systemowy - brak koordynacji między organami ścigania i opóźnienia proceduralne w sprawach wymagających natychmiastowej reakcji.

Paraliż śledztwa. Służby czekają, czas ucieka

Jednym z kluczowych powodów opóźnień ma być chaos organizacyjny w prokuraturze - od lutego funkcję naczelnika śląskiego wydziału ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej pełni prokurator Marek Wełna, który był w przeszłości zaangażowany w nadzór nad postępowaniem w sprawie Polnordu. Jak podaje Jadczak powołując się na “Rzeczpospolitą” po objęciu w lutym obecnie pełnionej funkcji, Marek Wełna odwołał sześciu prokuratorów. Wśród nich znalazł się prokurator Marcin Rodzaj, prowadzący wcześniej sprawę zaginięcia Sylwestra Suszka - twórcy giełdy BitBay, także zajmującej się kryptowalutami. 

Rodzaj przez lata analizował międzynarodowe powiązania biznesowe Suszka oraz mechanizmy rynku kryptowalut. Mimo doświadczenia nie uzyskał zaufania nowego przełożonego, a decyzja o jego odwołaniu nie została uzasadniona. 

Dodatkowe komplikacje pojawiły się przy wyznaczeniu nowego prowadzącego sprawę Zondacrypto. Prokurator Sławomir Sola, uznawany za specjalistę od cyberprzestępczości, niemal natychmiast wyłączył się z postępowania z powodu potencjalnego konfliktu interesów – wcześniej współpracował bowiem z firmą i jej pracownikami. W efekcie śledztwo przez pewien czas pozostawało bez faktycznego prowadzącego. Dopiero w trybie awaryjnym sprawę przejął prokurator Leszek Sroka, który według ustaleń Jadczaka został ściągnięty z urlopu. W tym czasie policja nadal nie podejmowała działań, a potencjalne dowody mogły znikać. 

Wszyscy je wyresetowali do ustawień fabrycznych, a dziś już dostaliśmy informację, że będą one zbierane przez prokuratora. Tylko nie ma tam na nich żadnych danych już –mówiła cytowana przez Money.pl jedna z byłych menadżerek Zondacrypto

Całą sytuacja i informacje dostarczone przez dziennikarzy ujawnia skalę problemów organizacyjnych i rodzi bardzo poważne pytania o skuteczność państwa w walce z przestępczością finansową na rynku kryptowalut.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
Pieniądze
Emerytura wyższa o 2 tys. zł i 30 tys. wyrównania. Seniorzy miażdżą ZUS w sądach
logo
Tak przez lata miała oszukiwać pracownica banku. Śledczy mówią o wielkim procederze
Laptop
Kupujesz laptopa? UE zadecydowała. Od 28 kwietnia tego już nie znajdziesz w zestawie
bankomat
Te banknoty straciły ważność. Wymiana możliwa tylko w 3 bankach
Pies
Nowy obowiązek dla właścicieli psów i kotów. Sejm zdecydował ws. czipów
telefon z PRL
Arcytrudny quiz o PRL. To nie tylko długie kolejki i kartki na mięso. Sprawdź się
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: