Kiedy zamontował fotowoltaikę, wszyscy pukali się w czoło. Po 8 latach pokazał rachunki
Rosnące ceny energii elektrycznej spędzają sen z powiek milionom Polaków, a prognozy rzadko przynoszą dobre wieści. Wielu inwestorów zadaje sobie pytanie, czy montaż paneli na dachu to faktycznie ochrona kapitału? Właściciel domu jednorodzinnego, który zainstalował fotowoltaikę w 2015 roku, postanowił odkryć karty po ośmiu latach użytkowania paneli.
- Ceny prądu w Polsce zaskakują
- Jeszcze kilka la temu te inwestycje były rzadkością
- Podliczył rachunki po 8 latach. Tyle zaoszczędził dzięki fotowoltaice
Ceny prądu w Polsce zaskakują
Analizując sytuację na rynku energetycznym, trudno nie odnieść wrażenia, że portfele gospodarstw domowych zostały w ostatnich latach wystawione na ciężką próbę. Jeszcze dekadę temu koszt kilowatogodziny był tematem, który interesował głównie analityków giełdowych, a przeciętny Kowalski po prostu opłacał rachunek bez głębszej refleksji. Dziś sytuacja wygląda diametralnie inaczej.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2024 roku gospodarstwa domowe odpowiadały za ponad 20 proc. krajowego zużycia energii, co pokazuje skalę uzależnienia budżetów rodzinnych od fluktuacji cenowych. Co gorsza, struktura tego zużycia jest bezlitosna, ponad 62 proc. energii pochłania ogrzewanie, co w przypadku słabo ocieplonych budynków zamienia się w finansową studnię bez dna.

Warto zwrócić uwagę, że choć w 2024 roku obowiązywały mechanizmy osłonowe, a cena maksymalna dla gospodarstw domowych została ustalona na poziomie 0,50 zł netto za kWh plus opłaty dystrybucyjne, to rynkowa presja na wzrost stawek nie ustaje. Średnia cena sprzedaży energii, raportowana przez Urząd Regulacji Energetyki, w 2024 roku oscylowała w granicach 0,83 zł za kWh, co jasno pokazuje, ile realnie kosztuje prąd bez państwowych interwencji.
W tym krajobrazie rosnących kosztów utrzymania nieruchomości, gdzie każda podwyżka taryf uderza bezpośrednio w stopę życiową, inwestycje w niezależność energetyczną przestały być kaprysem, a stały się koniecznością. Właściciele domów, którzy przespali moment na modernizację, dziś z niepokojem patrzą na faktury, podczas gdy ci, którzy podjęli decyzję lata temu, funkcjonują w zupełnie innej rzeczywistości finansowej.
Jeszcze kilka la temu te inwestycje były rzadkością
Cofnijmy się o osiem lat. Rynek fotowoltaiki w Polsce wyglądał wówczas zupełnie inaczej, technologia była droższa, a świadomość ekologiczna i ekonomiczna dopiero kiełkowała. Inwestorzy, którzy wtedy decydowali się na montaż paneli, często byli traktowani jak ekscentrycy. Jednak to właśnie oni, wchodząc w system opustów (net-metering), zapewnili sobie warunki, o których dzisiejsi prosumenci mogą często tylko pomarzyć. Ówczesny system pozwalał na magazynowanie nadwyżek wyprodukowanej energii w sieci i odbieranie ich w okresach niedoboru w stosunku 1:0,8, co w praktyce czyniło sieć energetyczną niemal darmowym magazynem energii. Było to rozwiązanie niezwykle korzystne, szczególnie w zestawieniu z dzisiejszym modelem net-billingu, w którym energia jest sprzedawana i kupowana po cenach rynkowych, co wymusza większą autokonsumpcję lub inwestycję w kosztowne magazyny energii.

Koszty samej instalacji również uległy zmianie, choć wbrew pozorom nie zawsze na niekorzyść współczesnych inwestorów. W 2024 roku oraz w prognozach na rok 2026, ceny za typową instalację o mocy 5 kWp wahają się w przedziale od 20 do około 30-35 tysięcy złotych, w zależności od komponentów. Mimo że nominalnie kwoty te mogą wydawać się wysokie, to relacja ceny do wydajności nowoczesnych paneli jest znacznie korzystniejsza niż dekadę temu. Jednak kluczowym czynnikiem wpływającym na opłacalność pozostaje czas. Dla przedsiębiorstw okres zwrotu potrafi wynieść obecnie zaledwie 3-4 lata, co jest wynikiem fenomenalnym. W przypadku gospodarstw domowych, zwłaszcza tych działających na "starych zasadach”, matematyka jest jeszcze bardziej bezwzględna, co dobitnie pokazuje przypadek inwestora, który postanowił publicznie rozliczyć swoją instalację po ośmiu latach eksploatacji.
Podliczył rachunki po 8 latach. Tyle zaoszczędził dzięki fotowoltaice
Przejdźmy do konkretów, które najlepiej obrazują sensowność długoterminowego inwestowania w OZE. Bohater historii, której szczegóły przytacza serwis KB.pl, zamontował instalację fotowoltaiczną w październiku 2015 roku, nie korzystając przy tym z żadnych dotacji, co czyni jego przypadek "czystym” przykładem rynkowym.
Po ośmiu latach użytkowania instalacji fotowoltaicznych analizowany przypadek jednoznacznie potwierdza ich wysoką opłacalność mimo zmiennych warunków rynkowych, wahań cen energii oraz nieprzewidzianych kosztów serwisowych. Zarówno instalacja dachowa przy domu, jak i instalacja naziemna zlokalizowana w miejscu pracy przyniosły wymierne korzyści finansowe, a czas ich zwrotu okazał się relatywnie krótki.
Łączne oszczędności wygenerowane przez system dachowy po ośmiu latach wyniosły 49 361 zł, co oznacza, że inwestycja, o wartości 46 170 zł, zwróciła się po około 7,5 roku. W efekcie po upływie ośmiu lat użytkownik osiągnął realny zysk w wysokości 3 191 zł. Jeszcze korzystniej wypadła instalacja naziemna w miejscu pracy, która dzięki pełnemu wykorzystaniu wyprodukowanej energii charakteryzowała się krótszym okresem zwrotu wynoszącym około 6,7 roku. Pomimo konieczności poniesienia dodatkowego kosztu 2 000 zł na naprawę falownika w 2023 roku, całkowite oszczędności sięgnęły 39 374 zł, co przełożyło się na zysk netto w wysokości 4 533 zł.
Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że największe korzyści finansowe pojawiły się w latach gwałtownego wzrostu cen energii elektrycznej, zwłaszcza w 2023 roku, kiedy wzrost stawek o 65 proc. znacząco podniósł wartość autokonsumpcji energii. Jednocześnie nawet spadek cen energii w 2024 roku nie zahamował wzrostu łącznych oszczędności, co pokazuje, że fotowoltaika pozostaje opłacalna również w mniej sprzyjającym otoczeniu cenowym.
Przedstawione przez mężczyznę dane wskazują więc, że w długim horyzoncie czasowym instalacje fotowoltaiczne nie tylko skutecznie chronią użytkownika przed wahaniami cen energii, lecz także generują realny zysk finansowy. Analizowany przykład dowodzi, iż fotowoltaika może być traktowana nie tylko jako rozwiązanie proekologiczne, ale również jako racjonalna i stabilna inwestycja ekonomiczna.