Gofry nad Bałtykiem coraz droższe. Sprawdzamy, ile trzeba zapłacić w kurortach
Początek sezonu urlopowego 2026 znów otworzył dyskusję o kosztach wypoczynku nad polskim morzem. W mediach społecznościowych i serwisach informacyjnych regularnie pojawiają się relacje turystów zaskoczonych rachunkiem za popularne desery. Sprawdziliśmy, jak wyglądają aktualne ceny gofrów w Gdańsku i we Władysławowie oraz z czego takie stawki wynikają.
Ile kosztuje gofr w Gdańsku
Cenniki przy gdańskich plażach pokazują, że ostateczny koszt deseru zależy przede wszystkim od dodatków. Sam suchy gofr to niewielki wydatek, ale pełna wersja z owocami i polewą potrafi mocno podbić rachunek:
- klasyczny gofr, suchy lub z cukrem pudrem – około 10 zł,
- dodatkowa polewa – dopłata 4 zł,
- bita śmietana lub bakalie – po 8 zł za składnik,
- świeże owoce lub krem orzechowy – kolejne 9 zł.
W efekcie najbardziej rozbudowane wersje z kilkoma dodatkami kosztują nawet 29 zł za sztukę. Z prostego wyliczenia wynika, że czteroosobowa rodzina wybierająca najdroższe warianty może zostawić w nadmorskiej budce blisko 120 zł.
Relacje urlopowiczów i przykładowe paragony
Sytuację w kurortach śledzili dziennikarze „Faktu", którzy rozmawiali z wczasowiczami między innymi we Władysławowie i zwracają uwagę na rosnące koszty rodzinnych wyjść na deser. Jedna z turystek za zestaw dwóch bogato zdobionych gofrów i jednej gałki lodów zapłaciła blisko 70 zł.
Wysokie ceny sprawiają, że część rodziców szuka sposobów na okiełznanie wakacyjnego budżetu. W sieci popularność zyskują pomysłowe rozwiązania. Niektórzy opiekunowie proponują dzieciom układ, w którym zamiast deseru na głównym deptaku dostają jego równowartość do kieszonkowego i same decydują, na co ją przeznaczą.
Z czego wynikają wysokie ceny nad morzem
Właściciele budek tłumaczą stawki realiami prowadzenia biznesu w krótkim sezonie letnim. Na kwotę z paragonu składa się kilka głównych czynników:
- koszty energii – nieustanna praca gofrownic, lodówek i witryn chłodniczych generuje wysokie rachunki,
- droższe zaopatrzenie – ceny półproduktów w hurtowniach w ostatnich latach systematycznie rosły,
- wydatki na personel – pracownikom sezonowym trzeba dziś zaoferować konkurencyjne stawki,
- koszt dzierżawy – lokale tuż przy plaży należą do najdroższych, a roczne opłaty przedsiębiorcy muszą odrobić w ciągu zaledwie kilku tygodni.
Działa tu też zwykła gra popytu i podaży. Polaków coraz częściej stać na droższe propozycje, a mimo narzekań na „paragony grozy" kolejki przy budkach wciąż się ustawiają. Skoro popyt się utrzymuje, sprzedawcy nie mają powodu, by zbijać ceny, a wyższa stawka dodatkowo rozkłada ruch w czasie i pozwala obsłużyć klientów bez wielogodzinnych kolejek.

Jak kupować desery taniej
Doświadczenia stałych bywalców wybrzeża pokazują, że wakacyjne wydatki da się skutecznie ograniczyć. Najprościej zrezygnować z zakupów w miejscach o największym ruchu, czyli tuż przy wejściach na plażę i na głównych deptakach.
Zwykle wystarczy przejść kilkaset metrów w głąb miejscowości, żeby trafić na mniejsze, lokalne cukiernie i kawiarnie z korzystniejszymi cenami, a często i większymi porcjami. Eksperci od turystyki radzą też planować dzienny budżet na drobne przyjemności z wyprzedzeniem, bo dzięki temu płatność nie zaskoczy.