Fiskus nie przypomina, a ty płacisz więcej. Ta ulga jest legalna
Co roku miliony podatników składają PIT i… na tym kończą temat. Bez sprawdzania, bez liczenia, bez zadania sobie jednego kluczowego pytania: czy państwo pozwala mi zapłacić mniej podatku? W praktyce wielu Polaków oddaje fiskusowi setki złotych, które mogłyby zostać w domowym budżecie. Nie dlatego, że prawo na to nie pozwala — ale dlatego, że mało kto w ogóle wie o istnieniu jednej z mniej oczywistych ulg. Co więcej, nie wymaga ona ani dzieci, ani kredytu, ani działalności gospodarczej.
- Kto może skorzystać z tej ulgi, choć często nawet o tym nie wie?
- Dlaczego urząd skarbowy sam o niej nie przypomina?
- I ile realnie można odzyskać przy rozliczeniu PIT?
Ulga istnieje, ale mało kto ją sprawdza
Chodzi o ulgę rehabilitacyjną, która wbrew nazwie nie dotyczy wyłącznie osób z ciężką niepełnosprawnością. Prawo pozwala odliczyć od dochodu wiele wydatków ponoszonych na leczenie, rehabilitację oraz ułatwianie codziennego funkcjonowania osoby z orzeczeniem — także wtedy, gdy podatnik utrzymuje członka rodziny. W praktyce obejmuje to m.in. leki, sprzęt medyczny, dojazdy na zabiegi, opiekę czy przystosowanie mieszkania. Problem w tym, że ulga nie działa „automatycznie”. Jeśli podatnik jej nie wpisze, pieniądze po prostu przepadają. Fiskus nie koryguje PIT-u z urzędu, nawet jeśli spełnione są wszystkie warunki.

Kilkaset złotych rocznie – bez skomplikowanych formalności
W przypadku leków ulga pozwala odliczyć różnicę między faktycznymi wydatkami a kwotą 100 zł miesięcznie, jeśli lekarz potwierdzi konieczność ich stałego stosowania. Przy długotrwałym leczeniu daje to realne kwoty — często kilkaset złotych rocznie. Dodatkowo możliwe są odliczenia za używanie samochodu w celu dojazdu na leczenie czy rehabilitację, a także za zakup lub naprawę sprzętu rehabilitacyjnego. Co istotne: nie wszystkie wydatki wymagają faktur, choć dokumentacja medyczna i dowody poniesienia kosztów są kluczowe przy ewentualnej kontroli.
Najczęstszy błąd? Przekonanie, że „mnie to nie dotyczy”
Wielu podatników rezygnuje z ulgi, bo błędnie zakłada, że nie spełnia warunków. Tymczasem prawo przewiduje możliwość odliczeń także wtedy, gdy osoba z niepełnosprawnością pozostaje na utrzymaniu podatnika — np. rodzica, dziecka lub małżonka. Częstym błędem jest też mylenie ulgi rehabilitacyjnej z ulgą na leki tylko dla seniorów. To powoduje, że nawet osoby regularnie ponoszące kwalifikowane wydatki nie wpisują ich do PIT-u. Efekt? Podatek jest wyższy, niż musiałby być.
Fiskus nie przypomni. Odpowiedzialność jest po stronie podatnika
Ulga rehabilitacyjna nie jest nowa, ale pozostaje jedną z najmniej wykorzystywanych. Urząd skarbowy nie informuje indywidualnie o możliwości skorzystania z niej, a system e-PIT nie zawsze podpowiada właściwe rozwiązanie. To oznacza, że cały ciężar wiedzy spoczywa na podatniku. W praktyce wystarczy kilka minut, by sprawdzić, czy poniesione w roku wydatki kwalifikują się do odliczenia. Dla wielu osób to różnica między „oddaniem pieniędzy bez walki” a realnym zmniejszeniem podatku.