Europejski kraj radykalnie zmienia prawo migracyjne. Skutki odczują również Polacy
Europa powoli weryfikuje swoje podejście do polityki otwartych drzwi. Kryzys migracyjny, który ponad dekadę temu zdefiniował polityczny krajobraz kontynentu, zbiera dziś żniwo w postaci rosnących napięć społecznych. Państwo niegdyś słynące z gościnności wyraźnie zaostrza dziś politykę migracyjną, w szczególności wobec konkretnej grupy. Nowe przepisy mogą dotknąć także Polaków.
- Od europejskich otwartych drzwi do narastającego wykluczenia i frustracji
- To mówią statystyki przestępczości w tym państwie
- Unijny kraj zmienia podejście do konkretnych cudzoziemców. Albo żyjesz uczciwie albo deportacja
Od europejskich otwartych drzwi do narastającego wykluczenia i frustracji
Aby rzetelnie zrozumieć dzisiejsze wyzwania gospodarcze i polityczne Starego Kontynentu, musimy cofnąć się o dekadę. Kryzys migracyjny, czyli masowe przybycie uchodźców oraz imigrantów ekonomicznych do Unii Europejskiej, który rozpoczął się na dobre w 2015 roku, wpłynął na demografię i finanse publiczne wielu państw zachodnich, choć skala i bilans tych zmian pozostają zróżnicowane. Ówczesne wielkie otwarcie granic w krajach docelowych miało wymiar podwójny: ludzki oraz stricte rynkowy.
Przybyli mieli w teorii bardzo szybko i płynnie wejść na lokalny rynek pracy, łagodząc w ten sposób narastający problem starzejących się społeczeństw. Z perspektywy czasu widać jednak, że optymistyczne założenia zderzyły się z rzeczywistością, a sporym wyzwaniem w wielu krajach pozostaje m.in. aktywizacja zawodowa nowo przybyłych.

Dzisiejsza debata migracyjna to jednak nie tylko kwestia nowych, nielegalnych przekroczeń unijnych granic, ale też integracji osób już obecnych na miejscu. Obecnie zauważalne napięcia we Francji czy w Wielkiej Brytanii generuje tak zwane drugie pokolenie. Młodzi ludzie, choć przecież urodzeni i wychowani już w Europie, nierzadko doświadczają zjawiska wykluczenia społecznego i zawodowego z głównego nurtu. Część z nich dorasta w dzielnicach o dużym odsetku migrantów, gdzie notuje się ponadprzeciętne bezrobocie, a wyniki w państwowej edukacji często bywają słabsze niż w innych częściach kraju. Słabsza sytuacja na rynku pracy i brak perspektyw stanowią istotne czynniki ryzyka, które mogą sprzyjać napięciom i incydentom na ulicach.
To mówią statystyki przestępczości w tym państwie
Bardzo długo Sztokholm, podobnie zresztą jak Malmö czy Göteborg, uchodził za przykład otwartej i inkluzywnej polityki społecznej. Skandynawia hojnie i z dumą oferowała korzyści ze swojego rozbudowanego modelu opiekuńczego. Kraj ten w 2015 roku przyjął proporcjonalnie najwięcej zagranicznych uchodźców w całym regionie, silnie wierząc w swoją moc integracyjną. Obecnie to zamożne państwo mierzy się z problemem przemocy gangów i strzelaninami, choć warto odnotować, że ogólna liczba zabójstw w 2024 roku spadła do poziomu najniższego od dekady.
Znane skandynawskie miasta pojawiają się dziś w relacjach światowych mediów w kontekście incydentów z użyciem broni i materiałów wybuchowych, inicjowanych przez zorganizowane gangi przestępcze. Struktury te rekrutują w dużej mierze młodych mężczyzn z uboższych, wykluczonych dzielnic, oferując im łatwy zarobek. Wzrost liczby zbrojnych incydentów uderzył w ludzkie poczucie codziennego bezpieczeństwa na ulicach i wygenerował dodatkowe obciążenia dla państwa.

Koszty utrzymania służb śledczych i policji zauważalnie wzrosły w odpowiedzi na kryminalne zagrożenia. Klasyczny system welfare state (państwo dobrobytu dbające o obywatela od kołyski aż po grób) spotkał się z falą krytyki i musiał zostać poddany modyfikacjom w zderzeniu z nowymi wyzwaniami. Znaczna część skandynawskiego społeczeństwa zaczęła wyrażać poparcie dla ostrzejszego podejścia do kwestii przestępczości. Tradycyjna dla Szwedów wyrozumiałość zaczęła na przestrzeni ostatnich lat stopniowo ustępować potrzebie większej sprawczości władz i ochrony obywateli.
Odpowiedzią rządzących na problemy bezpieczeństwa jest stopniowe zaostrzanie prawa względem przebywających tam cudzoziemców skazanych za przestępstwa
Zobacz też: Desperacki ruch Putina. Kreml wyprzedaje złoto w zawrotnym tempie
Unijny kraj zmienia podejście do konkretnych cudzoziemców. Albo żyjesz uczciwie albo deportacja
Szwedzki rząd zdecydował się na restrykcyjne przepisy, które budzą sprzeciw części środowisk lewicowych i organizacji praw człowieka. Zmiana polityki jest przez wielu komentatorów określana jako symboliczny koniec skandynawskiej gościnności. Jak wskazuje minister migracji Johan Forssell, przepisy mają być bardziej surowe niż duńskie.
Kluczowym, nowym zapisem w forsowanych przepisach jest tutaj wymóg prowadzenia tak zwanego "uczciwego życia”. W praktyce oznacza to istotne rozwinięcie dotychczasowych zasad, poszerzające możliwości służb imigracyjnych w zakresie cofania zezwoleń pobytowych skazanym przestępcom.
Przestrzeganie przepisów i zasad to oczywistość, ale równie oczywiste musi być to, że migranci muszą dokładać wszelkich starań, by żyć w sposób odpowiedzialny i nie szkodzić naszemu krajowi. Jeśli nie spłacasz długów, nie stosujesz się do decyzji szwedzkich władz, oszukujesz system świadczeń socjalnych lub zdobywasz szwedzkie zezwolenie na pobyt w nieuczciwy sposób... to nie masz prawa tu przebywać - powiedział na konferencji prasowej Johan Forssell.
Nowe wytyczne będą teraz skłaniać prokuratorów do częstszego domagania się deportacji przy przestępstwach zagrożonych karą surowszą niż grzywna. Zmiany prawne ograniczą również wagę dotychczasowych argumentów obrony opartych na związkach oskarżonego z krajem docelowym. Nowe prawo może objąć również dorosłe dziś osoby, które wjechały dawniej do państwa jako nieletnie, a następnie weszły na ścieżkę kryminalną, choć ich deportacja wciąż będzie badana przez pryzmat indywidualnej sytuacji.
Szwedzki rząd oficjalnie dąży teraz do znaczącego wzrostu liczby udanych wydaleń. Celem jest osiągnięcie około 3 tysięcy procedur deportacyjnych rocznie, co stanowi gwałtowny wzrost względem lat poprzednich. Zaostrzenie przepisów przewiduje również wydłużenie zakazów powrotu dla deportowanych przestępców. Rząd liczy na to, że polityka ta wpłynie zauważalnie na spadek przestępczości i poprawę bezpieczeństwa publicznego. Prawo ma wejść w życie 13 lipca.