Chcą usunąć papierowe dowody. Unia zdecydowała, państwa członkowskie muszą się dostosować
Cyfryzacja dokumentów komunikacyjnych w Europie nabiera tempa, o czym świadczą ostatnie decyzje zapadające w samym sercu Brukseli. Choć polscy kierowcy od kilku lat mogą zostawiać tradycyjny dowód rejestracyjny w domowej szufladzie, to w skali całej wspólnoty wciąż mamy do czynienia z dokumentacyjnym rozwarstwieniem. Wygląda jednak na to, że nadchodzi moment, w którym smartfon ostatecznie wyprze fizyczne blankiety, a plastikowe czy papierowe formy potwierdzenia własności pojazdu staną się jedynie reliktem przeszłości lub opcją dla tradycjonalistów.
- Mobilna rewolucja na europejskich drogach
- Walka z wykluczeniem i nowoczesna kontrola
- Trzy lata na zmiany
Mobilna rewolucja na europejskich drogach
W poniedziałek, 8 kwietnia 2024 roku, unijny Komitet Transportu i Turystyki przyjął przełomową propozycję przepisów, która zakłada systemowe odejście od wydawania dokumentów w formie papierowej. To jasny sygnał, że Unia Europejska chce ujednolicić standardy, które dotychczas różniły się drastycznie między poszczególnymi stolicami. Głównym założeniem nowej dyrektywy jest ustanowienie dokumentu cyfrowego (mobilnego) jako nadrzędnego standardu we wszystkich państwach członkowskich. Oznacza to, że domyślnym trybem rejestracji pojazdu będzie wygenerowanie zapisu w systemie teleinformatycznym, do którego dostęp właściciel uzyska poprzez dedykowaną aplikację rządową, analogiczną do polskiego mObywatela.
Wprowadzenie takich zmian to nie tylko wygoda dla podróżujących po kontynencie, ale przede wszystkim potężne uderzenie w biurokrację. Obecnie proces przerejestrowania auta sprowadzonego z innego kraju UE często wiąże się z koniecznością fizycznego przesyłania dokumentów i ich kosztownego tłumaczenia. Harmonizacja przepisów sprawi, że mobilne dowody rejestracyjne będą w pełni równoważne w każdym zakątku wspólnoty, zawierając ujednolicony zestaw informacji technicznych o pojeździe.
Walka z wykluczeniem i nowoczesna kontrola
Mimo ambitnych planów pełnej cyfryzacji, urzędnicy w Brukseli nie zapominają o osobach, dla których technologia wciąż stanowi barierę. Tradycyjna, papierowa forma dowodu rejestracyjnego nie zniknie całkowicie z obiegu, co ma przeciwdziałać wykluczeniu cyfrowemu, szczególnie wśród seniorów lub mieszkańców regionów o słabszej infrastrukturze sieciowej. Fizyczny dokument będzie jednak wydawany wyłącznie na wyraźny wniosek obywatela. To istotna zmiana paradygmatu – papier staje się wyjątkiem, a nie regułą. Taka konstrukcja przepisów ma zachęcać do przechodzenia na rozwiązania cyfrowe, jednocześnie dając poczucie bezpieczeństwa tym, którzy wolą mieć „papier w ręku”.
Co ciekawe, nawet te fizyczne egzemplarze, które zostaną wydane na specjalne życzenie, przejdą technologiczną metamorfozę. Nowe przepisy zakładają, że na każdym tradycyjnym dokumencie obowiązkowo pojawi się kod QR. Rozwiązanie to ma na celu radykalne przyspieszenie kontroli drogowych przeprowadzanych przez policję czy służby celne. Zamiast ręcznego przepisywania numeru VIN czy daty badania technicznego, funkcjonariusz będzie mógł zeskanować kod, natychmiastowo pobierając najbardziej aktualne dane z centralnej bazy. To zabezpieczenie przed fałszerstwami, ponieważ papierowy blankiet będzie jedynie nośnikiem klucza do cyfrowej, niemożliwej do podrobienia informacji.
Trzy lata na zmiany
Harmonogram wdrażania nowych przepisów jest już dość precyzyjnie nakreślony, choć wymaga jeszcze kilku formalnych kroków na szczeblu parlamentarnym. Pod koniec kwietnia 2024 roku odbędzie się kluczowa sesja plenarna Parlamentu Europejskiego, podczas której europosłowie pochylą się nad ostatecznym brzmieniem projektu. Gdy tylko przepisy zostaną oficjalnie opublikowane, państwa członkowskie UE otrzymają dokładnie trzy lata na dostosowanie swoich krajowych systemów do nowych wymagań. Wydaje się, że to długi okres, jednak skala integracji baz danych i konieczność zapewnienia bezpieczeństwa cyfrowego sprawiają, że dla wielu administracji będzie to wyścig z czasem.

Polska, dzięki rozwiniętemu systemowi CEPiK i aplikacji mObywatel, startuje z pozycji lidera, jednak prawdziwym wyzwaniem będzie pełna interoperacyjność, czyli zdolność do bezproblemowej współpracy systemów z różnych krajów. Chodzi o to, by polski policjant mógł w sekundę zweryfikować dane auta na hiszpańskich numerach, a niemiecki urzędnik nie miał wątpliwości co do statusu technicznego pojazdu z Polski. To bezprecedensowe przedsięwzięcie logistyczne ma szansę sprawić, że europejski rynek wtórny samochodów stanie się bardziej przejrzysty, a historia pojazdu łatwiejsza do prześledzenia niezależnie od granic państwowych. Nadchodząca dekada bez wątpienia upłynie pod znakiem ostatecznego pożegnania z pieczątkami w dowodach.