Ceny węgla w styczniu 2026 mogą zaskoczyć. Tyle trzeba zapłacić za tonę opału
Początek 2026 roku przynosi na rynku surowców energetycznych sytuację, której wielu konsumentów obawiało się jeszcze kilka miesięcy temu. Zamiast drastycznych podwyżek cen opału w samym szczycie sezonu grzewczego, obserwujemy zjawisko, które dla domowych budżetów jest wyjątkowo łaskawe. Choć mróz za oknami nie odpuszcza, walka o klienta między składami węgla a państwowymi gigantami trwa w najlepsze, owocując ofertami, których trudno było szukać w poprzednich latach.
- Stabilizacja na rynku surowców, czyli oddech dla portfela
- Wyprzedażowe czyszczenie magazynów w Polskiej Grupie Górniczej
- Polacy coraz częściej stawiają na “błękitne" paliwo
Stabilizacja na rynku surowców, czyli oddech dla portfela
Sytuacja na polskim rynku węgla kamiennego (skały osadowej o wysokiej zawartości pierwiastka węgla, stosowanej jako paliwo stałe) na początku 2026 roku jest zaskakująco stabilna. Choć statystyki pokazują symboliczne korekty cen o 2-5 proc. w górę względem grudnia ubiegłego roku, co jest naturalnym efektem zwiększonego zapotrzebowania w środku zimy, to szersza perspektywa napawa optymizmem.
Obecnie za tonę surowca płacimy o około 10-15 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2024 roku. Jest to bezpośredni skutek uspokojenia globalnych łańcuchów dostaw i większej przewidywalności na europejskich giełdach energii. Inwestorzy i analitycy wskazują, że nadpodaż surowca w portach oraz wysokie stany magazynowe w kraju wymusiły na sprzedawcach bardziej elastyczne podejście do klienta indywidualnego.

W hurtowniach opału w całym kraju ceny tony węgla luzem oscylują obecnie w granicach od 1150 zł do 1500 zł. Nieco głębiej do kieszeni muszą sięgnąć właściciele nowoczesnych kotłów, gdyż groszek (paliwo o granulacji od 5 do 25 mm) kosztuje zazwyczaj od 1200 zł do 1500 zł za tonę. Z kolei w popularnych marketach budowlanych, takich jak Leroy Merlin, Castorama czy OBI, dominuje węgiel workowany, zazwyczaj w poręcznych opakowaniach 20 kg.
Tutaj jednak cena wygody jest odczuwalna – jeden worek to koszt rzędu 28-34 zł. W przeliczeniu na tonę daje to kwotę od 1400 zł do nawet 1700 zł, co czyni zakupy wielkopowierzchniowe najmniej opłacalną opcją dla osób potrzebujących zapasu na całą zimę. Czy istnieje zatem sposób na ominięcie marż pośredników i zaopatrzenie się w opał bezpośrednio u źródła?
Wyprzedażowe czyszczenie magazynów w Polskiej Grupie Górniczej
Polska Grupa Górnicza postanowiła zaskoczyć konkurencję i na początku stycznia 2026 roku uruchomiła akcję, która dla wielu może być ostatnią szansą na tani zakup sprawdzonego opału. W e-sklepie spółki pojawiły się produkty oznaczone jako wyprzedażowe, co jest związane z gruntownym odświeżaniem oferty i dostosowywaniem jej do coraz bardziej rygorystycznych norm środowiskowych.
Przykładowo, węgiel orzech oraz kostka sprzedawane luzem są dostępne już od 1150 zł za tonę, co stawia tę ofertę w ścisłej czołówce najbardziej atrakcyjnych cenowo na rynku.

Szczególną uwagę przyciągają ceny groszku w workach. Popularne marki, takie jak Pieklorz czy Karlik, można nabyć na wyprzedaży w cenie 1255 zł za tonę (paleta 1000 kg). Z kolei groszek Karolinka, ceniony za swoje parametry spalania, kosztuje 1400 zł za tonę w systemie workowanym.
Dla osób, które nie potrzebują jednorazowo całego transportu, PGG udostępniła możliwość zakupu pojedynczych worków 20-kilogramowych – w przypadku Pieklorza i Karlika to koszt 25,10 zł, a Karolinki 28 zł. Trzeba jednak pamiętać, że są to ostatnie, często symboliczne ilości pozostałe na składach Kwalifikowanych Dostawców Węgla (KDW), a ich dostępność zmienia się niemal z godziny na godzinę.
Polacy coraz częściej stawiają na “błękitne" paliwo
Wycofywanie ze sprzedaży tak rozpoznawalnych produktów jak Pieklorz, Karlik i Karolinka nie jest dziełem przypadku. Polska Grupa Górnicza realizuje długofalową strategię transformacji, wprowadzając w ich miejsce paliwa nowej generacji. Mowa o produktach oznaczonych jako KLASA BŁĘKITNY, które mają stać się nowym standardem w ogrzewnictwie indywidualnym.
Te niskoemisyjne paliwa zostały zaprojektowane tak, aby emitować nawet o 30 proc. mniej substancji szkodliwych do atmosfery w porównaniu z tradycyjnym węglem. Jest to odpowiedź na rosnącą presję społeczną i prawną związaną z ochroną jakości powietrza w polskich miastach i gminach.
Dla przeciętnego użytkownika oznacza to nie tylko mniejszy ślad węglowy, ale również wyższą efektywność energetyczną. Nowe paliwo błękitne ma charakteryzować się stabilniejszym procesem spalania i mniejszą ilością popiołu, co przekłada się na rzadszą konieczność obsługi kotła.
Choć cena nowych sortymentów może początkowo wydawać się wyższa od wyprzedażowych okazji, to eksperci zwracają uwagę na ich wyższą kaloryczność (ilość energii uwalnianej przy spalaniu jednostki masy paliwa). W ostatecznym rozrachunku może się okazać, że mniejsza ilość droższego, ale bardziej kalorycznego paliwa, wystarczy na ogrzanie domu przez ten sam okres.