20 zł dodatkowej opłaty w pociągach. W tej sytuacji lepiej nie kłócić się z konduktorem
Podróż koleją w Polsce staje się coraz popularniejsza, ale wraz z rosnącą liczbą pasażerów mnożą się sytuacje, w których brak znajomości regulaminu uderza podróżnych po kieszeni. Choć systemy sprzedaży online i aplikacje mobilne są dostępne niemal dla każdego, wciąż wielu pasażerów decyduje się na zakup biletu w ostatniej chwili bezpośrednio na pokładzie pociągu.
- Rosnące wymagania przewoźników
- Ile kosztuje pośpiech na peronie?
- Konsekwencje braku biletów i strategiczne cele PKP Intercity
Rosnące wymagania przewoźników
Polski rynek transportowy przechodzi dynamiczne zmiany, a pasażerowie oczekują od przewoźników nie tylko punktualności, ale przede wszystkim transparentności w cennikach. PKP Intercity, jako narodowy przewoźnik, regularnie aktualizuje swoje regulaminy, starając się usprawnić proces odprawy pasażerów i zachęcić ich do korzystania z cyfrowych kanałów sprzedaży.
W dobie powszechnego dostępu do internetu i paczkomatów biletowych (automatów sprzedażowych), tradycyjna sprzedaż u konduktora ma być rozwiązaniem awaryjnym, a nie standardem. To podejście wpisuje się w szerszy trend optymalizacji pracy drużyn trakcyjnych, które zamiast zajmować się transakcjami gotówkowymi, powinny skupić się na bezpieczeństwie i komforcie podróżnych.

Warto jednak pamiętać, że polska kolej to nie tylko Intercity. Pasażerowie często mylą zasady obowiązujące u różnych przewoźników, co bywa zarzewiem konfliktów. W pociągach regionalnych, takich jak Polregio czy Koleje Mazowieckie, systemy opłat dodatkowych mogą wyglądać zupełnie inaczej, co dodatkowo komplikuje sytuację osób rzadko korzystających z usług PKP.
Czy w świecie zdominowanym przez algorytmy i płatności zbliżeniowe, tradycyjna „dopłata za bilet” jest jeszcze uzasadniona, czy to jedynie sposób na podreperowanie budżetu spółki? Odpowiedź kryje się w statystykach dotyczących przepustowości kas i dostępności alternatywnych metod płatności na dworcach.
Ile kosztuje pośpiech na peronie?
Szczegółowe zasady dotyczące sprzedaży biletów na pokładzie pociągu są jasne, choć dla wielu bywają bolesne. Zgodnie z oficjalnymi wytycznymi PKP Intercity, pasażer, który wsiada do pociągu bez ważnego dokumentu przewozu, ma obowiązek niezwłocznie zgłosić się do konduktora.
To jednak dopiero początek procedury. Jeśli na stacji, z której wyruszyliśmy, kasa biletowa była czynna lub stał sprawny automat, musimy liczyć się z doliczeniem opłaty za wydanie biletu w pociągu. Obecnie stawka ta wynosi dokładnie 20 złotych od każdej odprawianej osoby. Oznacza to, że czteroosobowa rodzina, która w pośpiechu ominęła kolejkę do kasy, może zapłacić aż 80 złotych więcej za samą usługę wypisania blankietu.

Przewoźnik argumentuje, że bilety w cenach regularnych są powszechnie dostępne w kasach, automatach oraz na stronach internetowych i w aplikacjach mobilnych. Opłata w wysokości 20 złotych ma charakter dyscyplinujący i ma na celu uniknięcie kolejek do konduktora, co mogłoby paraliżować proces sprawdzania biletów w całym składzie.
Istnieją oczywiście wyjątki od tej reguły. Z dodatkowego kosztu zwolnione są osoby niepełnosprawne, o ograniczonej sprawności ruchowej oraz seniorzy po 70. roku życia, pod warunkiem że zgłoszą brak biletu przed lub niezwłocznie po wejściu do pociągu. Również w sytuacji, gdy na danej stacji nie było żadnej możliwości zakupu biletu (np. nieczynna kasa i brak automatu), opłata nie powinna zostać naliczona.
Zobacz też: PKP ostrzega podróżnych. Za to dostaniesz nawet 2 tys. zł kary. Polacy nie mają pojęcia
Konsekwencje braku biletów i strategiczne cele PKP Intercity
Decyzja o utrzymaniu i rygorystycznym egzekwowaniu opłaty w wysokości 20 złotych nie jest przypadkowa. Strategia PKP Intercity zakłada maksymalne odciążenie drużyn konduktorskich od czynności sprzedażowych.
W pociągach kategorii Pendolino (EIP) zasady są jeszcze surowsze – tam zakup biletu u konduktora jest w ogóle niemożliwy, a wejście bez niego na pokład skutkuje wystawieniem wezwania do zapłaty opłaty dodatkowej, która jest znacznie wyższa niż wspomniane 20 złotych. W pociągach kategorii IC oraz TLK opłata ta jest stałym elementem cennika.
Warto podkreślić, że informacja o tym wymogu widnieje w regulaminie od lat, jednak wciąż stanowi zaskoczenie dla setek pasażerów każdego dnia.