Zwolnienia grupowe u znanego polskiego producenta mebli. Od lat współpracował z siecią IKEA
Sytuacja w polskim przemyśle meblarskim od miesięcy budzi coraz większe emocje. Kolejne firmy sygnalizują problemy, a dane z rynku nie pozostawiają złudzeń, że sektor znalazł się w trudnym momencie. W jednej z fabryk decyzje personalne już zapadły, a ich konsekwencje mogą odbić się szerokim echem nie tylko lokalnie, ale i w całej branży. Kulisy tych działań pokazują, jak bardzo zmieniły się realia funkcjonowania zakładów produkcyjnych w ostatnich kwartałach. To przykład, który może okazać się zapowiedzią tego, co czeka inne firmy w najbliższym czasie. Co dokładnie dzieje się za kulisami i dlaczego ten przypadek przyciąga tak dużą uwagę?
- Niepokojące sygnały z branży, których nie da się już ignorować
- Decyzje zapadają po cichu. Skala problemu zaczyna się ujawniać
- Tu zapadła decyzja. Skala zwolnień i oficjalne powody ujawnione
Niepokojące sygnały z branży, których nie da się już ignorować
Polski przemysł meblarski od lat uchodził za jeden z filarów krajowego eksportu i stabilnego zatrudnienia. Produkcja trafiała na wymagające rynki Europy Zachodniej, a współpraca z globalnymi sieciami dawała poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności. Dziś jednak coraz częściej pojawiają się sygnały, że ten model zaczyna się kruszyć.
Spadek zamówień w branży meblarskiej, rosnące koszty działalności oraz presja cenowa ze strony zagranicznych producentów sprawiają, że firmy muszą szukać oszczędności. Coraz częściej mówi się o wstrzymywaniu inwestycji, ograniczaniu produkcji czy reorganizacji struktur zatrudnienia. Dla pracowników oznacza to rosnącą niepewność, a dla całych regionów – realne ryzyko problemów społecznych.
Czy obecna sytuacja to jedynie chwilowe spowolnienie, czy może zapowiedź głębszych zmian w całym sektorze?

Decyzje zapadają po cichu. Skala problemu zaczyna się ujawniać
Choć jeszcze niedawno wielu producentów starało się uspokajać nastroje, dziś coraz trudniej ukrywać fakty. Firmy otwarcie przyznają, że restrukturyzacja zatrudnienia staje się jednym z kluczowych narzędzi walki o przetrwanie. Wewnętrzne analizy, rozmowy z partnerami i przegląd wyników finansowych prowadzą do wniosków, których nikt nie chce ogłaszać pochopnie.
W tle pojawia się również uzależnienie od jednego kluczowego odbiorcy, które przez lata było siłą napędową rozwoju, a dziś zaczyna działać jak obciążenie. Gdy wolumen zamówień spada, reakcja musi być szybka i zdecydowana – nawet jeśli oznacza trudne decyzje kadrowe.
Jak daleko posuną się firmy i kiedy padną konkretne liczby? Czy to jednostkowy przypadek, czy początek większej fali zmian w polskich zakładach produkcyjnych?
Tu zapadła decyzja. Skala zwolnień i oficjalne powody ujawnione
Polski producent mebli z Jeleniej Góry, od lat współpracujący z globalną siecią handlową, oficjalnie potwierdził przeprowadzenie zwolnień grupowych. W pierwszej fazie, na początku 2026 roku, wypowiedzenia otrzymały 132 osoby, a do końca czerwca liczba ta wzrośnie łącznie do 233 pracowników.
Spółka wskazuje wprost na gwałtowny spadek zamówień od kluczowego klienta oraz drastyczne pogorszenie wyników finansowych. Jak wynika z przekazanych informacji, w jednym roku przychody firmy zmniejszyły się o ponad 43 procent rok do roku, co wymusiło dalsze kroki restrukturyzacyjne.
W oficjalnym stanowisku zarządu czytamy:
Zatrudnienie zostało dostosowywane do spadającego poziomu zamówień realizowanych na rzecz kluczowego klienta spółki. Zmniejszający się wolumen zamówień przełożył się bezpośrednio na sytuację finansową firmy – przekazał zarząd spółki, cytowany przez strefabiznesu.pl.

Co istotne, nie jest to odosobniony przypadek. Kryzys w branży meblarskiej dotyka także innych dużych graczy, którzy już wcześniej zapowiedzieli redukcję zatrudnienia, wskazując na konkurencję z Turcji i Azji oraz słabnący popyt na rynkach zagranicznych.
Czy to sygnał, że podobne decyzje mogą pojawić się w kolejnych zakładach?
Sytuacja w polskim przemyśle meblarskim pokazuje, jak szybko stabilność może zamienić się w niepewność. Zwolnienia grupowe w polskich fabrykach stają się realnym problemem, a firmy coraz częściej stają przed koniecznością trudnych wyborów. Dla pracowników to moment pełen obaw, a dla całej branży – test odporności na zmieniające się warunki rynkowe. Czy kolejne miesiące przyniosą poprawę, czy raczej potwierdzą, że to dopiero początek większych zmian?