"Zrób zapasy żywności, wody i zatankuj". Ambasada ostrzega Polaków
Scenariusz pogodowy rodem z filmów katastroficznych staje się rzeczywistością dla milionów mieszkańców Ameryki Północnej. Nadchodzący weekend upłynie pod znakiem walki z żywiołem, który może całkowicie odciąć od świata całe regiony, paraliżując transport i infrastrukturę krytyczną.
- Ameryka mroźniejsza niż kiedykolwiek
- Skutki paraliżu komunikacyjnego i edukacyjnego
- Stan nadzwyczajny i walka o energię
Ameryka mroźniejsza niż kiedykolwiek
Gwałtowne załamanie pogody, które rozpoczęło się w piątek i ma potrwać co najmniej do poniedziałku, postawiło w stan gotowości służby meteorologiczne w całych Stanach Zjednoczonych. Skala zjawiska jest szeroka – Narodowa Służba Meteorologiczna poinformowała, że bezpośrednimi ostrzeżeniami przed intensywnymi opadami śniegu oraz marznącego deszczu objęto aż 132 miliony osób. Jednak całkowita liczba mieszkańców, którzy mogą odczuć negatywne skutki arktycznego uderzenia, jest znacznie większa i szacuje się ją na blisko 200 milionów.
Amerykańskie media, cytując ekspertów ze stacji Fox Weather, podkreślają, że tak potężnego i rozległego układu pogodowego nie odnotowano od co najmniej 15 lat. Zjawisko to nie ogranicza się jedynie do tradycyjnie zimnych regionów północy. Anomalie dotykają aż 33 stany, rozciągając się od Arizony na południowym zachodzie, przez stany Środkowego Zachodu i Południa, aż po Nową Anglię na wschodnim wybrzeżu.
Skutki burz śnieżnych są już widoczne w codziennym funkcjonowaniu aglomeracji. W Chicago ekstremalnie niskie temperatury wymusiły na władzach decyzję o odwołaniu zajęć w szkołach, co jest środkiem ostatecznym, stosowanym jedynie w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia zdrowia uczniów.
Lotnictwo cywilne przygotowuje się na gigantyczny chaos – pasażerowie muszą liczyć się z masowym odwoływaniem połączeń lub wielogodzinnymi opóźnieniami na kluczowych lotniskach przesiadkowych. W miastach takich jak Nowy Jork czy Boston służby komunalne pracują w trybie całodobowym, jednak przy spodziewanej intensywności opadów marznącego deszczu, utrzymanie przejezdności dróg może okazać się niemożliwe.
Skutki paraliżu komunikacyjnego i edukacyjnego
Powaga sytuacji zmusiła gubernatorów aż jedenastu stanów do oficjalnego ogłoszenia stanu sytuacji nadzwyczajnej. Jest to procedura prawna, która pozwala na szybsze dysponowanie środkami finansowymi oraz, w razie konieczności, zaangażowanie Gwardii Narodowej do pomocy ludności cywilnej. Największe obawy budzi stan sieci energetycznych.
Połączenie silnego wiatru z marznącym deszczem tworzy na liniach wysokiego napięcia grubą warstwę lodu (tzw. osadź), która pod własnym ciężarem zrywa przewody i łamie słupy. To z kolei oznacza ryzyko długotrwałych przerw w dostawach prądu, co przy temperaturach spadających do poziomu niebezpiecznego dla życia, staje się kwestią walki o przetrwanie, szczególnie w domach pozbawionych alternatywnych źródeł ogrzewania.
Polscy obywatele znajdujący się w strefie zagrożenia otrzymali od Ambasady RP w USA konkretne wytyczne, jak przetrwać najbliższe dni. Dyplomaci apelują przede wszystkim o ścisłe stosowanie się do poleceń lokalnych władz i regularne monitorowanie komunikatów meteorologicznych.
Kluczowym elementem przygotowań jest stworzenie domowych rezerw, które pozwolą przetrwać okres największego nasilenia burzy bez konieczności opuszczania bezpiecznego schronienia. Rekomendacje obejmują zgromadzenie zapasów żywności o długim terminie przydatności, wody pitnej oraz – co niezwykle istotne w przypadku konieczności użycia agregatów lub awaryjnego opuszczenia domu – paliwa w bakach samochodów i kanistrach.
Stan nadzwyczajny i walka o energię
Komunikat opublikowany w mediach społecznościowych przez polską ambasadę nie pozostawia złudzeń co do powagi nadchodzących dni. "UWAGA. Burza śnieżna spodziewana jest od piątku do poniedziałku" – czytamy w ostrzeżeniu, które wskazuje na ryzyko paraliżu komunikacyjnego i infrastrukturalnego.
Ambasada kładzie szczególny nacisk na to, by Polacy nie bagatelizowali ostrzeżeń o spadkach temperatur. W warunkach amerykańskich burz śnieżnych, widoczność często spada do zera, a wiatr potrafi obniżyć temperaturę odczuwalną o kilkanaście stopni poniżej wskazań termometrów. Dlatego tak ważne jest posiadanie naładowanych telefonów komórkowych, powerbanków oraz latarek z zapasowymi bateriami.
Zalecenie "zrób zapasy żywności i wody" nie jest wyrazem paniki, lecz pragmatyzmu wynikającego z doświadczeń z poprzednich lat, gdy całe osiedla pozostawały odcięte od dostaw przez kilka dni. Dyplomaci przypominają również o konieczności zabezpieczenia leków przyjmowanych na stałe oraz karmy dla zwierząt domowych.
Warto podkreślić, że polska placówka pozostaje w stałym kontakcie z amerykańskimi centrami zarządzania kryzysowego, aby móc jak najszybciej przekazywać informacje o ewentualnych strefach ewakuacji. Dla tysięcy Polaków mieszkających w USA, najbliższy weekend będzie sprawdzianem z dyscypliny i przygotowania na sytuacje ekstremalne, w których natura dyktuje warunki życia milionom ludzi jednocześnie.