Złe wiadomości dla właścicieli mieszkań. Puste lokale trafiły na celownik urzędów
Puste mieszkanie coraz rzadziej jest traktowane wyłącznie jako prywatna decyzja właściciela. W rządowych dokumentach, samorządowych analizach i publicznych wypowiedziach polityków coraz częściej pojawia się jedno hasło: pustostany. Choć dziś w Polsce nie obowiązuje ogólnokrajowy „podatek od pustych mieszkań”, rozmowy o dodatkowych obciążeniach fiskalnych są prowadzone coraz głośniej – i to nie bez powodu. Dla właścicieli oznacza to jedno: brak decyzji może w przyszłości kosztować.
- Czy urząd może zainteresować się pustym lokalem, nawet jeśli formalnie wszystko jest zgodne z prawem?
- Dlaczego puste mieszkania znalazły się na celowniku rządu i samorządów?
- I jakie scenariusze są dziś realnie rozważane – także te finansowe?
2 miliony pustostanów. Skala problemu, która przyciąga uwagę państwa
Według danych przywoływanych przez resort odpowiedzialny za politykę mieszkaniową, w Polsce może być nawet około 2 mln pustych mieszkań. Część z nich to lokale w złym stanie technicznym, część to nieruchomości „przetrzymywane” inwestycyjnie, a część – mieszkania, które stoją puste z powodu obaw właścicieli przed najmem.
Dla państwa to jednak coraz większy problem systemowy. Z jednej strony rosną ceny najmu i brakuje mieszkań dostępnych cenowo, z drugiej – tysiące lokali pozostają niewykorzystane. Ten rozdźwięk sprawia, że pustostany przestały być wyłącznie prywatną sprawą właścicieli, a zaczęły być postrzegane jako niewykorzystany zasób publiczny.
Nowe podejście rządu: zachęty zamiast przymusu… na razie
W grudniu 2025 roku minister Katarzyna Pełczyńska poinformowała o powołaniu Ośrodka Rozwoju Najmu Społecznego, finansowanego ze środków krajowych i unijnych. Jego filarem mają być Społeczne Agencje Najmu (SAN), które już dziś działają w kilkunastu miastach.
Mechanizm jest prosty:
– właściciel oddaje mieszkanie w dzierżawę SAN,
– agencja bierze na siebie formalności, kontakt z lokatorami i odpowiedzialność,
– lokal trafia do osób, których nie stać na najem rynkowy,
– właściciel ma gwarancję stabilnego i bezpiecznego najmu.
To rozwiązanie przedstawiane jest jako alternatywa dla kar i podatków, ale wprost pojawia się też argument: jeśli zachęty nie zadziałają, presja fiskalna może być kolejnym krokiem.
Podatek od pustostanów? Dziś nie, ale rozmowy już trwają
W Polsce nie ma obecnie osobnego podatku od pustych mieszkań, ale samorządy coraz częściej podnoszą temat wykorzystania narzędzi podatkowych. W debacie publicznej pojawiają się m.in.:
- pomysły podwyższania podatku od nieruchomości dla lokali długotrwale niewykorzystywanych,
- lokalne opłaty motywacyjne,
- rozwiązania wzorowane na modelach z Europy Zachodniej.
Co istotne, podatek od nieruchomości już dziś płacą wszyscy właściciele, niezależnie od tego, czy mieszkanie jest zamieszkane. Samorządy sygnalizują jednak, że w przyszłości stawki mogą być różnicowane – właśnie ze względu na sposób wykorzystania lokalu.
Dla właścicieli oznacza to ryzyko, że puste mieszkanie stanie się finansowo mniej „neutralne” niż dziś.
Brak decyzji to też decyzja. I może mieć konsekwencje
Rząd i samorządy wysyłają coraz czytelniejszy sygnał: pustostany są problemem do rozwiązania, a czas biernego przeczekiwania się kończy. Dziś oferowane są zachęty – jak Społeczne Agencje Najmu – ale jednocześnie coraz częściej mówi się o „twardszych” instrumentach.
Dla właścicieli najważniejsze jest jedno:
nie chodzi o karanie za samo posiadanie mieszkania, lecz o presję na uruchomienie lokali, które stoją puste przez lata. W tej logice brak reakcji może w przyszłości kosztować więcej niż podjęcie decyzji dziś – czy to o najmie, sprzedaży, czy skorzystaniu z programów społecznych.
Źródła: BiznesInfo, Ministerstwo Rozwoju i Technologii, samorządy lokalne, analizy rynku mieszkaniowego, Społeczne Agencje Najmu (SAN)