Zamontował fotowoltaikę i pompę ciepła. Gdy zobaczył pierwszy rachunek aż go zamurowało
Marzenie o darmowym prądzie i bezobsługowym ogrzewaniu dla wielu Polaków staje się impulsem do wydania oszczędności życia. Połączenie paneli słonecznych z pompą ciepła miało być gwarancją niezależności od rosnących cen energii. Niestety, w niektórych przypadkach kwoty zamiast w dół, idą prosto do góry. Tych błędów lepiej unikać.
- Polacy inwestują w OZE
- Pan Zdzisław mocno się zaskoczył
- Tych błędów unikaj przy inwestowaniu w fotowoltaikę
Polacy inwestują w OZE
Boom na odnawialne źródła energii (OZE) w Polsce trwa w najlepsze, napędzany rządowymi programami dotacji i rosnącą świadomością ekologiczną. W teorii duet fotowoltaika plus pompa ciepła to rozwiązanie idealne: panele produkują darmową energię elektryczną, która następnie zasila pompę ogrzewającą dom i wodę użytkową. W modelowym scenariuszu, przy odpowiednim bilansowaniu produkcji letniej z zimowym zużyciem, koszty eksploatacyjne budynku mogą spaść do bardzo niskiego poziomu, choć ze względu na opłaty stałe i serwisowe rzadko osiągają absolutne zero. Inwestorzy, skuszeni wizją "domu bez rachunków”, często jednak zapominają o kluczowym elemencie układanki: termodynamice i specyfice własnego budynku.

Decyzja o montażu tak zaawansowanych systemów nie może być podejmowana pochopnie ani wyłącznie pod wpływem perswazji handlowca. Nowoczesne technologie wymagają nowoczesnego podejścia do całego budynku. Pompa ciepła to urządzenie niskotemperaturowe, które osiąga najwyższą sprawność w dobrze ocieplonych domach z ogrzewaniem płaszczyznowym, czyli tak zwaną podłogówką. Wstawienie jej do starego, nieocieplonego budynku z tradycyjnymi grzejnikami to proszenie się o kłopoty. Urządzenie, próbując dogrzać "dziurawe termicznie” mury, pracuje na najwyższych obrotach, zużywając gigantyczne ilości prądu, często w momentach, gdy fotowoltaika, ze względu na porę roku czy zachmurzenie, nie produkuje go prawie wcale.
Pan Zdzisław mocno się zaskoczył
Dramatyczny przykład tego, jak teoria rozmija się z praktyką, stanowi historia pana Zdzisława spod wielkopolskiego Pleszewa. Mężczyzna, którego historię opisał portal kb.pl, chcąc zabezpieczyć się na starość i uciec przed podwyżkami cen węgla, zdecydował się przeznaczyć oszczędności całego życia na nowoczesną instalację. Wybór padł na fotowoltaikę oraz pompę ciepła, które miały zastąpić stary piec. Inwestor zaufał zapewnieniom, że to rozwiązanie zapewni mu ciepło i minimalne opłaty. Rzeczywistość zweryfikowała te obietnice już przy pierwszym rozliczeniu.

Zamiast spodziewanych oszczędności, pan Zdzisław otrzymał rachunek za energię elektryczną opiewający na ponad 2000 złotych. Co gorsza, mimo astronomicznych kosztów i pracy urządzenia, w domu panował chłód, a kaloryfery pozostawały zimne. Okazało się, że pompa ciepła nie była w stanie efektywnie ogrzać budynku. Sytuacja stała się na tyle dramatyczna, że aby opłacić bieżące rachunki i nie popaść w długi, mężczyzna musiał drastycznie ograniczyć codzienne funkcjonowanie. Zrezygnował z używania czajnika elektrycznego czy piekarnika, a nawet zaczął wykręcać żarówki, byle tylko zmniejszyć zużycie prądu. Poczucie bezradności pogłębił fakt, że likwidacja starego pieca odcięła mu drogę powrotu do poprzedniego, choć uciążliwego, to jednak skutecznego sposobu ogrzewania.
Zobacz też: Zimą Polacy chcą tak zaoszczędzić na potęgę. Nawet pół tys. zł kary za zimne kaloryfery
Tych błędów lepiej unikać
Przypadek pana Zdzisława dobitnie pokazuje, że najdroższym elementem każdej inwestycji budowlanej jest brak wiedzy. Kluczowym błędem w tego typu historiach jest zazwyczaj pominięcie etapu rzetelnego audytu energetycznego przed montażem urządzeń. Fotowoltaika i pompa ciepła to nie magiczna różdżka, która naprawi błędy konstrukcyjne domu. Jeśli budynek traci ciepło przez nieszczelne okna, nieocieplony strop czy cienkie ściany, żadna, nawet najdroższa pompa ciepła nie będzie działać ekonomicznie. Będzie jedynie "pompować” pieniądze inwestora w powietrze na zewnątrz.
Eksperci podkreślają, że kolejność prac termomodernizacyjnych ma fundamentalne znaczenie. Najpierw należy zadbać o to, by dom potrzebował jak najmniej energii (ocieplenie, wymiana stolarki), a dopiero potem dobierać do niego źródło ciepła o odpowiedniej mocy. Przewymiarowanie pompy, czyli kupno urządzenia o zbyt dużej mocy “na wszelki wypadek”, jest błędem równie kosztownym co jej niedoszacowanie. Prowadzi to do taktowania, czyli częstego włączania i wyłączania, co drastycznie skraca żywotność sprężarki i winduje zużycie prądu. Dla osób planujących podobną inwestycję wniosek jest jeden: technologia działa, ale tylko wtedy, gdy jest wdrażana z głową. Zamiast wierzyć w obietnice ”rachunków za zero złotych” bez wglądu w specyfikę budynku, warto zainwestować kilkaset złotych w niezależnego audytora. Może się okazać, że te pieniądze uratują nas przed utratą dziesiątek tysięcy złotych i nerwów, których nie zrekompensuje żadna dotacja.