Wielkie zmiany w szkołach, chodzi o wygląd uczniów. MEN rozprawi się z największym absurdem
Czy czas podartych dżinsów, jaskrawego makijażu i kontrowersyjnych koszulek w szkolnych ławach dobiega końca? Szefowa resortu edukacji Barbara Nowacka zapowiada porządki, które mogą wywołać prawdziwe trzęsienie ziemi w statutach placówek oświatowych. “Dziś jest dżungla i wolna amerykanka. Uczniowie mogą wszystko” - stwierdziła polityczka w rozmowie z Radiem Zet.
- Koniec "wolnej amerykanki" uczniów?
- Barbara Nowacka o sytuacji w polskich szkołach: “Wolna Amerykanka”
- MEN rozprawi się z absurdami w statutach szkolnych. Czy uczniowie będą zadowoleni?
Koniec "wolnej amerykanki" uczniów?
Od lat polskie szkoły przypominają pole bitwy między konserwatywnymi statutami a chęcią wyrażania siebie przez młodych ludzi. Obecnie sytuacja prawna przypomina swoistą układankę, w której brakuje połowy elementów, a każdy dyrektor próbuje dopasować własne zasady do niejasnych przepisów. Na jednym korytarzu spotykamy uczniów w strojach niemal plażowych, podczas gdy w innej placówce za pomalowane paznokcie grożą surowe konsekwencje obniżające ocenę z zachowania.
Ta niespójność rodzi frustrację nie tylko u pedagogów, ale przede wszystkim u uczniów i ich rodziców, którzy często nie wiedzą, co jest dozwolone, a jakie elementy codziennego ubioru mogą zostać uznane za niedozwolone. Resort edukacji dostrzega, że obecny brak jasnych wytycznych tworzy niepotrzebne napięcia na linii uczeń-nauczyciel, a szkoła zamiast skupiać się na nauce, staje się areną sporów o estetykę.

Barbara Nowacka o sytuacji w polskich szkołach: "Wolna Amerykanka"
Barbara Nowacka, szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej, w ostatnim czasie wyjątkowo ostro oceniła aktualny stan rzeczy. Na antenie Radia ZET padły znamienne słowa o tym, że w polskich placówkach panuje obecnie "dżungla i wolna amerykanka”. Zdaniem ministry, sytuacja, w której uczniowie mogą niemal wszystko, a nauczyciele desperacko próbują łatać dziury w prawie własnymi, niekiedy absurdalnymi założeniami, musi zostać przerwana.
Szefowa MEN, goszcząc na antenie Radia Zet, odniosła się do kwestii jaskrawych kolorów włosów i prowokacyjnego makijażu. Katarzyna Nowacka podkreśliła, że "włosy nie stanowią elementu stroju”. Zaznaczyła jednocześnie, że obecnie nie obowiązują żadne szczegółowe normy ani regulacje w tym zakresie, poza możliwością, jaką szkoły mają w swoich statutach, by wprowadzać mundurki lub jednolity ubiór, np. stroje galowe.
Myślę, że często bardzo mocno opadające spodnie męskie mogą przekraczać pewne normy społeczne i chęć też uczestniczenia całej reszty klasy w pewnych widokach, szczególnie patrząc na to, że w większości szkół nadal obowiązuje u nas ustawienie, że młodzież siedzi do koleżeństwa plecami - argumentowała ministra Nowacka i dodała. - Modne są czasami takie wielkie kolczyki, które po prostu mogą nie być bezpieczne, np. na lekcjach WF-u. Dzisiaj i to od lat trwa, nauczyciele, którzy mówią "zdejmij kolczyki”, mają rację, ale nie mają umocowania prawnego, więc chcemy im dać to narzędzie, żeby mogli wesprzeć swoje argumenty przepisami prawa.

Warto w tym miejscu wyjaśnić, że owa "wolna amerykanka” to w języku prawnym i społecznym stan całkowitego braku reguł lub ignorowania tych już istniejących, co w systemie oświaty prowadzi do arbitralności decyzji dyrekcji. MEN chce wprowadzić konkretne normy społeczne i bezpieczeństwa, które staną się fundamentem dla wszystkich szkół w kraju, kończąc erę domysłów i widzimisię poszczególnych pedagogów.
MEN rozprawi się z absurdami w statutach szkolnych. Czy uczniowie będą zadowoleni?
Kluczowe informacje płynące z resortu wskazują na to, że nadchodzące zmiany mają być bezpiecznikiem dla obu stron konfliktu. Planowana rewolucja w prawie oświatowym zakłada, że statuty szkół nie będą mogły w sposób nadmierny ingerować w indywidualną ekspresję młodych ludzi, o ile nie narusza to zasad bezpieczeństwa. To oznacza, że mają paść jasne wytyczne: ubiór ma być schludny i dostosowany do miejsca, jakim jest instytucja publiczna, ale bez karania za kolor włosów czy styl ubioru, który mieści się w granicach przyzwoitości.
Nowe przepisy mają precyzyjnie określić, gdzie kończy się prawo ucznia do wyrażania siebie, a zaczyna obowiązek poszanowania norm społecznych. Prace nad nowelizacją mają ruszyć w najbliższym czasie, by raz na zawsze wyeliminować sytuacje, w których ubiór staje się ważniejszy niż wiedza.
Przygotowaliśmy ustawę o prawach i obowiązkach ucznia, gdzie regulujemy to, co jest stałym elementem sporu. Zaprosiliśmy nauczycieli, niektóre organizacje pozarządowe, konsultowaliśmy. Projekt czeka na Komitet Stały Rady Ministrów - podsumowała szefowa MEN.