W tych miastach szykują się podwyżki cen. Za bilet zapłacisz krocie
Rosnące koszty energii, paliw i wynagrodzeń sprawiają, że coraz więcej samorządów sięga po podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. W części miast decyzje są już formalnie przyjęte, w innych jasno komunikowane w dokumentach i uchwałach. Problemem nie są jednak wyłącznie same stawki. Coraz więcej miast stosuje tzw. „inflację czasu biletu” – skraca okres jego ważności, nie obniżając ceny. W praktyce oznacza to, że pasażer płaci tyle samo, ale za krótszy przejazd lub jest zmuszony sięgnąć po droższy wariant. To właśnie na tym poziomie – a nie tylko w tabelach z cenami – rosną dziś realne koszty codziennych dojazdów i różnice między miastami.
- Gdzie i od kiedy ceny biletów komunikacji miejskiej rosną?
- Jakie nowe stawki już obowiązują lub są oficjalnie przyjęte?
- Które miasta podnoszą ceny wprost, a które robią to pośrednio – skracając czas ważności biletów?
Kraków i Lublin: konkretne daty, konkretne stawki
W Krakowie miasto zdecydowało o aktualizacji taryfy biletowej, która obowiązuje od 2 marca 2026 r. Zgodnie z informacjami MPK i miasta, nowe ceny biletów czasowych wynoszą 4 zł za 15 minut, 6 zł za 30 minut, 8 zł za 60 minut oraz 9 zł za 90 minut. W uzasadnieniach podkreślane są rosnące koszty funkcjonowania transportu publicznego, w tym energii i utrzymania taboru.
Podwyżki są już przesądzone także w Lublinie. Uchwała ogłoszona w Dzienniku Urzędowym Województwa Lubelskiego przewiduje nowe stawki od 16 lutego 2026 r. Bilet jednoprzejazdowy kosztuje 5,00 zł, a bilet 24-godzinny 14,20 zł. Miasto wskazuje, że bez korekty cen utrzymanie obecnej oferty przewozowej byłoby niemożliwe.
Rosną koszty, a budżety są napięte
W uzasadnieniach uchwał i oficjalnych komunikatach samorządy powtarzają podobne argumenty. Najczęściej wskazywane są:
- wzrost cen energii elektrycznej,
- wyższe wynagrodzenia kierowców i pracowników technicznych,
- koszty utrzymania i modernizacji taboru,
- rosnące dopłaty z budżetów miast.
W praktyce oznacza to, że podwyżki biletów stają się jednym z niewielu narzędzi równoważenia systemu, zwłaszcza w miastach, które nie mogą lub nie chcą zwiększać dopłat do transportu publicznego.
Kto podnosi ceny, a kto je zamraża
Na tle miast decydujących się na podwyżki wyróżnia się Warszawa, gdzie w dokumentach okołobudżetowych pojawia się deklaracja braku podwyżek cen biletów w 2026 r. Stolica utrzymuje obecne stawki dzięki wysokim dopłatom z budżetu miasta, co pozwala stabilizować ceny kosztem finansów samorządowych.
Dla pasażerów oznacza to coraz większe różnice między miastami. Tam, gdzie budżety są bardziej napięte, ceny biletów rosną szybciej. W efekcie mapa kosztów komunikacji miejskiej w Polsce staje się coraz bardziej nierówna, a miejsce zamieszkania coraz częściej decyduje o tym, ile realnie kosztuje codzienny dojazd.
Źródło: MPK Kraków, UM Kraków, Dziennik Urzędowy Woj. Lubelskiego, ZTM Warszawa, dokumenty budżetowe miast.