Tyle zarobisz w swoim zawodzie w Holandii. Miażdżące różnice wynagrodzeń
Coraz więcej Polaków zastanawia się, ile naprawdę zarabialiby w swoim zawodzie, gdyby zdecydowali się na pracę za granicą. Holandia od lat przyciąga nie tylko wysokimi stawkami, ale też prostymi zasadami zatrudnienia i dostępnością pracy bez znajomości języka. W wielu branżach różnice w wynagrodzeniach są na tyle duże, że zmieniają sposób myślenia o emigracji zarobkowej – nawet przy wyższych kosztach życia.
- Ile można zarobić w Holandii, wykonując popularne zawody bez znajomości języka?
- W których profesjach różnice wobec Polski są największe, a gdzie zaskakująco małe?
- Czy po odjęciu kosztów życia praca w Holandii nadal się opłaca?
Zawody bez znajomości języka. Tu Holandia wygrywa bez dyskusji
Pracownik sprzątający - w Holandii stawki w branży sprzątającej wynoszą 13–16 euro brutto za godzinę, co przy pełnym etacie przekłada się na ok. 9–11 tys. zł brutto miesięcznie. Dla porównania w Polsce są to zwykle 4–5 tys. zł brutto. Praca w biurach i centrach logistycznych jest dokładnie ewidencjonowana, a wynagrodzenia często wypłacane co tydzień lub co dwa tygodnie, co zmniejsza ryzyko opóźnień i ułatwia start po przyjeździe.
Operatorzy wózków widłowych mogą liczyć na 16–20 euro brutto za godzinę, czyli 11–14 tys. zł brutto miesięcznie. W Polsce te same kwalifikacje oznaczają zazwyczaj 5–7 tys. zł brutto. Istotne jest to, że polskie uprawnienia są często akceptowane, a jeśli wymagane są lokalne certyfikaty, ich uzyskanie zajmuje niewiele czasu i nie wiąże się z wysokimi kosztami.
Kurier/kierowca dostawczy - stawki godzinowe w Holandii mieszczą się w przedziale 14–18 euro brutto, co przy pełnym etacie oznacza ok. 10–13 tys. zł brutto miesięcznie. Dla porównania, na rodzimym rynku pracy dochody w tym zawodzie są wyraźnie niższe i zazwyczaj zamykają się w granicach kilku tysięcy złotych brutto. Organizacja pracy opiera się głównie na aplikacjach i systemach GPS, dlatego na starcie nie jest wymagana znajomość języka, a kontakt z centralą ogranicza się do podstawowych komunikatów.

Usługi i samozatrudnienie. Wyższe stawki, ale większa odpowiedzialność
Stylistka paznokci (salon lub własna działalność) - rynek usług beauty wyróżnia się wysokimi cenami pojedynczych zabiegów, sięgającymi 20–35 euro, co przy stałym obłożeniu pozwala osiągnąć 12–18 tys. zł brutto miesięcznie. To wyraźnie więcej niż w realiach znanych z Polski, jednak część przychodów pochłaniają koszty prowadzenia działalności – najem lokalu, ubezpieczenie oraz obowiązkowe opłaty administracyjne. W praktyce decydujące znaczenie ma lokalizacja i lojalna baza klientek, bo ceny są wysokie, ale konkurencja również.
Podobnie wygląda sytuacja w branży fryzjerskiej. Ceny strzyżenia w Holandii często zaczynają się od 25–40 euro, a w przypadku barberów są jeszcze wyższe. Przy regularnym grafiku i własnej działalności miesięczne przychody mogą sięgać 13–20 tys. zł brutto. To sektor, w którym znajomość języka nie jest kluczowa na starcie, bo komunikacja z klientami bywa ograniczona do podstaw, a wielu z nich to migranci. Jednocześnie trzeba liczyć się z kosztami stanowiska, sprzętu oraz obowiązkowym ubezpieczeniem zdrowotnym.
Zawody regulowane. Wysokie pensje, ale dłuższa droga do pracy
Nie wszystkie profesje pozwalają na szybkie wejście na holenderski rynek pracy. W zawodach regulowanych wysokie stawki idą w parze z formalnościami, a przewaga finansowa nad Polską wyraźnie się zmniejsza.
W Holandii wynagrodzenia nauczycieli mieszczą się zwykle w przedziale 3 000–4 500 euro brutto miesięcznie, czyli ok. 13–20 tys. zł. To poziom wyższy niż w Polsce, gdzie pensje najczęściej wynoszą 5–9 tys. zł brutto, jednak dostęp do zawodu jest ściśle regulowany. Konieczna jest biegła znajomość języka niderlandzkiego, uznanie kwalifikacji oraz spełnienie lokalnych wymogów programowych. W praktyce oznacza to, że wielu nauczycieli z zagranicy przez długi czas pracuje poniżej kwalifikacji, zanim uzyska pełne uprawnienia.
Jeszcze więcej formalności dotyczy lekarzy. W Holandii miesięczne wynagrodzenia lekarzy sięgają 6 000–10 000 euro brutto, czyli 27–45 tys. zł, jednak po uwzględnieniu podatków i bardzo wysokich kosztów życia różnice względem Polski często się zacierają. Co więcej, proces uznania dyplomu, znajomość języka na wysokim poziomie oraz długie procedury adaptacyjne sprawiają, że droga do samodzielnej pracy może trwać kilka lat. Z tego powodu część lekarzy decyduje się pozostać w Polsce, gdzie zarobki specjalistów – zwłaszcza przy kontraktach – potrafią być zbliżone, a bariery administracyjne znacznie mniejsze.
Co z kosztami życia? Klucz do uczciwego porównania
Koszty życia w Holandii są wyższe niż w Polsce – szczególnie jeśli chodzi o mieszkania, energię i usługi. To fakt, który często pojawia się w dyskusjach o emigracji zarobkowej. Różnica polega jednak na skali dochodów. W zawodach niewymagających znajomości języka stawki godzinowe są zwykle 2–3 razy wyższe, co sprawia, że nawet po odjęciu kosztów zakwaterowania wielu pracownikom zostaje realnie więcej „na rękę” niż w kraju. Dodatkowym atutem są częste wypłaty oraz dodatki za pracę zmianową, które poprawiają bieżącą płynność finansową.
W praktyce Holandia okazuje się najbardziej opłacalna dla osób pracujących w logistyce, sprzątaniu i transporcie, gdzie bariery wejścia są niskie, a zapotrzebowanie na pracowników stałe. Wraz ze wzrostem kwalifikacji i formalnych wymagań – jak w zawodach regulowanych – przewaga finansowa stopniowo maleje, a o opłacalności coraz częściej decydują nie same zarobki, lecz tempo wejścia do zawodu, podatki i koszty życia.
Źródło: Biznes Info