Tyle wystarczy dziś zarabiać, by w oczach innych być bogaczem. Polacy wskazali nowe widełki
Definicja zamożności w naszym kraju to temat, który od lat rozpala wyobraźnię. Dla jednych oznacza to posiadanie luksusowego jachtu, dla innych to po prostu brak zmartwień o opłacenie bieżących rachunków. W dobie dynamicznie zmieniających się realiów gospodarczych odpowiedzi na to pytanie stale się zmieniają. Polacy wskazali, kogo uważają za bogatego, a podana kwota jest znacznie niższa niż możnaby przypuszczać.
- Polacy marzą o bogactwie. Kiedy zaczyna się zamożność?
- Polacy wskazali, ile zarabiają bogaci
- Od tej kwoty zaczyna się bogactwo. Takie wyniki pokazał sondaż
Polacy marzą o bogactwie. Kiedy zaczyna się zamożność?
Pogoń za bogactwem towarzyszy ludzkości od zarania dziejów, choć w polskich realiach nabiera ona specyficznego charakteru. Przez dekady transformacji ustrojowej Polacy sukcesywnie gonili zachodnie standardy życia, marząc o stabilizacji i finansowym bezpieczeństwie. Marzenia o fortunie to jednak jedno, a twarde dane płynące z rynku pracy to drugie.
Aby zrozumieć punkt odniesienia dla aspiracji finansowych rodaków, warto spojrzeć na oficjalne statystyki. Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw bije kolejne rekordy, przebijając niedawno barierę 8000 złotych brutto. Kwota ta często ma się jednak nijak do zawartości portfela statystycznego Kowalskiego. Średnia krajowa, zawyżana przez wysokie zarobki w górnictwie, energetyce oraz pensje kadry menedżerskiej w dużych aglomeracjach, dla wielu pracowników wciąż pozostaje nieosiągalnym sufitem.

Większość pracujących w Polsce zarabia znacznie poniżej tej kwoty, co rodzi naturalną frustrację i sprawia, że próg postrzeganego bogactwa jest silnie relatywny. Dla osoby otrzymującej pensję minimalną, która od stycznia 2026 roku wynosi 4803 złotych brutto, już dwukrotność tej sumy może jawić się jako wstęp do krainy dostatku. Z kolei dla specjalisty IT w Warszawie czy Krakowie taka sama kwota może ledwo wystarczać na pokrycie kosztów kredytu hipotecznego i bieżące życie. Dlatego tak istotne są regularne sondaże, które badają nastroje społeczne i subiektywne odczucia obywateli.
Instytuty badawcze, pytając o progi zamożności, diagnozują kondycję finansową polskich rodzin i siłę nabywczą pieniądza, która w ostatnich latach została mocno nadszarpnięta przez wzrost cen. Badania te pokazują, jak bardzo rozjeżdżają się oficjalne definicje podatkowe "bogacza” z opinią ulicy.
Polacy wskazali, ile zarabiają bogaci
Wspomniany dysonans poznawczy doskonale obrazują wyniki badania przeprowadzonego przez Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS), które postanowiło sprawdzić, gdzie według respondentów zaczyna się prawdziwe bogactwo. Wyniki tego sondażu mogą być dla wielu zaskakujące.
Jak donoszą media, w tym portal Interia Biznes, Polacy wskazali konkretną kwotę pozwalającą na zaliczenie danej osoby do grona ludzi zamożnych. Okazuje się, że barierą, po której przekroczeniu wchodzimy do sfery finansowej elity, jest dochód netto w wysokości co najmniej 10 tysięcy złotych na osobę w rodzinie. Taką kwotę wskazało 23 proc. respondentów. Należy podkreślić precyzję tego wskaźnika: nie mówimy tu o pensji brutto ani o dochodzie gospodarstwa domowego jako całości, lecz o kwocie przypadającej "na rękę” na każdego domownika.

Taki wynik pokazuje drastyczną zmianę w postrzeganiu wartości pieniądza na przestrzeni ostatnich lat. Jeszcze dekadę temu zarobki rzędu 10 tysięcy złotych netto były utożsamiane z pozycją dyrektorską i pozwalały na życie na bardzo wysokim poziomie. Dziś, w opinii badanych, jest to kwota niezbędna, by po prostu czuć się “bogatym”, co oznacza swobodę konsumpcyjną i brak konieczności skrupulatnego planowania wydatków.
Odpowiedzi respondentów były mocno zróżnicowane w zależności od ich własnej sytuacji materialnej. Jak zauważają analitycy komentujący dane CBOS, mediana wskazań wynosiła właśnie 10 tysięcy złotych, ale najczęściej pojawiającą się dominantą również była ta okrągła suma. Oznacza to, że w zbiorowej świadomości Polaków to właśnie ”dycha na rękę” stała się nowym symbolem statusu.
Respondenci jako próg bogactwa najczęściej wskazują kwotę 10 000 zł netto w przeliczeniu na osobę w rodzinie. Taką samą wartość przyjęła mediana, a więc wartość środkowa dzieląca zbiór obserwacji na pół, natomiast średnia arytmetyczna wyniosła 17 862,17 zł - wyjaśniło CBOS
Od tej kwoty zaczyna się bogactwo. Takie wyniki pokazał sondaż
We wspomnianym sondażu wykazano również, że po 19 proc. za bogactwo uważa przedziały 5000-9999 zł, a także 15000-29999 zł. Z badania CBOS wynika również, że Polacy najczęściej postrzegają ludzi bogatych jako niewielką grupę, 39 proc. uważa, że stanowią oni do 10 proc. społeczeństwa, choć w porównaniu z 2019 rokiem wzrósł odsetek osób sądzących, że jest ich więcej. Ponad jedna trzecia badanych (36 proc.) przewiduje wzrost liczby ludzi bogatych w przyszłości, a 62 proc. deklaruje, że zna kogoś naprawdę bogatego lub zalicza do tej grupy samych siebie.
Opinie na temat prestiżu bogactwa są podzielone, z niewielką przewagą wskazań pozytywnych. Respondenci najczęściej wiążą szybkie wzbogacenie się z pracowitością, gotowością do ryzyka i talentami. Jednocześnie zdecydowana większość badanych (77 proc.) uważa, że w Polsce nie ma równych szans na wzbogacenie się i tylko nieliczni mogą osiągnąć wysoki status materialny.
Zderzenie społecznych wyobrażeń o bogactwie z systemem podatkowym i realiami życia codziennego prowadzi do ciekawych wniosków. Oficjalne progi podatkowe w Polsce przez lata pozostawały zamrożone, co sprawiało, że w wyższe opodatkowanie wpadały osoby, które z trudem mogłyby określić się mianem krezusów. Obecnie, przy progu 120 tysięcy złotych rocznie, w drugi próg wpadają specjaliści, inżynierowie czy doświadczeni nauczyciele akademiccy, czyli trzon klasy średniej. Tymczasem z badania CBOS wynika, że społeczeństwo stawia poprzeczkę znacznie wyżej. Jeśli przyjmiemy, że bogactwo zaczyna się od 10 tysięcy złotych netto na osobę, to czteroosobowa rodzina musiałaby dysponować miesięcznym budżetem rzędu 40 tysięcy złotych "na rękę”. Taki dochód sytuuje gospodarstwo domowe w absolutnym szczycie piramidy zarobków w Polsce, dostępnym dla bardzo wąskiej grupy społeczeństwa.
Wysoki próg postrzeganego bogactwa może demotywować. Skoro bycie zamożnym wymaga zarobków nieosiągalnych dla zdecydowanej większości obywateli, wielu Polaków może czuć, że ich ciężka praca wciąż nie daje im upragnionego statusu. Rodzi to presję na wynagrodzenia i zmianę stylu życia. Aspirująca klasa średnia, próbując gonić ten wyidealizowany obraz, często wpada w pułapkę nadmiernego konsumpcjonizmu i zadłużenia, finansując luksusowe dobra kredytem. Wysoka kwota wskazana w sondażu sugeruje również, że Polacy utracili poczucie stabilności przy niższych zarobkach. Pieniądze, które kiedyś gwarantowały spokój, dziś są pochłaniane przez rosnące koszty usług, edukacji prywatnej czy ochrony zdrowia.