Tusk wywraca reformę PIP do góry nogami. Tysiące Polaków mogą zyskać etaty
Planowane zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy budzą emocje zarówno wśród przedsiębiorców, jak i związkowców. Rząd, goniąc terminy wynikające z unijnych zobowiązań, wycofuje się z kontrowersyjnych uprawnień dla inspektorów na rzecz orzecznictwa sądowego. Czy nowe podejście pogodzi interesy rynku pracy z wymogami Brukseli? Kiedy nowe regulacje mają wejść w życie?
- Reforma w Państwowej Inspekcji Pracy po nowemu
- Jakie są opinie ekspertów na temat proponowanych zmian w PIP?
- Znamy termin wdrożenia reformy PIP
Reforma w Państwowej Inspekcji Pracy po nowemu
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy to jeden z kluczowych „kamieni milowych” Krajowego Planu Odbudowy. Pierwotny projekt został odrzucony przez premiera Donalda Tuska z powodu obaw o zbyt szeroką władzę urzędników, dlatego rząd pracuje teraz nad zupełnie innym rozwiązaniem.
Nowa propozycja przenosi decyzję o przekształcaniu umów cywilnoprawnych w etaty na niezawisłe sądy. Strony otrzymają 14 dni na złożenie odwołania do wydziału pracy sądu powszechnego, a do czasu wydania prawomocnego wyroku wykonalność decyzji zostanie zawieszona i zachowane zostanie status quo.
Sąd pracy stanie się pierwszą instancją odwoławczą i bezpośrednim arbitrem sporu, co stanowi istotną zmianę wobec pierwszej wersji reformy. Wcześniej przewidywano ścieżkę administracyjną z natychmiastową wykonalnością lub odwołaniem do Głównego Inspektora Pracy.

Jakie są opinie ekspertów na temat proponowanych zmian w PIP?
Eksperci oceniają, że nowa propozycja zmian w inspekcji pracy zmierza w dobrym kierunku. Zauważają jednak, że choć kierunek jest słuszny, to o ostatecznym sukcesie przesądzą szczegóły, które nadal jednak budzą pewne obawy.
Profesor Michał Raczkowski, cytowany przez PAP, uważa projekt za przewidywalny dla biznesu, choć wskazuje na luki dotyczące woli osób zatrudnionych i samozatrudnionych. Jednocześnie dr Monika Wieczorek w rozmowie z PAP chwali skrócenie drogi odwoławczej, postulując przy tym wzmocnienie finansowe PIP w celu zwiększenia liczby kontroli.
Chodzi o to, czy decyzja inspekcji będzie uwzględniała wolę osoby zatrudnionej oraz jak te przepisy będą odnosiły się do osób samozatrudnionych, czyli tych, które prowadzą działalność gospodarczą. Jest tutaj jeszcze dużo niewiadomych - zaznacza Raczkowski.
Przewodniczący OPZZ Piotr Ostrowski pozostaje sceptyczny wobec reformy. Jego krytyka koncentruje się przede wszystkim na problemie przewlekłości postępowań, która może zniweczyć zakładane efekty nowych przepisów.
Jeżeli pozostalibyśmy w ramach obecnej struktury sądowniczej, to ta propozycja jest nie do zaakceptowania, bo nic nie zmienia. [...] Kamień milowy miał być po to wprowadzony, aby te decyzje były podejmowane szybko - zauważył przewodniczący OPZZ, cytowany przez PAP.
Znamy termin wdrożenia reformy PIP
Aby zapobiec paraliżowi, Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada uruchomienie 150 dodatkowych jednostek orzeczniczych zajmujących się sprawami pracowniczymi. Jednocześnie budżet Państwowej Inspekcji Pracy ma zostać zwiększony o 10 procent w ramach nowej fazy reformy.
Warto przypomnieć, że omawiana reforma stanowi zobowiązanie Polski wobec Unii Europejskiej. Od jej skutecznego wdrożenia zależy wypłata miliardów złotych funduszy z Krajowego Planu Odbudowy. Zgodnie z przyjętym harmonogramem, Polska musi wprowadzić odpowiednie regulacje prawne do 30 czerwca bieżącego roku. Jest to nieprzekraczalny termin realizacji tego kamienia milowego.
Resorty pracy, sprawiedliwości oraz funduszy wypracowują obecnie kompromisowy kształt przepisów. Celem jest połączenie skutecznej ochrony pracowników przed nadużyciami z zapewnieniem bezpieczeństwa prawnego dla przedsiębiorców.