Technologia mieści się w kilku kontenerach, które można załadować na ciężarówki i przewieźć na kolejną hałdę. Brzmi jak marketingowy slajd, ale za tym pomysłem stoi metoda znana od ponad stu lat - tyle że w wersji mocno podrasowanej przez naukowców. Grupa Virtus chce w ten sposób wyciągać ze śląskiego żużla pierwiastki, o których sto lat temu nikt jeszcze nie wiedział. Pierwsza komercyjna instalacja miała ruszyć pod koniec tego roku. Nie ruszy.
Unia Europejska chce, żeby do 2030 roku jedna czwarta zużywanych przez nią surowców krytycznych pochodziła z odzysku. Dziś w całej Wspólnocie produkuje się około trzech procent tego, czego potrzebuje jej przemysł. Zapytałem o realność tego celu człowieka, który buduje w Polsce biznes oparty właśnie na recyklingu metali krytycznych. Odpowiedź była zaskakująco szczera - i dość niewygodna dla wszystkich, którzy powtarzają unijne slajdy bez sprawdzania liczb.
Hałdy żużla hutniczego, które od stu lat leżą na Śląsku, powstawały w czasach, gdy o połowie zawartych w nich pierwiastków nauka jeszcze nie wiedziała. Dziś słyszymy, że to ukryte bogactwo - polskie eldorado surowcowe czekające na eksploatację. Zapytałem człowieka, który buduje na tym firmę, ile w tym realnej geologii, a ile marketingu. Odpowiedź była zaskakująco chłodna.Andrzej Kensbok, wiceprezes grupy Virtus, były prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej i wcześniej członek zarządu KGHM Polska Miedź, w „Rozmowach Wartościowych" na kanale Biznes Info tłumaczył, jak wygląda odzysk metali krytycznych z odpadów. I przy okazji dość systematycznie rozbrajał entuzjazm, który wokół tego tematu narósł.
Biżuteria, waluta, superpierwiastek odporny na inflację – złoto pisze swoją historię na bieżąco, od tysiącleci pozostając związkiem chemicznym na tyle w roli świata istotnym, że obecnie nadzór nad procesami wydobywczymi sprawuje ponadnarodowa, Światowa Rada Złota. Ile złota zostało na świecie, ile spoczywa w krajowych skarbcach, i dlaczego jego wydobycie robi się problematyczne?