Te świeczniki z PRL to prawdziwe perełki. Ludzie wyrzucają na śmietnik, a kosztują fortunę
Stare świeczniki z czasów PRL-u przez lata stały na półkach, w kredensach albo na parapetach i nie wzbudzały większych emocji. Dziś coraz częściej znikają z mieszkań, bo właściciele uznają je za relikt przeszłości. Nie brakuje tez osób, które po śmierci dziadków wyrzucają je na śmietnik. Problem w tym, że część tych przedmiotów wraca po latach w zupełnie nowej roli - i to zaskakująco cennej. Rynek pokazuje, że pozornie zwyczajne dekoracje mogą dziś rozpalać emocje kolekcjonerów. Ile są warte?
- Rzeczy, które miały zniknąć razem z epoką PRL
- Kolekcjonerzy wiedzą jedno: liczy się detal
- Świeczniki z PRL warte setki złotych. Jeden model bije rekordy
Rzeczy, które miały zniknąć razem z epoką PRL
Wiele elementów wyposażenia mieszkań z czasów PRL przez długi czas było traktowanych jak balast. Po transformacji ustrojowej liczyła się nowoczesność, a wszystko, co kojarzyło się z dawną estetyką, trafiało do piwnic, na strychy albo wprost na śmietnik. Dotyczyło to zwłaszcza drobnych dekoracji - szklanych figurek, wazonów czy świeczników. Dopiero po latach zaczęto dostrzegać, że część z nich była projektowana przez wybitnych artystów i powstawała w zakładach, które wówczas należały do europejskiej czołówki.
Wzornictwo PRL, przez dekady niedoceniane, dziś wraca do łask, a jego wartość zaczynają rozumieć nie tylko pasjonaci, ale i inwestorzy. Pierwszym sygnałem tej zmiany było rosnące zainteresowanie targami staroci oraz aukcjami internetowymi. Tam coraz częściej pojawiały się przedmioty, które jeszcze niedawno uznawano za bezwartościowe. Czy to jedynie chwilowa moda, czy może trwały trend?

Kolekcjonerzy wiedzą jedno: liczy się detal
Rynek pamiątek z PRL rządzi się własnymi prawami. Nie wszystko, co stare, automatycznie zyskuje na wartości. Kluczowe znaczenie mają pochodzenie, projekt oraz stan zachowania. Kolekcjonerzy zwracają uwagę na najmniejsze detale – od koloru szkła, przez sygnatury hut, aż po technikę wykonania.
Szczególnie cenione są wyroby, które łączyły użytkowość z artystyczną formą. W czasach, gdy dostęp do surowców był ograniczony, projektanci musieli wykazywać się kreatywnością. Efektem były przedmioty, które do dziś zaskakują formą i grą światła.
Nie bez znaczenia jest też historia zakładów, w których powstawały. Huty szkła działające w drugiej połowie XX wieku często zatrudniały artystów o ogromnym dorobku, a ich projekty trafiały do masowej produkcji. Dziś właśnie te przedmioty są najbardziej poszukiwane. Ale które z nich osiągają najwyższe ceny?
Świeczniki z PRL warte setki złotych. Jeden model bije rekordy
Jednym z najbardziej rozpoznawalnych przykładów jest świecznik „Karolinka” – wyrób Huty Szkła Gospodarczego w Ząbkowicach, zaprojektowany w latach 70. przez Erykę Trzewik-Drost. Charakterystyczna postać kobiety pełni jednocześnie funkcję dekoracyjną i użytkową, a kluczowym elementem projektu jest gra światła i efekt optyczny, będący nawiązaniem do doświadczeń projektantów z Państwowych Zakładów Optycznych.


To właśnie połączenie estetyki i funkcjonalności sprawiło, że dziś figurka stała się prawdziwym obiektem pożądania. Na aukcjach internetowych najprostsze, bezbarwne wersje osiągają ceny rzędu kilkuset złotych, jednak rzadkie odmiany w kolorach bursztynowym, turkusowym, zielonym czy hialitowym potrafią kosztować znacznie więcej. Najbardziej poszukiwane egzemplarze, zwłaszcza w idealnym stanie, osiągają blisko 6 tys. zł za sztukę.
Znane są również wersje z wygrawerowaną różą. Nie ma jednak pewności, czy grawer powstał bezpośrednio w Ząbkowicach, czy został wykonany później – choć warto pamiętać, że huta posiadała własną grawernię.
To nie jedyny przykład. Na rynku pojawiają się także inne świeczniki i wazoniki z lat 80., często przypisywane takim zakładom jak Huta Działdowo czy Huta Makora. Egzemplarze w kolorze butelkowej zieleni lub szmaragdu, określane jako vintage i retro, potrafią osiągać ceny rzędu 279 zł, zwłaszcza gdy zachowały się w dobrym stanie i mają oryginalną formę z charakterystyczną nóżką.
Dla porównania, bardziej popularne świeczniki z PRL – mniej unikatowe i produkowane masowo – kosztują dziś zazwyczaj od 60 do 100 zł. Różnica pokazuje, jak ogromne znaczenie ma projekt, kolor i historia konkretnego przedmiotu.

Rynek przedmiotów z PRL coraz wyraźniej pokazuje, że to, co przez lata uchodziło za zbędny balast, może dziś okazać się wartościowym skarbem. Szklane świeczniki i figurki nie tylko wracają do łask, ale stają się pełnoprawnym obiektem kolekcjonerskim. Dla wielu osób to sygnał, by zanim pozbędą się starych dekoracji, spojrzeć na nie jeszcze raz – być może kryją w sobie znacznie więcej, niż się wydaje.