biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Szykują się zmiany w opłatach za wodę. Ci Polacy kręcą nosem
Julia Bogucka
Julia Bogucka 18.02.2026 15:18

Szykują się zmiany w opłatach za wodę. Ci Polacy kręcą nosem

Szykują się zmiany w opłatach za wodę. Ci Polacy kręcą nosem
Fot. Axel Makhalov/CanvaPro

Koszty utrzymania nieruchomości w Polsce rosną, w tym opłaty za wodę i ścieki. Rząd planuje zmiany w systemie ustalania taryf. Konkretne grupy Polaków oceniają, że proponowane rozwiązania są niewystarczające, aby poprawić sytuację finansową przedsiębiorstw wodociągowych i dostosować ceny do realnych kosztów. Wiadomo, co ma się zmienić.

  • Koszty utrzymania nieruchomości idą w górę
  • Te regulacje wywołały dyskusje
  • Rząd ponownie chce zmienić przepisy

Koszty utrzymania nieruchomości idą w górę

Gdy myślimy o kosztach utrzymania mieszkania, najczęściej przed oczami stają nam rachunki za prąd, gaz czy rosnący czynsz administracyjny. Tymczasem woda i odprowadzanie ścieków to pozycje, które coraz mocniej ciążą w portfelach Polaków. Jeszcze kilka lat temu udział wydatków na wodę w całkowitych kosztach eksploatacyjnych lokalu był marginalny, jednak dynamiczne zmiany na rynku sprawiły, że sytuacja uległa zmianie. Według szacunków wydatki na wodę, ścieki oraz wywóz nieczystości mogą w niektórych przypadkach zbliżać się do 10 proc. całkowitych kosztów utrzymania nieruchomości. Choć lwią część kosztów, orientacyjnie nawet 55-60 proc., wciąż pochłaniają nośniki energii i ogrzewanie, to właśnie woda staje się nowym polem bitwy o płynność finansową gospodarstw domowych.

Szykują się zmiany w opłatach za wodę. Ci Polacy kręcą nosem
Fot. Quality Stock Arts/CanvaPro

Warto pamiętać, że na ostateczną kwotę na fakturze składa się nie tylko samo dostarczenie "kranówki", ale również, a często przede wszystkim, odprowadzenie ścieków. W 2024 roku w wielu gminach, zwłaszcza w dużych aglomeracjach, łączna stawka za metr sześcienny wody i ścieków przebiła barierę 15 złotych, a w niektórych regionach, np. w województwie śląskim, zbliża się do 25 złotych lub ją przekracza. Drastyczne podwyżki, które obserwujemy w ostatnich miesiącach, to efekt wieloletnich zaniedbań i sztucznego mrożenia stawek. Skala problemu jest ogromna, bo spółki wodociągowe, dociśnięte rosnącymi cenami energii elektrycznej niezbędnej do zasilania pomp i oczyszczalni, przez lata nie mogły urealnić swoich cenników. Teraz, gdy tama pękła, w części miejscowości dochodzi do skokowych wzrostów rzędu 30, a nawet 60 proc., co jest próbą nadrobienia zaległości z okresu braku zmian taryf.

Te regulacje wywołały dyskusje

Aby zrozumieć obecną dynamikę cen w sektorze wodociągowo-kanalizacyjnym, warto wrócić do 2018 r., kiedy weszły w życie istotne zmiany w systemie regulacyjnym. Na mocy nowelizacji przepisów kompetencję zatwierdzania taryf za wodę i ścieki odebrano samorządom i przekazano centralnemu regulatorowi, czyli Państwowemu Gospodarstwu Wodnego Wody Polskie.

Celem reformy była większa kontrola nad poziomem cen oraz ochrona odbiorców przed gwałtownymi podwyżkami. W praktyce oznaczało to wprowadzenie jednolitego systemu zatwierdzania taryf na poziomie krajowym. W pierwszych latach funkcjonowania nowego modelu regulator często kwestionował wnioski taryfowe składane przez przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, uzasadniając to koniecznością ochrony interesu społecznego. Sytuacja skomplikowała się w latach 2021-2023, kiedy sektor zaczął odczuwać skutki wysokiej inflacji oraz gwałtownego wzrostu cen energii, jednego z kluczowych kosztów operacyjnych w branży wod-kan. W warunkach ograniczonej możliwości podnoszenia taryf część spółek komunalnych znalazła się pod presją finansową. W niektórych przypadkach samorządy decydowały się na wsparcie przedsiębiorstw z budżetów gminnych, aby utrzymać ciągłość usług i realizację inwestycji infrastrukturalnych.

Szykują się zmiany w opłatach za wodę. Ci Polacy kręcą nosem
Fot. Vitalina Nakonechna/CanvaPro

Przedstawiciele branży wskazywali, że przedłużające się procedury administracyjne oraz restrykcyjne podejście do zatwierdzania podwyżek mogły przyczynić się do narastania napięć finansowych w sektorze. Z kolei regulator argumentował, że jego rolą jest weryfikacja zasadności kosztów i ochrona odbiorców końcowych przed nieuzasadnionymi wzrostami cen. Obecnie obserwowane podwyżki taryf w wielu regionach kraju można interpretować jako efekt kumulacji czynników: wcześniejszych ograniczeń taryfowych, wzrostu kosztów operacyjnych oraz konieczności nadrobienia opóźnionych inwestycji infrastrukturalnych. Skala i tempo zmian różnią się jednak w zależności od sytuacji finansowej poszczególnych przedsiębiorstw oraz lokalnych uwarunkowań.

Dyskusja o modelu regulacyjnym w sektorze wodno-kanalizacyjnym pozostaje otwarta. Część ekspertów postuluje większą elastyczność taryfową i skrócenie procedur administracyjnych, inni podkreślają znaczenie centralnej kontroli cen w sektorze o charakterze infrastruktury krytycznej. Teraz szykuje się rewolucja.

Zobacz też: Tyle ma wynosić płaca minimalna. Kolejna granica przekroczona

Rząd ponownie chce zmienić przepisy

Rząd wraca do zmian w systemie ustalania cen wody i ścieków. Po miesiącach konsultacji Ministerstwo Infrastruktury przedstawiło projekt nowelizacji ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków, który formalnie przywraca gminom kompetencje do zatwierdzania taryf, ale jednocześnie pozostawia mechanizm nadzoru państwowego. Zgodnie z propozycją to przedsiębiorstwo wodno-kanalizacyjne będzie inicjować procedurę taryfową, składając wniosek do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Włodarz przeprowadzi weryfikację formalną i przedstawi rekomendację radzie gminy, która podejmie decyzję o zatwierdzeniu stawek. Taryfy mają obowiązywać maksymalnie przez trzy lata, przy czym projekt dopuszcza możliwość skrócenia okresu ich obowiązywania bez konieczności oczekiwania na wygaśnięcie dotychczasowych cen.

Kluczową zmianą jest jednak utrzymanie uprawnień interwencyjnych przez Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Instytucja będzie mogła ingerować w proces zatwierdzania taryf, jeśli podwyżka przekroczy 15 proc., przy czym, zgodnie z autopoprawką, próg ten ma być liczony z uwzględnieniem średniej inflacji z trzech ostatnich lat poprzedzających złożenie wniosku. Oznacza to, że swoboda samorządów w kształtowaniu cen nadal będzie ograniczona. Nowelizacja wprowadza także możliwość stosowania taryf progresywnych, w których cena wody rośnie wraz ze wzrostem jej zużycia. Rozwiązanie to nie będzie obowiązkowe, a jego wejście w życie odroczono poprzez wydłużenie vacatio legis. W założeniu mechanizm ma promować oszczędzanie wody, jednak część samorządowców ocenia go jako potencjalnie kosztotwórczy i niesprawiedliwy wobec mieszkańców.

Krytyczne stanowisko wobec projektu zajął Związek Miast Polskich, który podkreśla, że proponowane przepisy nie realizują od lat zgłaszanych postulatów dotyczących większej samodzielności gmin i uproszczenia procedur taryfowych. Z kolei Związek Gmin Wiejskich RP pozytywnie ocenił niektóre rozwiązania techniczne, m.in. dotyczące rozliczania średniego zużycia wody przy wadliwym wodomierzu, ale wskazał na ryzyko przeciążenia organizacyjnego samorządów.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: