Spóźniona pensja może kosztować pracodawcę znacznie więcej. Każdy pracownik powinien to wiedzieć
Nieterminowa wypłata wynagrodzenia to problem, z którym mierzy się więcej pracowników, niż mogłoby się wydawać. Dla jednych oznacza jedynie chwilową frustrację, dla innych realne kłopoty finansowe. Choć przepisy teoretycznie chronią zatrudnionych, w praktyce wielu z nich nigdy nie korzysta z przysługujących im praw. To jednak może się wkrótce zmienić. Na horyzoncie pojawia się rozwiązanie, które diametralnie zmieni układ sił między pracownikiem a pracodawcą. Czy opóźnienia w wypłatach w końcu przestaną być „technicznym problemem”?
- Termin wypłaty to nie sugestia. Dlaczego wciąż bywa ignorowany
- Prawo daje narzędzia, ale niewielu z nich korzysta
- Odsetki bez wniosku i bez tłumaczeń. Co dokładnie się zmieni
Termin wypłaty to nie sugestia. Dlaczego wciąż bywa ignorowany
Wynagrodzenie za pracę to podstawowe świadczenie, na którym opiera się domowy budżet milionów Polaków. Mimo to nieterminowe wypłaty pensji wciąż zdarzają się częściej, niż wynikałoby to z oficjalnych statystyk. Powody bywają różne: przejściowe problemy finansowe firm, opóźnienia w księgowości, błędy systemowe czy zwykłe zaniedbania.
Dla pracodawców takie sytuacje często kończą się jedynie przeprosinami lub obietnicą szybkiego uregulowania zaległości. Dla pracowników oznaczają natomiast stres, brak środków na bieżące zobowiązania i konieczność „ratowania się” oszczędnościami albo kredytem. Teoretycznie prawo stoi po stronie zatrudnionych, ale w praktyce mało kto decyduje się na formalne kroki.
Dlaczego? Bo obecne rozwiązania wymagają inicjatywy ze strony pracownika, a to nie każdy chce lub potrafi zrobić.

Prawo daje narzędzia, ale niewielu z nich korzysta
Obowiązujące dziś przepisy przewidują możliwość domagania się rekompensaty za opóźnienie w wypłacie wynagrodzenia. Problem w tym, że odsetki nie są naliczane automatycznie, a pracownik musi sam zgłosić roszczenie. Często wiąże się to z obawą przed konfliktem z przełożonym lub strachem o dalsze zatrudnienie.
W efekcie nawet jeśli pensja wpływa na konto po terminie, sprawa zwykle kończy się na cichym niezadowoleniu. Firmy doskonale zdają sobie z tego sprawę i wiedzą, że brak reakcji ze strony pracownika oznacza brak dodatkowych kosztów. Taki stan rzeczy utrzymuje się od lat, mimo że formalnie przepisy istnieją.
To właśnie ten mechanizm ma zostać przełamany. I to w sposób, który nie pozostawi miejsca na dowolną interpretację. Projektowane zmiany mają sprawić, że odpowiedzialność przestanie spoczywać po stronie pracownika, a ciężar reakcji zostanie całkowicie przeniesiony na pracodawcę. Dla wielu firm oznacza to zupełnie nową rzeczywistość, w której nawet jednodniowe opóźnienie może mieć wymierne konsekwencje.
Odsetki bez wniosku i bez tłumaczeń. Co dokładnie się zmieni
Projekt nowelizacji Kodeksu pracy przewiduje rozwiązanie, które automatycznie uruchomi konsekwencje finansowe dla pracodawcy w przypadku opóźnienia wypłaty wynagrodzenia. Kluczowa zmiana polega na tym, że odsetki będą naliczane z mocy prawa, bez konieczności składania wniosku przez pracownika.
Jak informuje serwis Forsal, nowe przepisy mogą wejść w życie w 2026 roku. Zgodnie z projektem, jeśli wynagrodzenie – lub inne świadczenia związane z pracą – nie zostaną wypłacone w ustalonym terminie, pracownik automatycznie nabędzie prawo do odsetek za każdy dzień zwłoki, niezależnie od przyczyny opóźnienia.
Oznacza to, że:
- problemy finansowe firmy,
- błędy kadrowe,
- awarie systemów,
- opóźnienia po stronie banków
- nie będą już żadnym usprawiedliwieniem.

Podstawą naliczania odsetek mają być przepisy Kodeksu cywilnego. Zgodnie z art. 481:
Jeżeli dłużnik opóźnia się ze spełnieniem świadczenia pieniężnego, wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, chociażby nie poniósł żadnej szkody i chociażby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.
Jeśli stopa odsetek nie została wcześniej określona, zastosowanie będą miały ustawowe odsetki za opóźnienie, czyli suma stopy referencyjnej Narodowego Banku Polskiego oraz 5,5 punktu procentowego.
Co istotne, zmiana obejmie nie tylko podstawową pensję. Odsetki mają dotyczyć również premii, nagród oraz innych dodatków, jeśli ich wypłata nastąpi po terminie. Wypłata odsetek ma następować razem z zaległym wynagrodzeniem – bez żadnych dodatkowych formalności.
Projekt wynika z unijnej dyrektywy, którą Polska powinna była wdrożyć już w 2024 roku. Jego celem jest wzmocnienie ochrony pracowników i ograniczenie praktyk polegających na przesuwaniu wypłat, które dziś często pozostają bez realnych konsekwencji.
Planowana zmiana w prawie pracy może okazać się jedną z najbardziej odczuwalnych dla rynku pracy w ostatnich latach. Automatyczne odsetki za spóźnioną wypłatę oznaczają koniec pobłażliwości dla nieterminowych pracodawców i realne wzmocnienie pozycji pracowników. Choć ostateczny kształt przepisów nie jest jeszcze znany, kierunek zmian jest jasny – pensja ma być wypłacana na czas, a każde opóźnienie będzie miało wymierną cenę. Dla wielu firm może to oznaczać konieczność całkowitej zmiany podejścia do terminów wynagrodzeń.