Smak dzieciństwa znowu w sprzedaży. Legendarne lody wróciły do sklepów, Polacy je pokochali
Polska branża spożywcza rzadko funduje konsumentom tak sentymentalne podróże w czasie, jak ma to miejsce w obecnym sezonie. Jeden z liderów rynku lodowego zdecydował się na odważny krok, przywracając do szerokiej sprzedaży produkt, który dla wielu pokoleń stał się synonimem luksusu dostępnego na wyciągnięcie ręki.
- Lody Koral - od rzemieślniczego zakładu do miliardowej potęgi
- Strategia gwiazd i marketingowa ofensywa
- Reaktywacja klasyka. Kultowe lody wracają do sklepów
Lody Koral - od rzemieślniczego zakładu do miliardowej potęgi
Historia polskiego biznesu po 1989 roku pełna jest spektakularnych awansów, ale mało która opowieść jest tak inspirująca jak losy braci Józefa i Mariana Koralów. Wszystko zaczęło się w 1979 roku w Nowym Sączu, gdy w niewielkim zakładzie rzemieślniczym powstawały pierwsze lody cukiernicze. Wówczas nikt nie przypuszczał, że lokalna inicjatywa przekształci się w największego producenta lodów w Polsce, a nazwisko założycieli na stałe zagości na liście najbogatszych Polaków magazynu Forbes.
Czytaj więcej: Nie żyje Marian Koral, współtwórca legendarnej marki lodów. Dla milionów Polaków to smak dzieciństwa
Budowa tego imperium trwała dekady i opierała się na konsekwentnym reinwestowaniu kapitału oraz zrozumieniu gustów masowego odbiorcy. Dziś Przedsiębiorstwo Produkcji Lodów Koral dysponuje trzema nowoczesnymi zakładami produkcyjnymi zlokalizowanymi w Nowym Sączu, Limanowej oraz Rzeszowie. Firma posiada własną, rozbudowaną sieć dystrybucji, która pozwala dostarczać mrożone desery do najdalszych zakątków kraju.
Sukces ten nie byłby możliwy bez odwagi w podejmowaniu decyzji o ekspansji zagranicznej. Obecnie polskimi lodami mogą cieszyć się mieszkańcy Węgier, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Słowacji, Czech oraz Litwy. To już nie jest lokalny gracz, lecz europejski eksporter, który w swoim portfolio posiada ponad 400 rodzajów produktów, dostosowanych do specyficznych wymagań różnych rynków unijnych. Koral to jednak nie tylko technologia produkcji i logistyka, ale przede wszystkim genialnie przemyślany marketing, który od lat opiera się na tzw. “celebrity endorsement”, czyli strategii promowania marki poprzez wizerunek znanych osób.
Strategia gwiazd i marketingowa ofensywa
Firma jako jedna z pierwszych w Polsce zrozumiała, że lody kupuje się emocjami, a te najlepiej budować przy pomocy twarzy rozpoznawalnych z pierwszych stron gazet. Szlaki przecierali Maryla Rodowicz i Daniel Olbrychski, co w tamtym czasie było rewolucją w polskiej reklamie. Z biegiem lat panteon ambasadorów rósł w siłę, obejmując takie nazwiska jak Beata Kozidrak, Doda, Joanna Krupa, Maciej Musiał czy Zbigniew Wodecki. Producent z Nowego Sącza potrafi błyskawicznie reagować na zmieniające się trendy demograficzne, czego dowodem była niezwykle głośna współpraca z youtuberami z Ekipy Friza, która doprowadziła do zakupowego szaleństwa wśród najmłodszych konsumentów.
W sezonie 2026 firma nie zwalnia tempa, stawiając na duet, który ma przyciągnąć przed ekrany i do lodówek kolejne miliony Polaków – nową ambasadorką została Julia Wieniawa. Takie podejście pozwala marce utrzymywać status ierwszego wyboru, niezależnie od tego, czy klientem jest przedstawiciel pokolenia Z, czy osoba pamiętająca jeszcze początki transformacji ustrojowej w Polsce.
Największe emocje w ostatnim czasie wzbudziła jednak nie nowa kampania reklamowa, lecz informacja o przywróceniu do oferty produktu, który dla wielu jest "smakiem dzieciństwa". O jakim produkcie mowa?
Reaktywacja klasyka. Kultowe lody wracają do sklepów
Chodzi o desery Tartufo, które po latach nieobecności w szerokiej dystrybucji, ponownie trafiają do lodówek największych sieci dyskontów w Polsce. To strategiczne zagranie wpisuje się w globalny trend nostalgii, w którym uznane marki sięgają po kultowe produkty sprzed lat i przywracają je w odświeżonej formie. Konsumenci coraz częściej reagują emocjonalnie na smaki i marki kojarzące się z dzieciństwem lub wcześniejszymi etapami życia, co przekłada się na większą skłonność do zakupu. W przypadku Tartufo mamy więc do czynienia nie tylko z powrotem znanego deseru, ale też z elementem szerszej strategii budowania więzi z klientem poprzez emocje i wspomnienia.
Czytaj więcej: Nie tylko monety i meble. Te urządzenia z PRL są warte krocie, lepiej przeszukaj piwnicę
Desery te pojawiają się w dwóch wariantach, które wiernie oddają receptury zapamiętane przez konsumentów. Pierwszy z nich to połączenie lodów waniliowo-czekoladowych z kokosową posypką i płynnym środkiem o smaku ajerkoniaku. Druga propozycja to lody czekoladowo-ajerkoniakowe otoczone ciemnym kakao, ukrywające wewnątrz czekoladowe nadzienie.
Co istotne dla portfela przeciętnego Polaka, producent zadbał o to, by cena deseru pozostała na przystępnym poziomie – wynosi ona 5,99 zł za sztukę. Szeroka dostępność jest kluczem do sukcesu tej reaktywacji, dlatego produkty trafiły już do popularnych sieci handlowych, takich jak Netto czy Delikatesy Centrum.
