Rewolucja na szczycie imperium Solorza. Miliarder nie odpuszcza po przegranej z dziećmi
Bitwa o kontrolę nad imperium Zygmunta Solorza wkroczyła w fazę, którą prawnicy określają mianem nadzwyczajnej. Choć wydawało się, że grudniowy wyrok sądu w Vaduz ostatecznie zamknął temat sukcesji na rzecz dzieci, twórca Cyfrowego Polsatu nie zamierza składać broni. W grze pojawił się właśnie dokument, który ma być ostatnią szansą na odwrócenie biegu historii w jednej z najbardziej spektakularnych spraw biznesowych ostatnich lat w Polsce.
- Zygmunt Solorz przegrał z dziećmi. Prawo staje się barierą nie do przejścia?
- Prawnicy Zygmunta Solorza złożyli skargę konstytucyjną
- Nowe rozdanie w Cyfrowym Polsacie. Oczekiwanie na wyrok z Liechtensteinu
Zygmunt Solorz przegrał z dziećmi. Prawo staje się barierą nie do przejścia?
W świecie wielkich finansów i skomplikowanych struktur holdingowych stabilność własnościowa jest fundamentem, na którym buduje się zaufanie inwestorów. Gdy jednak fundamenty te zaczynają drżeć w wyniku rodzinnego konfliktu, sprawa błyskawicznie przenosi się z sal konferencyjnych na sale sądowe. Tak stało się w przypadku Zygmunta Solorza, który od miesięcy toczy batalię o odzyskanie wpływu na fundacje zarządzające jego majątkiem.
Sytuacja jest o tyle nietypowa, że dotyczy struktur zarejestrowanych w Liechtensteinie – kraju znanym z rygorystycznego przestrzegania procedur prawnych i stabilności systemu fundacji rodzinnych. Księstwo to od dekad przyciąga najbogatszych przedsiębiorców świata, oferując im bezpieczeństwo kapitału, ale też bezlitosną literę prawa w przypadku sporów wewnętrznych.

Tuż przed ubiegłorocznymi świętami Bożego Narodzenia, Książęcy Sąd Apelacyjny w Vaduz wydał prawomocny wyrok, który dla wielu obserwatorów rynku był szokiem. Sędziowie utrzymali w mocy decyzję pierwszej instancji, uznając, że dokumenty sukcesji podpisane przez miliardera 2 sierpnia 2024 roku są w pełni ważne i wiążące. W praktyce oznacza to, że stery w kluczowych spółkach, takich jak Cyfrowy Polsat, ZE PAK czy Telewizja Polsat, formalnie i skutecznie przeszły w ręce jego dzieci: Piotra Żaka, Tobiasa Solorza oraz Aleksandry Żak.
Sądy w Liechtensteinie odrzuciły argumentację prawników Solorza, jakoby parafy pod kluczowymi aktami zostały złożone pod wpływem błędu lub podstępu. W obliczu tak jednoznacznego werdyktu miliarder znalazł się w sytuacji, w której pole manewru zostało ograniczone do absolutnego minimum.
Mechanizm sukcesji zadziałał z precyzją szwajcarskiego zegarka, mimo że jedna ze stron próbowała go zatrzymać w ostatniej chwili. To, co dzieje się obecnie w strukturach polskich spółek Solorza, jest jedynie pokłosiem decyzji zapadających w sercu Alp. Zmiany w radach nadzorczych i zarządach, które obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach, to nie „wrogie przejęcie”, lecz realizacja prawomocnego wyroku zagranicznego sądu.
Czy w takim układzie sił istnieje jeszcze jakakolwiek szczelina, przez którą Zygmunt Solorz mógłby powrócić na tron swojego imperium? Okazuje się, że w systemie prawnym w Liechtensteinie pozostała już tylko jedna, niezwykle wąska furtka.
Prawnicy Zygmunta Solorza złożyli skargę konstytucyjną
Zygmunt Solorz, wierny swojej zasadzie walki do samego końca, postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Jak wynika z ustaleń serwisu Business Insider Polska, 23 stycznia 2026 roku prawnicy miliardera złożyli skargę konstytucyjną na orzeczenie sądu apelacyjnego. To ruch, który w kręgach prawniczych porównuje się do rzutu rozpaczy w ostatniej sekundzie meczu.
Skarga ta trafiła do sądu najwyższej instancji w Liechtensteinie, który pełni funkcje zbliżone do polskiego Sądu Najwyższego, ale posiada także kompetencje przypisane naszemu Trybunałowi Konstytucyjnemu. Jest to środek nadzwyczajny, co oznacza, że jego skuteczność w sprawach cywilnych i korporacyjnych jest statystycznie bardzo niska, jednak z punktu widzenia procesowego – to jedyne, co pozostało na stole.
Warto jednak zrozumieć, na czym polega specyfika tego kroku. Sąd najwyższy w Vaduz nie będzie ponownie analizował, czy miliarder chciał podpisać dokumenty sukcesyjne, czy też nie. Nie będzie przesłuchiwał świadków ani badał nowych dowodów. W tym postępowaniu sprawa nie jest już badana merytorycznie.
Skupienie sędziów przenosi się wyłącznie na płaszczyznę legalności i procedur. Aby skarga Zygmunta Solorza mogła przynieść jakikolwiek przełom, jego pełnomocnicy muszą dowieść, że w toku przewodu sądowego w niższych instancjach doszło do rażącego naruszenia fundamentalnych praw ich klienta. Może tu chodzić o błędy proceduralne, niewłaściwą wykładnię przepisów konstytucyjnych lub odebranie prawa do rzetelnej obrony.

Kluczowym aspektem, który studzi entuzjazm otoczenia miliardera, jest fakt, że złożenie skargi konstytucyjnej nie wstrzymuje wykonania prawomocnych wyroków. Sukcesja już się dokonała i jest wykonalna „tu i teraz”. Dzieci Zygmunta Solorza dysponują pełnią praw właścicielskich i mogą kontynuować przebudowę imperium według własnej wizji.
Czy zatem skarga ma jedynie znaczenie symboliczne, czy może stanowić realny straszak? Doradca prawny miliardera, mecenas Radosław Kwaśnicki, już wcześniej zapowiadał, że jego klient wykorzysta „prawo do wszystkich opcji prawnych”. To sugeruje, że obecny ruch jest elementem szerokiej, wielowątkowej strategii, która ma na celu nie tylko zmianę wyroku, ale być może doprowadzenie do negocjacji i zawarcia nowej ugody rodzinnej pod presją trwającego sporu.
Zobacz też: Kilkuset górników straci pracę. Zwolnienia w firmie Solorza
Nowe rozdanie w Cyfrowym Polsacie. Oczekiwanie na wyrok z Liechtensteinu
Obecny stan posiadania w grupie Polsat Plus jest jasny: zmiany personalne, które zaszły na przełomie roku, zabetonowały nową strukturę władzy. Dzieci miliardera, wspierane przez doświadczonych menedżerów, przejęły kontrolę operacyjną nad kluczowymi aktywami. Spółka Cyfrowy Polsat, będąca perłą w koronie, działa w trybie ciągłym, starając się izolować biznes od szumu medialnego towarzyszącego sporowi właścicielskiemu.
Dla rynku kapitałowego najważniejsza jest przewidywalność, a prawomocny wyrok z Liechtensteinu taką przewidywalność – paradoksalnie – przywrócił, kończąc okres największej niepewności co do tego, kto faktycznie pociąga za sznurki w fundacjach TiVi i Solak. Jakie są realne szanse na to, że sąd konstytucyjny przychyli się do argumentacji Zygmunta Solorza? Eksperci od prawa międzynarodowego wskazują, że są one znikome. Liechtenstein niezwykle rzadko podważa wyroki swoich sądów apelacyjnych w sprawach dotyczących fundacji, o ile nie doszło do ewidentnego złamania prawa do sądu. Miliarder musiałby wykazać, że orzeczenie narusza jego godność lub fundamentalne wolności, co w sporze o charakterze ściśle biznesowym i majątkowym jest zadaniem karkołomnym.
Niemniej jednak, dopóki sprawa jest w toku, nad imperium Solorzów wciąż wisi cień niepewności, który może wpływać na wyceny giełdowe czy negocjacje z bankami finansującymi ambitne projekty energetyczne grupy, takie jak budowa elektrowni jądrowej w Pątnowie.
