Prokuratura bada finanse Fundacji TeamLitewka. Zawiadomienie po audycie
Władze Fundacji TeamLitewka złożyły w prokuraturze w Sosnowcu zawiadomienie o możliwym przestępstwie na szkodę organizacji. Jak wynika z oświadczenia podpisanego przez Macieja Adamca, przewodniczącego Komitetu Rozwoju fundacji, audyt przeprowadzony po zmianie kierownictwa ujawnił poważne wątpliwości co do wielotysięcznych rozliczeń i obiegu dokumentów. W grę wchodzą setki tysięcy złotych, które trafiły na usługi doradcze i promocyjne gadżety.
Pismo, które przygotował prawnik fundacji, trafiło do śledczych we wtorek 27 października. Kontrolę zarządzono po odwołaniu poprzedniego prezesa i po śmierci założyciela organizacji − posła Łukasza Litewki. Jego śmierć doprowadziła do rozłamu, w wyniku którego powstały dwie konkurujące organizacje odwołujące się do jego nazwiska: TeamLitewka, która złożyła zawiadomienie, oraz rodzinna Fundacja im. Łukasza Litewki.
Nie robimy tego po to, aby prowadzić kolejny konflikt. Robimy to dlatego, że pojawiły się okoliczności, których nie wolno nam przemilczeć − podkreślono w komunikacie.
Fundacja zaznacza przy tym, że nie przesądza o odpowiedzialności karnej żadnej osoby, lecz oczekuje wyjaśnienia sprawy przez organy ścigania.
Setki tysięcy złotych za usługi doradcze
Najważniejszy wątek zawiadomienia dotyczy rozliczeń z firmą doradczą Paweł Cyz Consulting. Jej właściciel najpierw współpracował odpłatnie z fundacją, a następnie objął funkcję prezesa zarządu, którą pełnił do 17 czerwca 2026 roku. Z analizy wyciągów bankowych wynika, że w ciągu 20 miesięcy współpracy na konto tego podmiotu wpłynęło co najmniej 370 000 złotych.
Obecne kierownictwo twierdzi, że brakuje dokumentów, które potwierdzałyby, co faktycznie zostało wykonane i czy koszty były uzasadnione.
Wynagrodzenie za pracę nie jest dowodem bezinteresownego poświęcenia − zaznaczają przedstawiciele fundacji, dodając, że sam fakt pobierania wynagrodzenia nie świadczy jeszcze o nieprawidłowościach, ale sprawę powinna zbadać prokuratura.
Paweł Cyz kieruje dziś odrębną Fundacją im. Łukasza Litewki, powołaną przez rodzinę zmarłego posła i działającą niezależnie od TeamLitewki. Cyz nie odniósł się dotąd publicznie do stawianych przez obecne władze wątpliwości.
Czekolady za 50 złotych i nierozpakowane kartony
Drugi badany obszar to zamówienia materiałów promocyjnych na ogólnopolską akcję charytatywną „Zwierzogranie“, której pomysłodawcą był sam Litewka. Łączna wartość zamówionych gadżetów przekroczyła 414 000 złotych, choć, jak zastrzega fundacja, nie wszystkie należności zostały już uregulowane.
Z tej kwoty 50 000 zł poszło na tysiąc czekolad z logo fundacji, po 50 złotych za sztukę. Audyt wykazał, że podobne produkty można było kupić bezpośrednio u producenta znacznie taniej. Co więcej, zakupy robiono w trybie pilnym, mimo że już wiadomo było, że zaplanowana na 14 czerwca 2026 roku impreza nie odbędzie się w pierwotnym terminie. Odwołano ją ze względu na sytuację po śmierci inicjatora oraz przedłużające się kwestie formalne. W siedzibie organizacji do dziś zalegają nierozpakowane paczki z towarem.
Władze fundacji pytają wprost, dlaczego nie wstrzymano tych wydatków i kto naprawdę pilnował pieniędzy od darczyńców.

Znikająca korespondencja i braki w dokumentacji
Audytorzy zwrócili też uwagę na poważne naruszenia przy archiwizacji dokumentów i ochronie danych. Z ich analizy wynika, że część służbowej korespondencji mailowej usuwano, a wrażliwe materiały organizacji wysyłano na prywatne skrzynki. Braki w dokumentacji utrudniają odtworzenie, jak zapadały kluczowe decyzje, i sprawdzenie bieżących zobowiązań wobec podopiecznych.
Nowe kierownictwo podkreśla, że utrata części archiwów uniemożliwia pełną ocenę dawnej działalności, i to właśnie przesądziło o powiadomieniu organów ścigania. Zawiadomienie nie wskazuje nikogo z nazwiska, a fundacja zaznacza, że opisane okoliczności wymagają dalszej analizy, nie przedstawiono też jeszcze pełnej dokumentacji, która pozwoliłaby niezależnie ocenić wszystkie wydatki.
Deklaracja transparentności i kontynuacja misji
Łukasz Litewka, poseł z ramienia Lewicy i jeden z najbardziej znanych działaczy społecznych z Sosnowca, zginął 23 kwietnia 2026 roku w wypadku drogowym w Dąbrowie Górniczej. Jadąc na rowerze, zderzył się z samochodem osobowym. Miał 36 lat. Rozpoznawalność zyskał m.in. dzięki kampanii wyborczej w 2023 roku, w której na swoich plakatach wyborczych umieścił zdjęcia psów czekających na adopcję. Po wyborach część tych banerów wykorzystano jako materiał izolacyjny w schroniskach dla zwierząt.
Jego śmierć wywołała kryzys wewnątrz organizacji, jednak fundacja zadeklarowała kontynuację już rozpoczętych projektów pomocowych. Maciej Adamiec określił proces usuwania nieprawidłowości mianem „oczyszczenia”, które ma umożliwić dalszy, przejrzysty rozwój. Nowy zarząd stawia sobie za cel stworzenie ogólnopolskiej organizacji wspierającej schroniska dla zwierząt i przeciwdziałającej bezdomności zwierząt – zgodnie z wizją swojego nieżyjącego już założyciela.
