Pracownicy Dino szykują się do strajku. Skierowali list do Tomasza Biernackiego, jest lista postulatów
Sytuacja w jednej z największych polskich sieci handlowych stała się krytyczna. Choć krotoszyński gigant od lat notuje rekordowe zyski i prowadzi agresywną ekspansję, personel traci cierpliwość. Szykuje się strajk ostrzegawczy, zanim do niego jednak dojdzie, pracownicy proponują spotkanie.
- Dino szybko zyskało popularność w Polsce
- Takim majątkiem dysponuje Tomasz Biernacki
- Pracownicy Dino wzywają Tomasza Biernackiego do rozmowy
Dino szybko zyskało popularność w Polsce
Format dyskontu całkowicie zdominował krajowy rynek handlu detalicznego. Najwięksi gracze codziennie toczą brutalną batalię o portfele konsumentów, wykorzystując do tego wielomilionowe kampanie reklamowe. Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że żywność i napoje bezalkoholowe odpowiadają za 27,2 proc. ogółu wydatków polskich gospodarstw domowych, co stanowi potężny rynek, o który zacięcie walczą sieci handlowe. Na tym nasyconym i trudnym tle wyrósł rodzimy detalista, który znalazł unikalny sposób na sukces. Strategia Dino Polska różni się od tej stosowanej przez zagraniczną konkurencję. Zarząd spółki nie walczy o drogie grunty w centrach metropolii, lecz konsekwentnie stawia na mniejsze miejscowości oraz tereny wiejskie. Często jest to jedyny nowoczesny punkt handlowy w promieniu wielu kilometrów, co gwarantuje stały dopływ klientów.

Ten specyficzny model operacyjny opiera się na trzech filarach, które pozwoliły firmie osiągnąć niespotykaną skalę. Dino samodzielnie buduje swoje sklepy na własnych gruntach, każda placówka powstaje według niemal identycznego projektu, a sieć posiada własne zaplecze logistyczne oraz zakłady mięsne Agro-Rydzyna. Obecnie sieć zarządza flotą ponad 3000 placówek, a tempo rozwoju nie słabnie. Co roku w Polsce przybywa średnio 300 nowych sklepów z czerwonym logotypem.
Tak wysoka dynamika, gdzie wskaźnik CAGR utrzymuje się na poziomie dwucyfrowym, przyciągnęła uwagę globalnych funduszy inwestycyjnych. Sukces operacyjny przełożył się na wysoką wycenę rynkową, czyniąc z polskiej firmy jednego z najważniejszych graczy na warszawskim parkiecie. Niestety, dynamiczny wzrost twardych danych finansowych nie idzie w parze z satysfakcją osób, które każdego dnia wykładają towar na półki.
Takim majątkiem dysponuje Tomasz Biernacki
Za sukcesem marki Dino stoi Tomasz Biernacki, twórca i główny akcjonariusz spółki, który od lat intryguje opinię publiczną swoją nieobecnością w mediach. Choć jego nazwisko regularnie otwiera rankingi najbogatszych Polaków, w sieci trudno znaleźć jego aktualne zdjęcia czy wywiady. Przedsiębiorca z Krotoszyna zbudował swoje imperium od zera, zaczynając w 1999 roku od jednego sklepu. Przełomem okazał się debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych w 2017 roku, kiedy to akcje spółki sprzedawano po 33,50 zł. Dziś ich cena jest kilkunastokrotnie wyższa, co czyni z Dino jedną z najdroższych firm w kraju.

Według danych z indeksu miliarderów Bloomberga, majątek krotoszyńskiego biznesmena szacowany jest na około 7,3 miliarda dolarów. Z oficjalnych komunikatów giełdowych wynika, że Tomasz Biernacki nie pobiera wynagrodzenia za zasiadanie w radzie nadzorczej, a jego bogactwo oparte jest wyłącznie na wartości posiadanych udziałów. Kapitalizacja Dino Polska oscyluje obecnie wokół 40 miliardów złotych.
Inwestorzy doceniają spółkę za jej przewidywalność oraz wysoką rentowność, która przewyższa wyniki konkurentów z Europy Zachodniej. Jednak ta finansowa potęga ma też swoją ciemną stronę. Zatrudnieni w sieci kasjerzy podnoszą argument, że to ich ciężka praca sfinansowała luksusowe życie akcjonariuszy. Dysproporcja między zyskiem netto a pensją szeregowego pracownika stała się zarzewiem najpoważniejszego konfliktu w historii firmy.
Pracownicy Dino wzywają Tomasza Biernackiego do rozmowy
Wizerunek Dino jako solidnego pracodawcy zaczyna się kruszyć pod ciężarem narastających problemów kadrowych. Oś sporu, w który zaangażowała się organizacja OPZZ Konfederacja Pracy, dotyczy przede wszystkim godnej płacy w dobie wysokiej inflacji. Związkowcy sformułowali listę postulatów, wśród których najważniejszym jest podwyżka bazowego wynagrodzenia o 900 zł brutto. Ponadto załoga domaga się utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz zwiększenia obsady w sklepach.
Negocjacje z zarządem utknęły w martwym punkcie, co zmusiło organizacje pracownicze do ogłoszenia ogólnopolskiej akcji protestacyjnej. Datę dwugodzinnego strajku ostrzegawczego wyznaczono na 25 kwietnia. Związkowcy wystosowali list otwarty skierowany bezpośrednio do Tomasza Biernackiego. Tam proponują spotkanie z prezesem 21 lub 22 kwietnia.
Wysłał Pan na nas prawników, którzy znani są w różnych firmach z ataków na pracowników, oraz na związki zawodowe – czytamy w liście OPZZ do założyciela Dino. Osoby, które Pan wysłał, widzimy na salach sądowych i skutecznie z nimi wygrywamy. Wysyłanie takich osób na mediacje w sporze zbiorowym nie sprzyja budowaniu dialogu, którego i tak nie jesteśmy w stanie z Państwem nawiązać, a tym samym nie przyczyni się do budowy właściwych relacji między Zarządem firmy a pracownikami.
Ponadto załoga wskazuje na liczne trudności w pracy, takie jak niekorzystne warunki wykonywania pracy w sezonie zimowym, zwłaszcza związane z niskimi temperaturami w miejscu zatrudnienia, powtarzające się od końca 2025 roku naruszenia przepisów prawa pracy, przeciążenie obowiązkami przy jednoczesnych niedoborach kadrowych, trudności w korzystaniu z urlopów wypoczynkowych, stosowanie monitoringu w celu nadzoru nad pracownikami oraz brak efektywnych mechanizmów przeciwdziałania mobbingowi.
Pracownicy podkreślają, że pragną jedynie sprawiedliwego traktowania oraz dialogu. Jeśli głos ludu zostanie zlekceważony, dzień 25 kwietnia może upłynąć klientom Dino pod znakiem zamkniętych drzwi. Konflikt ten jest jasnym sygnałem, że czas optymalizacji kosztów kosztem personelu nieuchronnie dobiega końca.
Wzywamy Pana do podjęcia rzeczywistego dialogu oraz do traktowania pracowników jako fundamentu funkcjonowania przedsiębiorstwa, a nie zasobu podlegającego maksymalnej eksploatacji – apelują przedstawiciele pracowników sieci Dino, związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy.