Polak na "czarnej liście" u Trumpa. Solidnie podpadł USA, nałożono surowe sankcje
Administracja Donalda Trumpa wymierza kolejny cios. W piątek 20 marca objęła sankcjami 16 podmiotów uwikłanych w międzynarodową sieć finansową. Wśród nich znalazł się obywatel Polski. To bezprecedensowa sytuacja, która pokazuje, że macki organizacji sięgają bardzo daleko. Za co dokładnie Polak trafił na “czarną listę” w USA i czego dotyczą sankcje?
- Polityka sankcyjna Donalda Trumpa. Cel: odciąć od pieniędzy
- Komunikat z 20 marca 2026 r. USA nakłada kolejne sankcje
- Czym jest Hezbollah i co finansowała rozbita sieć?
- Polski obywatel na celowniku USA
Polityka sankcyjna Donalda Trumpa. Cel: odciąć od pieniędzy
Polityka zagraniczna administracji Donalda Trumpa opiera się na koncepcji "maksymalnej presji". Amerykański rząd wykorzystuje Departament Skarbu (w tym osławione biuro OFAC – Office of Foreign Assets Control) jako jedną z najbardziej zabójczych broni w swoim arsenale gospodarczym. Stany Zjednoczone regularnie nakładają surowe pakiety sankcji na państwa wspierające reżimy autorytarne lub międzynarodowy terroryzm – na czele z Iranem, Syrią czy Wenezuelą.
Jednak amerykańskie embargo to nie tylko szerokie uderzenia w całe gospodarki. Prezydent USA bardzo często decyduje się na punktowe sankcje personalne. Na specjalną "czarną listę" (tzw. listę SDN – Specially Designated Nationals) trafiają konkretni ludzie: politycy, oligarchowie, handlarze bronią, a także z pozoru zwykli biznesmeni, którzy obsługują finanse organizacji przestępczych. Znalezienie się na tym wykazie to dla człowieka "cyfrowa śmierć finansowa". Oznacza to natychmiastowe:
- Zamrożenie wszelkich aktywów.
- Bezwzględny zakaz transakcji dolarowych.
- Całkowite odcięcie od zachodniego systemu bankowego.

Komunikat z 20 marca 2026 r. USA nakłada kolejne sankcje
W piątek, 20 marca 2026 roku, Departament Skarbu USA wydał pilny i niezwykle szczegółowy komunikat, który odbił się szerokim echem na całym świecie. Poinformowano w nim o nałożeniu rygorystycznych sankcji na 16 podmiotów (zarówno osób fizycznych, jak i fasadowych firm). Lista ta pokazuje globalny zasięg przestępczego procederu – ukarane podmioty pochodzą m.in. z:
- Libanu
- Syrii
- Kataru
- Kanady
- Słowenii
- Polski
Z ustaleń amerykańskiego wywiadu finansowego wynika, że zidentyfikowane osoby tworzyły wysoce zorganizowaną, międzynarodową sieć zajmującą się praniem brudnych pieniędzy i transferowaniem funduszy poza oficjalnym radarem. Liderem i głównym architektem tego procederu miał być Alaa Hassan Hamieh – były wiceprezes libańskiego urzędu ds. inwestycji rozwojowych (IDAL), który od lat posiada głębokie i udokumentowane powiązania z dowództwem bojówek bliskowschodnich.
Czym jest Hezbollah i co finansowała rozbita sieć?
Aby zrozumieć wagę tych sankcji, trzeba wiedzieć, z kim walczą w tym przypadku Amerykanie. Zdemaskowana sieć wspierała finansowo Hezbollah (Partię Boga) – libańską radykalną organizację szyicką, wspieraną politycznie, militarnie i finansowo głównie przez Iran. Choć w samym Libanie funkcjonuje jako potężna partia polityczna posiadająca swoich ministrów w rządzie, Stany Zjednoczone (oraz wiele innych państw) uznają ją w całości za niebezpieczną organizację terrorystyczną.
Donald Trump podchodzi do tego tematu z wyjątkową surowością, ponieważ jego administracja traktuje Hezbollah jako najważniejsze narzędzie zastępcze (tzw. proxy) Teheranu na Bliskim Wschodzie. Organizacja ta odpowiada za liczne ataki rakietowe na Izrael, zamachy oraz destabilizację całego regionu.
Międzynarodowa sieć finansowa kierowana przez Alaa Hamieha miała jedno kluczowe zadanie: omijanie nałożonych wcześniej zachodnich sankcji. Poprzez skomplikowane operacje bankowe, zakładanie spółek słupów i handel, siatka od 2020 roku wygenerowała i wyprała ponad 100 milionów dolarów, co oficjalnie potwierdził sekretarz skarbu USA, Scott Bessent. Z amerykańskich raportów wynika jasno, że pieniądze te były m.in. wyprowadzane z libańskich funduszy rozwojowych i nie wspierały działań społecznych. Finansowano za nie bezpośrednio zakup nowoczesnego uzbrojenia dla bojowników, szkolenia wojskowe oraz tajne operacje wymierzone w interesy USA i ich sojuszników na świecie.
Polski obywatel na celowniku USA
Największym szokiem z perspektywy naszego kraju jest obecność na tej niechlubnej liście osoby z polskim paszportem. Kim jest człowiek, który znalazł się na celowniku samego prezydenta USA? To Daniel Hamieh – bratanek głównego organizatora całej siatki, Alaa Hamieha.
Z informacji ujawnionych przez Departament Skarbu wynika, że Daniel Hamieh, posiadający polskie obywatelstwo, pełnił strategiczną rolę w europejskiej odnodze organizacji. Obaj mężczyźni figurują m.in. jako współwłaściciele zarejestrowanej w Warszawie spółki technologiczno-telekomunikacyjnej Calllync Sp. z o.o., która – według amerykańskich śledczych – przelewała setki tysięcy dolarów firmom zbrojnego ramienia grupy. Polski, a co za tym idzie – unijny paszport, był dla sieci na wagę złota. Otwierał drzwi do rygorystycznego europejskiego systemu bankowego, ułatwiał rejestrowanie kolejnych spółek na terenie strefy Schengen i pozwalał na swobodne podróżowanie po świecie bez wzbudzania podejrzeń ze strony straży granicznej.
Dla Daniela Hamieha decyzja Departamentu Skarbu USA z 20 marca to koniec wolności finansowej w zachodnim świecie. Każda instytucja (w tym polskie banki), która odważyłaby się teraz przeprowadzić dla niego lub jego firm jakąkolwiek transakcję, naraża się na tzw. amerykańskie sankcje wtórne – czyli potężne kary i wykluczenie z amerykańskiego rynku, na co żaden poważny gracz nie może sobie pozwolić.