biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Handel > Nie zdziw się, gdy w aptece zapytają cię o dowód. Mogą nawet odmówić sprzedania leku
Julia Czwórnóg
Julia Czwórnóg 21.02.2026 14:08

Nie zdziw się, gdy w aptece zapytają cię o dowód. Mogą nawet odmówić sprzedania leku

Nie zdziw się, gdy w aptece zapytają cię o dowód. Mogą nawet odmówić sprzedania leku
Fot. MJ_Prototype, Getty Images/Canva

Rynek farmaceutyczny w Polsce mierzy się z kolejnym wyzwaniem, które tym razem nie dotyczy braków w asortymencie, lecz dyscypliny w procesie wydawania popularnych preparatów. Choć apteczne półki uginają się od leków dostępnych bez recepty, nie oznacza to pełnej dowolności w ich dystrybucji, o czym przypomniały właśnie władze samorządu zawodowego.

  • Granice swobody w obrocie preparatami bez recepty
  • Rygorystyczna weryfikacja wieku i prawo do odmowy sprzedaży leku
  • Farmaceuci mogą otrzymywać kary dyscyplinarne

Granice swobody w obrocie preparatami bez recepty

Współczesna apteka to dla wielu pacjentów miejsce pierwszego kontaktu, gdzie dostęp do leków OTC (produktów leczniczych wydawanych bez przepisu lekarza) jest postrzegany jako prawo konsumenckie.

Jednakże specyfika niektórych substancji zawartych w popularnych syropach na kaszel czy tabletkach na zatoki sprawia, że stają się one przedmiotem zainteresowania nie tylko osób chorych, ale i tych poszukujących doznań psychoaktywnych.

Nie zdziw się, gdy w aptece zapytają cię o dowód. Mogą nawet odmówić sprzedania leku
Fot. Gpoint Studio/Canva

Zjawisko to, znane jako "recreational drug use", wymusza na ustawodawcy i organach nadzorczych wprowadzanie mechanizmów ograniczających dostęp do potencjalnie niebezpiecznych środków. Kluczowym elementem tej układanki jest rola farmaceuty, który w systemie ochrony zdrowia pełni funkcję ostatniego bezpiecznika, mającego za zadanie wyłapać próby pozamedycznego wykorzystania farmaceutyków.

Warto przy tym pamiętać, że polski rynek apteczny podlega restrykcyjnym rygorom, które mają na celu nie tylko zapewnienie jakości produktów, ale i kontrolę ich dystrybucji. Podobne napięcia na linii pacjent-aptekarz widoczne są w innych segmentach rynku, gdzie gwałtowne wzrosty zainteresowania konkretnymi specyfikami wymuszają reakcję regulatorów.

Rygorystyczna weryfikacja wieku i prawo do odmowy sprzedaży leku

Punktem zwrotnym w dyskusji o bezpieczeństwie farmakoterapii stał się opublikowany 19 lutego 2026 roku komunikat Dominiki Lasoty, pełniącej funkcję Naczelnego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej przy Naczelnej Izbie Aptekarskiej. Dokument ten jest bezpośrednią reakcją na niepokojące doniesienia o lekceważeniu obowiązku sprawdzania wieku nabywców w przypadku produktów zawierających substancje o potencjale uzależniającym.

Rzecznik przypomina w nim z całą stanowczością, że personel apteczny ma nie tylko prawo, ale przede wszystkim ustawowy obowiązek żądania dokumentu tożsamości od każdej osoby, co do której zachodzi podejrzenie, że nie ukończyła 18. roku życia, a chce zakupić leki z kodeiną czy pseudoefedryną.

Nie zdziw się, gdy w aptece zapytają cię o dowód. Mogą nawet odmówić sprzedania leku
Fot. Zofia i Marek Bazak/East News

Uprawnienia te idą jednak znacznie dalej niż tylko prosta kontrola dowodów osobistych. Farmaceuta oraz technik farmaceutyczny są zobligowani do odmowy wydania leku, jeśli ocenią, że produkt może zostać użyty w celach innych niż lecznicze lub jego zażycie w danej sytuacji zagrażałoby życiu lub zdrowiu pacjenta.

To kładzie duży nacisk na kompetencje miękkie i diagnostyczne pracowników aptek, którzy muszą wykazać się czujnością przy każdym podejrzeniu nadużycia. Ważnym aspektem jest tu również obowiązek informacyjny – każda transakcja obejmująca tego typu substancje powinna być poprzedzona krótkim instruktażem dotyczącym dawkowania oraz możliwych działań niepożądanych, co ma ograniczać ryzyko przypadkowego przedawkowania lub wystąpienia groźnych interakcji.

Zobacz też: UE wprowadza zakaz. Wielkie zmiany w sklepach, Polacy nie znajdą ich więcej do kupienia

Farmaceuci mogą otrzymywać kary dyscyplinarne

Kluczowym narzędziem w walce z nadużyciami są sztywne limity ilościowe, które określają, ile danej substancji może trafić do rąk jednego pacjenta podczas jednorazowej transakcji. Zgodnie z wytycznymi przypomnianymi przez NIA, maksymalna zawartość substancji czynnej w wydawanych preparatach nie może przekroczyć 720 mg dla pseudoefedryny, 240 mg dla kodeiny oraz 360 mg dla dekstrometorfanu.

Przekroczenie tych wartości, nawet o symboliczną dawkę, stanowi złamanie przepisów i jest traktowane jako poważne uchybienie zawodowe. Systematyczne monitorowanie tych progów ma zapobiegać gromadzeniu zapasów leków przez osoby wykorzystujące je do domowej produkcji substancji odurzających lub spożywające je w dawkach wielokrotnie przekraczających terapeutyczne.

Ignorowanie tych obostrzeń niesie za sobą konsekwencje, które mogą trwale zaważyć na karierze farmaceuty. Naczelna Izba Aptekarska ostrzega, że niedopełnienie obowiązków weryfikacji wieku lub limitów będzie skutkować wszczynaniem postępowań dyscyplinarnych przed sądami aptekarskimi. To jednak nie koniec sankcji, ponieważ równolegle mogą być prowadzone postępowania administracyjne przez Wojewódzkiego Inspektora Farmaceutycznego, co wiąże się z dotkliwymi karami finansowymi nakładanymi na właścicieli aptek.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: