Nie letni i nie zimowy. Zaproponowali trzecie rozwiązanie ws. zmiany czasu
Zbliża się kolejna zmiana czasu, a wraz z nią wraca pytanie, czy przestawianie zegarków dwa razy w roku ma jeszcze sens. Od lat wiele osób kwestionuje zasadność tego rozwiązania, ale spór o to, który wariant czasu powinien obowiązywać na stałe, nadal pozostaje nierozstrzygnięty. Teraz pojawił się nowy pomysł, który ma pomóc wyjść z tego impasu.
- Najbliższa zmiana czasu w Polsce i możliwy koniec sezonowego przestawiania zegarków
- Skąd w ogóle wzięła się zmiana czasu i te kwestie rozwiązano w innych częściach świata
- Nowa propozycja kompromisu, która trafiła już do Sejmu
Najbliższa zmiana czasu już za chwilę. Być może nie na zawsze
Najbliższa zmiana czasu w Polsce nastąpi w nocy z soboty 28 marca na niedzielę 29 marca 2026 roku. Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem oraz kalendarzem zmian czasu, o godz. 2.00 wskazówki zostaną przesunięte na godz. 3.00, co oznacza przejście z czasu zimowego na letni.
To dobrze znany schemat, ale coraz częściej mówi się, że może on nie obowiązywać wiecznie. Komisja Europejska od lat wskazuje, że temat likwidacji sezonowej zmiany czasu nie zniknął z agendy, choć decyzja polityczna nadal nie zapadła. W praktyce oznacza to, że przestawianie zegarków wciąż obowiązuje, ale równolegle brane są pod uwagę różne warianty odejścia od tego systemu.
Dla biznesu, transportu i handlu to nie jest drobny szczegół organizacyjny. Harmonizacja czasu w Unii Europejskiej była od lat uzasadniana właśnie potrzebą sprawnego działania rynku wewnętrznego, logistyki i komunikacji transgranicznej. Dlatego każda propozycja zmiany musi brać pod uwagę nie tylko wygodę obywateli, ale też skutki dla gospodarki. Jakie nowe rozwiązanie wchodziłoby w grę? Propozycja już pojawiła się w Sejmie.

Skąd wzięła się zmiana czasu i jak wygląda to w innych miejscach świata
Zmiana czasu nie jest nowym pomysłem. Komisja Europejska przypomina, że państwa europejskie wprowadzały czas letni już w ubiegłym stuleciu, głównie z powodów związanych z oszczędzaniem energii, szczególnie w czasie wojen lub kryzysu naftowego lat 70. Od 1980 roku UE stopniowo porządkowała przepisy, tak aby państwa członkowskie nie stosowały różnych terminów przestawiania zegarków.
Problem w tym, że choć system został ujednolicony, nigdy nie zniknęły wątpliwości, czy nadal jest potrzebny. W konsultacjach publicznych Komisji Europejskiej z 2018 roku udział wzięło około 4,6 mln osób, z czego 84 proc. opowiedziało się za zakończeniem sezonowej zmiany czasu. Parlament Europejski poparł później kierunek odejścia od tego rozwiązania, ale ostateczna decyzja nadal wymaga zgody państw członkowskich, a tej wciąż nie ma.
Na świecie nie ma jednego wzorca. Część państw w ogóle nie stosuje czasu letniego i pozostaje przez cały rok przy czasie standardowym, a w niektórych krajach funkcjonują także strefy przesunięte nie o pełną godzinę, lecz o 30 albo 45 minut. Tak jest m.in. w Indiach, Afganistanie, części Australii, na Nowej Fundlandii w Kanadzie czy na Chatham Islands w Nowej Zelandii. To pokazuje, że rozwiązania inne niż klasyczny wybór między czasem letnim a zimowym są technicznie możliwe. A jak może to być rozwiązane w Polsce?

Trzecia opcja zamiast czasu letniego i zimowego. Taki pomysł trafił do Sejmu
Nową propozycję przedstawiła Fundacja „Można Lepiej”, która skierowała petycję do Sejmu, Senatu i Ministerstwa Rozwoju i Technologii. Zgodnie z opisem dokumentu, fundacja proponuje rozwiązanie pośrednie: stałe przesunięcie zegarków o pół godziny względem czasu letniego. To miałby być kompromis między zwolennikami pozostawienia na stałe czasu zimowego i tymi, którzy wolą czas letni.
Autorzy pomysłu argumentują, że takie ustawienie czasu miałoby ograniczyć odczuwalność zmiany niezależnie od pory roku. W ich ocenie wschody i zachody słońca pozostałyby stosunkowo bliskie temu, do czego społeczeństwo jest przyzwyczajone, a sam system byłby mniej kłopotliwy niż wybór jednego z dwóch skrajnych wariantów. Jednocześnie fundacja przyznaje, że takie rozwiązanie nie byłoby idealne, ale właśnie dlatego określa je jako kompromis.
Nie brakuje jednak potencjalnych trudności. Mogłyby się pojawić pytania o różnice czasu przy przekraczaniu granic, jeżeli sąsiednie państwa wybrałyby inne rozwiązania. Z drugiej strony już dziś Polska funkcjonuje obok krajów, które w niektórych momentach roku mają inną godzinę, więc dla biznesu i transportu nie byłby to problem całkowicie nowy.
Najkrótszy wniosek jest dziś taki: spór o zmianę czasu wciąż trwa, ale debata przestała się ograniczać wyłącznie do wyboru między czasem letnim a zimowym. Pojawiła się trzecia opcja, która ma szansę zainteresować tych, którzy chcą zakończyć przestawianie zegarków, ale nie widzą dobrego rozwiązania w żadnym z dwóch dotychczasowych wariantów. To jeszcze nie jest przełom legislacyjny, ale z pewnością kolejny sygnał, że temat nie został zamknięty i nadal może wrócić do politycznej gry.