Nawet 8 tys. zł dopłaty na wodę. Nowy program rusza już dzisiaj. Wystarczy złożyć 1 wniosek
Polska stepowieje, a gwałtowne ulewy przeplatają się z wielotygodniowymi suszami. Woda z nieba staje się cennym zasobem, którym wciąż nie potrafimy efektywnie zarządzać. W obliczu postępujących zmian klimatycznych mądre gospodarowanie zasobami to absolutna rynkowa konieczność. Właściciele domów stoją przed szansą na optymalizację kosztów.
Anomalie pogodowe i rosnąca rynkowa wartość każdej spadającej kropli
Polska należy do krajów o stosunkowo ograniczonych zasobach wodnych, dlatego sposób gospodarowania opadami ma coraz większe znaczenie. Problemem nie jest wyłącznie suma deszczu w ciągu roku, ale także jego rozkład. Coraz częściej dłuższe okresy bez opadów przeplatają się z krótkimi, intensywnymi ulewami. Taki deszcz nie zawsze skutecznie zasila glebę, ponieważ spływa po utwardzonych powierzchniach do kanalizacji, rowów i rzek.

Dla miast oznacza to większe obciążenie kanalizacji deszczowej, a dla właścicieli ogrodów trudniejsze utrzymanie zieleni w dobrej kondycji. Gdy po kilku tygodniach suszy przychodzi gwałtowna burza, wyschnięta ziemia często nie jest w stanie od razu przyjąć dużej ilości wody. Część opadu zostaje więc szybko utracona, choć mogłaby być wykorzystana lokalnie.
Właśnie dlatego coraz większe znaczenie ma mała retencja, czyli zatrzymywanie wody tam, gdzie spada. Deszczówkę można gromadzić w zbiornikach naziemnych lub podziemnych, a następnie wykorzystywać m.in. do podlewania roślin. Jest to rozwiązanie korzystne zarówno dla domowego budżetu, jak i dla otoczenia. Ogranicza zużycie wody wodociągowej, zmniejsza odpływ do kanalizacji i pomaga łagodzić skutki okresów bezdeszczowych. Dla wielu właścicieli posesji przeszkodą pozostaje jednak koszt wykonania skutecznej instalacji.
Przydomowe magazyny zderzają się z twardą rzeczywistością kosztów
Najprostszym sposobem zbierania deszczówki jest ustawienie zbiornika pod rynną. Takie rozwiązanie jest niedrogie i łatwe do wykonania, dlatego często pojawia się w ogrodach. Pojemniki o pojemności kilkuset litrów wystarczają do podlewania niewielkich rabat, roślin doniczkowych albo warzywnika. Przy większej działce ich możliwości szybko okazują się jednak ograniczone, szczególnie podczas upałów i dłuższych okresów bez deszczu.
Bardziej rozbudowane systemy retencji wymagają większych nakładów. Podziemny zbiornik o pojemności kilku tysięcy litrów pozwala zgromadzić znacznie więcej wody i lepiej wykorzystać opady z dachu. Do tego dochodzą jednak koszty zakupu samego zbiornika, prac ziemnych, montażu, podłączenia rur spustowych, filtrów, pomp oraz ewentualnego systemu rozsączającego. W zależności od wielkości instalacji i warunków na działce rachunek może wynieść od kilku do kilkunastu tysięcy złotych, a przy bardziej zaawansowanych rozwiązaniach jeszcze więcej.

Z punktu widzenia właściciela domu taka inwestycja może być rozsądna, ale wymaga planowania. Warto uwzględnić powierzchnię dachu, zapotrzebowanie ogrodu na wodę, rodzaj gruntu i możliwość bezpiecznego odprowadzenia nadmiaru deszczówki. Dobrze zaprojektowany system pozwala ograniczyć zużycie wody z sieci i zwiększa odporność posesji na suszę. Mimo to dla wielu osób dopiero dofinansowanie sprawia, że decyzja o montażu większego zbiornika staje się realna.
Zobacz też: Nowe ceny paliw na stacjach. Nagle padła informacja o prognozach na wakacje
Będą dopłaty do zbiorników retencyjnych. Już można składać wnioski
Ruszył program wsparcia mikroretencji przydomowej, który ma zachęcić właścicieli posesji do zatrzymywania deszczówki tam, gdzie spada. Jak podaje WP Finanse, maksymalna wysokość dofinansowania wynosi 8 tys. zł. Środki można przeznaczyć na zakup, dostawę, montaż, budowę lub uruchomienie instalacji służących do magazynowania wód opadowych. W praktyce chodzi więc o rozwiązania, które pozwalają zbierać deszczówkę z dachu lub terenu posesji, przechowywać ją i później wykorzystywać, na przykład do podlewania ogrodu.
Program ma wspierać przydomowe instalacje, które zmniejszają szybki odpływ wody do kanalizacji i pomagają ograniczać skutki suszy. Zatrzymywanie deszczówki na działce może też zmniejszać ryzyko lokalnych podtopień podczas gwałtownych burz, ponieważ część wody nie trafia od razu do przeciążonych systemów odprowadzania. Dla właścicieli domów dodatkową korzyścią jest możliwość ograniczenia zużycia wody wodociągowej, szczególnie w sezonie podlewania roślin.
Wnioski przyjmują wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej w całej Polsce. Przed złożeniem dokumentów warto sprawdzić regulamin naboru we właściwym funduszu, listę kosztów kwalifikowanych oraz wymagane załączniki. Według wcześniejszych zapowiedzi budżet programu wynosi 173 mln zł, dlatego zainteresowanie może być duże. Najlepiej przygotować kosztorys, dokumentację planowanej instalacji i upewnić się, że inwestycja spełnia warunki programu.