Nadchodzi wielka podwyżka VAT. Miliony konsumentów odczują ją w portfelu
Rząd szykuje kolejną zmianę podatkową, która może zaskoczyć wielu konsumentów – zwłaszcza tych, którzy w ostatnich latach zmienili swoje codzienne wybory. Projekt, który właśnie trafił do prac legislacyjnych, dotyka kategorii produktów dotąd traktowanych jako „bezpieczna alternatywa” i wpisuje się w szerszy ciąg decyzji fiskalnych podejmowanych w ostatnich miesiącach. Choć oficjalna narracja odwołuje się do zdrowia i ochrony młodszych konsumentów, skutki zmian mogą być odczuwalne znacznie szerzej.
- Jakie produkty znalazły się w centrum nowych regulacji?
- Dlaczego rząd uznał, że dotychczasowe preferencje podatkowe to błąd?
- Kto w praktyce zapłaci więcej po zmianach?
Kolejna fala zmian podatkowych. Alkohol i jego „alternatywy” pod lupą
W ostatnich miesiącach lista planowanych i wdrażanych zmian podatkowych systematycznie się wydłuża. Na horyzoncie są już m.in. podatek bankowy, rozszerzenie opłaty cukrowej, zapowiedziana podwyżka akcyzy na alkohol, a w kolejnych latach również koszty związane z systemem ETS2, które – jak zapowiada rząd – mają zostać przesunięte w czasie.
Równolegle obowiązują już nowe regulacje dotyczące rynku alkoholu, w tym zaostrzone zasady reklamy oraz zapowiedziane systematyczne podnoszenie akcyzy na alkohol w kolejnych latach. W tym kontekście coraz wyraźniej widać, że polityka państwa wobec alkoholu i produktów z nim powiązanych jest stopniowo zaostrzana. Choć większość tych działań była wcześniej sygnalizowana, uwagę opinii publicznej szczególnie mocno przyciąga jeden projekt – dotyczący produktów, które dotąd funkcjonowały jako neutralna, a wręcz pożądana alternatywa dla alkoholu. To właśnie on wywołał największe poruszenie wśród konsumentów i producentów.
Co dokładnie się zmieni? Koniec preferencji VAT
Projekt nowelizacji ustawy o VAT zakłada odebranie preferencyjnej stawki 5 proc. wybranym napojom bezalkoholowym i objęcie ich podstawową stawką 23 proc. Zmiana ma dotyczyć bezalkoholowych odpowiedników napojów alkoholowych, takich jak piwa, wina i cydry 0%, a także innych produktów zawierających co najmniej 20 proc. soku owocowego lub warzywnego, które dziś korzystają z obniżonego VAT. Zgodnie z zapowiedziami rządu nowe zasady miałyby wejść w życie 1 lipca 2026 r. Kluczowe jest to, że o wysokości podatku nie będzie decydować nazwa handlowa produktu, lecz jego skład i sposób produkcji. W praktyce oznacza to, że nawet zmiana etykiety czy marketingu nie uchroni produktów uznanych za bezalkoholowe odpowiedniki alkoholu przed wyższą stawką podatku.
Dlaczego rząd chce podwyżki? Argument: ochrona zdrowia
W uzasadnieniu projektu rząd wskazuje przede wszystkim na względy społeczno-zdrowotne. Zdaniem autorów zmian napoje takie jak piwo czy wino bezalkoholowe – mimo braku alkoholu – utrwalają wzorce konsumpcyjne związane z alkoholem, a ich powszechna dostępność, także dla osób niepełnoletnich, budzi zastrzeżenia. Preferencyjna stawka VAT miała pierwotnie promować zdrowsze wybory żywieniowe, jednak – według rządu – w tej kategorii produktów cel ten przestał być realizowany. To właśnie ten argument ma uzasadniać odejście od niższego podatku. Jednocześnie projekt wzbudził ogromne emocje – w sieci wrze od wpisów na ten temat, a przedstawiciele branży piwnej podważają rządową narrację.
Swoje stanowisko przedstawili również przedstawiciele branży piwnej, wskazując, że podwyżka VAT na piwa bezalkoholowe stoi w sprzeczności z celami polityki zdrowotnej, ponieważ „zerówki” wspierają ograniczanie spożycia alkoholu i stanowią realną alternatywę dla piw alkoholowych. Według branży wyższy podatek może osłabić ten trend i uderzyć zarówno w konsumentów, jak i producentów.
Rynek rośnie, ceny wzrosną. Skutki dla konsumentów i firm
Zmiany dotkną segmentu, który w ostatnich latach rozwijał się wyjątkowo dynamicznie. Dane rynkowe pokazują, że sprzedaż piwa bezalkoholowego rosła w tempie kilkunastoprocentowym rocznie, podczas gdy cały rynek piwa notował spadki. Dla wielu konsumentów „zerówki” stały się realną alternatywą dla alkoholu, a dla producentów – jednym z kluczowych kierunków rozwoju. Podwyżka VAT z 5 do 23 proc. oznacza jednak wyraźny wzrost kosztów, który – jak wskazują eksperci – w dużej mierze zostanie przerzucony na klientów. To oznacza droższe zakupy i presję cenową w segmencie, który dotąd rozwijał się bez dotacji i bez wsparcia państwa.
Z szacunków resortu finansów wynika, że w 2027 r. zmiana stawek VAT ma przynieść budżetowi ok. 1,127 mld zł dodatkowych wpływów. Jednocześnie ekonomiści zwracają uwagę, że faktyczny ciężar tej decyzji poniosą konsumenci, a skala wpływów będzie zależna od reakcji rynku i popytu. W szerszym kontekście jest to kolejny element polityki fiskalnej polegającej na zwiększaniu obciążeń pośrednich – obok zapowiadanych podwyżek akcyzy na alkohol, rozszerzania opłaty cukrowej czy innych danin – które mają zasilać budżet w warunkach rosnących wydatków publicznych.
Źródło: Biznes Info, GOV.pl