Myślisz, że po rozwodzie nie musisz spłacać wspólnego kredytu? Ekspertka ostrzega przed poważnym błędem
Rozwód i podział majątku to dla wielu osób symboliczne zamknięcie trudnego rozdziału w życiu, jednak brutalna rzeczywistość bankowa często weryfikuje te nadzieje. Okazuje się, że dokument z sądu, który przyznaje mieszkanie jednej osobie, jest dla banku niemalże bezwartościowym świstkiem papieru. Jeśli nie podejmiesz konkretnych kroków prawnych, możesz przez lata spłacać dług za kogoś, kto już dawno zniknął z Twojego życia. Na ten temat rozmawialiśmy z adwokat Karoliną Krężel-Pek.
- Czy bank może ignorować Twój wyrok rozwodowy i żądać spłaty od Ciebie?
- Czym jest roszczenie regresowe i jak odzyskać połowę spłaconych rat?
- Jakie pułapki czyhają na osoby, które chcą płacić kredyt zamiast alimentów?
Pułapka wspólnego kredytu. Dlaczego sąd Cię nie uratuje?
Wielu Polaków, przechodząc przez bolesny proces rozwodowy, żyje w przeświadczeniu, że sprawiedliwy podział majątku u notariusza lub w sądzie załatwia sprawę kredytu hipotecznego. To najbardziej kosztowny błąd, jaki można popełnić. Dla instytucji finansowej nie liczy się to, kto po rozwodzie zajmuje sypialnię, a kto wyprowadził się do innego miasta.
Jak podkreśla adwokat Karolina Krężel-Pek z kancelarii Kopeć & Zaborowski:
- Umowa o podział majątku nie wiąże banku – banku nie interesuje, że strony rozwiodły się, nie mieszkają i nie korzystają wspólnie z nieruchomości. Takie ustalenia mają znaczenie między małżonkami, ale wobec banku są one nieskuteczne - wyjaśnia adwokat.
Oznacza to, że jeśli Twój były współmałżonek przestanie przelewać swoją część raty, bank nie będzie go ścigał w pierwszej kolejności. Zapuka do tych drzwi, które są szerzej otwarte – czyli do osoby, która ma stałe dochody i majątek. Możesz zostać zmuszony do spłaty 100% długu, mimo że sąd przyznał Ci tylko połowę nieruchomości (lub wcale).

Roszczenie regresowe: Twoja tajna broń w walce o pieniądze
Jeśli już doszło do sytuacji, w której spłacasz raty za "tego drugiego", nie jesteś na straconej pozycji. Prawo przewiduje mechanizm, który pozwala odzyskać te fundusze, ale wymaga on chirurgicznej precyzji w dokumentacji. Mowa o tzw. roszczeniu regresowym.
- Roszczenie regresowe to narzędzie prawne, które pozwala odzyskać część spłaconego zobowiązania od byłego małżonka, który nie wywiązywał się z obowiązku spłaty. (...) Jeżeli nic innego nie wynika z treści stosunku prawnego łączącego dłużników, może żądać połowy spełnionego świadczenia pieniężnego - podkreśla Karolina Krężel-Pek.
Uwaga! Tu liczy się każdy szczegół. Jeśli robisz przelewy z konta firmowego lub bez odpowiedniego tytułu, możesz stracić szansę na zwrot. Kluczowe jest, aby pieniądze wychodziły z Twojego konta prywatnego, a w tytule widniał numer umowy kredytowej oraz jasna informacja, że spłacasz całość raty. Te dowody będą Twoją jedyną kartą przetargową w sądzie podczas sprawy o podział majątku.
- Kluczowe jest gromadzenie dowodów – przelewy do banku powinny wychodzić z rachunku imiennego, a w tytule warto wpisywać konkretną informację o spłacie zawierającą np. numer umowy kredytowej oraz adnotację o spłacie całości zobowiązania miesięcznego - dodaje ekspertka.
Fatalny błąd: Kredyt zamiast alimentów
Często spotykanym "dogadaniem się" między byłymi małżonkami jest układ: „ja spłacam kredyt za nasze wspólne mieszkanie, w którym Ty mieszkasz z dziećmi, a Ty w zamian nie składasz wniosku o alimenty”. To prawna bomba z opóźnionym zapłonem. W oczach polskiego sądu takie porozumienie niemal nie istnieje.
- Prawnie taki mechanizm nie istnieje. (...) Zgodnie z dominującą linią orzeczniczą rata kredytu nie będzie brana pod uwagę przy szacowaniu kosztów utrzymania dziecka. (...) Alimenty mają na celu zabezpieczenie bytu dziecka, zaś raty kredytu i w konsekwencji nabyta nieruchomość stanowią przysporzenie dla rodzica – wyjaśnia adwokat Karolina Krężel-Pek.
Ryzykujesz zatem podwójnie: spłacasz ratę, budując majątek (często nie tylko swój), a po roku możesz dostać pozew o zaległe alimenty, bo sąd uzna, że spłata kredytu nie zaspokajała bieżących potrzeb Twojego dziecka. Ustne umowy w tym zakresie są, według ekspertki, "co najmniej wątpliwe" w obronie przed sądem.
Efekt? Twój były partner może po dwóch latach stwierdzić, że... alimentów nigdy nie widział. I sąd przyzna mu rację. Ekspertka dodaje przestrogę:
- W przypadku gdy jedna ze stron przestanie się z takiej ustnej umowy wywiązywać, jej obrona przed sądem będzie co najmniej wątpliwa. (...) W toku postępowania o podział majątku można żądać rozliczenia rat jako nakładów z majątku osobistego, ale muszą być na to twarde dowody w postaci potwierdzeń przelewów - mówi w rozmowie z Redakcją adwokat.
Jak raz na zawsze odciąć się od banku? (Zasada czystego konta)
Wielu czytelników pyta: „Skoro mam wyrok, to dlaczego wciąż widnieję w BIK jako dłużnik?”. Inny scenariusz: Chcesz kupić małe mieszkanie, by zacząć od nowa, ale bank mówi „nie”, bo wisi nad Tobą stara hipoteka. Czy można usunąć taki wpis?
Odpowiedź jest bolesna: dopóki kredyt trwa, widniejesz w rejestrach. Nie da się „wyprosić” wykreślenia z BIK, jeśli bank nie zgodzi się na aneks do umowy kredytowej.
Adwokat Karolina Krężel-Pek stawia sprawę jasno:
- Dopóki kredyt jest aktywny i figuruje się w umowie jako współkredytobiorca, nie ma możliwości usunięcia go z BIK. Nie da się usunąć tych informacji, gdyż ich przetwarzanie jest regulowane prawem. Możemy ubiegać się o korektę wyłącznie, gdy dane są błędne - wyjaśnia.
Jedyna droga to aneks do umowy, ale tutaj bank stawia twarde warunki: aby stać się wolnym człowiekiem, musisz przejść przez procedurę zwolnienia z długu.
- Bank zgodzi się na wykreślenie małżonka z umowy kredytowej wyłącznie wtedy, gdy drugi małżonek samodzielnie posiada wystarczającą zdolność kredytową. (...) Jeżeli zdolność kredytowa będzie niewystarczająca, bank może wymagać dodatkowych zabezpieczeń lub częściowej nadpłaty kredytu - zaznacza ekspertka.
Dla osoby w wieku np. 50 lat, której zdolność kredytowa jest liczona inaczej niż u 30-latka, może to być bariera nie do przejścia. Jedynym trwałym rozwiązaniem pozostaje wtedy albo sprzedaż nieruchomości i całkowita spłata długu, albo znalezienie nowego współkredytobiorcy (np. nowego partnera lub kogoś z rodziny), który "wejdzie" w miejsce byłego małżonka.
Źródło: BiznesInfo