Ksiądz ujawnił, ile płaci podatku za wiernych. Padła konkretna kwota, można się zdziwić
Finansowanie wspólnot religijnych od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Zastanawiamy się, ile pieniędzy trafia na tacę i co kryje się w kopertach przekazywanych księżom podczas wizyt duszpasterskich. Prawdziwym obciążeniem dla parafii nie są jednak wyłącznie rosnące koszty, ale specyficzne regulacje, o których mało kto wie.
- Kościół Katolicki notuje spadki wiernych
- Tak Kościół umacnia więź z wiernymi
- Proboszcz opublikował oficjalne dane, tyle musi zapłacić
Kościół Katolicki notuje spadki wiernych
Kościół w Polsce przechodzi obecnie przez jeden z najbardziej dynamicznych okresów transformacji w swojej powojennej historii. Dane Głównego Urzędu Statystycznego pokazują wyraźnie, że w ciągu ostatniej dekady religia katolicka straciła w naszym kraju około 1,7 miliona zadeklarowanych wyznawców. Zmiany te znajdują bezpośrednie odzwierciedlenie w statystykach prowadzonych przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. Zgodnie z najnowszym raportem ISKK za 2024 rok, liczba duchownych przypisanych do diecezji i eparchii spadła i wynosi dokładnie 23 274. Księży po prostu ubywa, a proces ten nakłada się na rosnące wyzwania demograficzne i postępującą laicyzację młodego pokolenia.
Mimo tych wyraźnych spadków infrastruktura sakralna pozostaje ogromna. W Polsce funkcjonuje ponad 10 tysięcy parafii, które dysponują rozbudowanym zapleczem budynków. Utrzymanie tych potężnych, często zabytkowych obiektów pochłania gigantyczne środki finansowe. Koszty ogrzewania wysokich naw, rachunki za energię elektryczną oraz konieczność przeprowadzania regularnych prac konserwatorskich sprawiają, że budżety wielu wspólnot pękają w szwach. W tej nowej rzeczywistości każdy proboszcz staje się nie tylko przewodnikiem duchowym, ale przede wszystkim menedżerem, który musi utrzymać płynność finansową swojej instytucji przy stale kurczącym się gronie regularnych darczyńców.

W tej sytuacji coraz częściej mówi się o potrzebie nowego modelu zarządzania i poszukiwania alternatywnych źródeł finansowania. Niektóre parafie decydują się na komercyjne wynajmowanie części swoich obiektów, organizowanie płatnych wydarzeń kulturalnych czy pozyskiwanie środków z dotacji unijnych i programów konserwatorskich. Równocześnie pojawia się presja, by włączyć świeckich w zarządzanie parafią i budować bardziej elastyczne formy wspólnoty, które odpowiadają na potrzeby współczesnego społeczeństwa. To wyzwanie demograficzne i ekonomiczne stawia przed Kościołem konieczność pogodzenia tradycyjnej roli duchowej z funkcją instytucji adaptującej się do szybko zmieniającej się rzeczywistości.
Tak Kościół umacnia więź z wiernymi
Podstawowym źródłem utrzymania większości świątyń wciąż pozostają dobrowolne ofiary wiernych. W społecznym wyobrażeniu krąży mit, że niedzielna taca to strumień pieniędzy, który bez trudu pokrywa wszelkie zobowiązania. Współcześnie jednak obraz ten mocno odbiega od realiów. Złotówki rzucane do koszyka straciły na wartości z powodu skumulowanej inflacji, a mniejsza liczba osób w ławkach oznacza chudsze zbiórki. Choć zdarzają się hojniejsi parafianie, przekazujący grubsze banknoty, średnia wysokość datków często z trudem bilansuje podstawowe rachunki za prąd czy gaz w okresie zimowym.
Istotnym elementem parafialnych finansów pozostaje tradycyjna wizyta duszpasterska, popularnie zwana kolędą. Coroczne odwiedziny księdza w domach wiernych mają z założenia charakter duszpasterski, służąc budowaniu więzi i wspólnemu błogosławieństwu. W polskiej tradycji nieodłącznie wiążą się one jednak z wręczaniem kopert. Dla wielu mniejszych i uboższych wspólnot środki zebrane podczas zimowych spotkań z wiernymi stanowią fundament całorocznego budżetu remontowego. Warto jednak zauważyć, że zmienia się podejście samego społeczeństwa. Część osób decyduje się na przyjęcie duchownego, ale rezygnuje ze wsparcia finansowego, co jest sygnałem wyraźnego oddzielenia sfery duchowej od materialnych zobowiązań wobec instytucji.

W efekcie wiele parafii szuka alternatywnych źródeł dochodu, wychodząc naprzeciw zmieniającym się realiom. Coraz częściej pojawiają się zbiórki online, składki członkowskie, a także organizacja wydarzeń kulturalnych czy charytatywnych, które pozwalają pozyskać środki na utrzymanie świątyni. Niektóre wspólnoty wprowadzają także programy "adopcji” konkretnych wydatków, takich jak konserwacja organów czy renowacja witraży, co pozwala parafianom włączyć się w życie parafii w sposób bardziej świadomy i indywidualny. Zmiany te odzwierciedlają nie tylko ekonomiczne wyzwania, ale także ewolucję relacji między duchowieństwem a wiernymi, od tradycyjnego modelu finansowego ku bardziej partnerskiemu i transparentnemu podejściu.
Zobacz też: Ważne wieści dla seniorów. Emerytura może być wyższa, wystarczy dostarczyć ten dokument
Proboszcz opublikował oficjalne dane, tyle musi zapłacić
Prawdziwe zaskoczenie budzi jednak mechanizm rozliczeń duchownych z państwem. W świadomości społecznej krąży mit o całkowitym zwolnieniu kapłanów z danin publicznych. Rzeczywistość jest zupełnie inna, co dobitnie uświadamia przypadek z województwa łódzkiego. Ojciec Jacek Burnus, proboszcz parafii Najświętszego Serca Jezusowego w Piotrkowie Trybunalskim, postanowił niedawno złamać tabu i upublicznić koszty, z jakimi mierzy się jego wspólnota. Okazuje się, że parafia wpłaca do urzędu skarbowego niemal 20 tysięcy złotych rocznie. Co najbardziej kuriozalne, kwota ta nie jest uzależniona od realnych dochodów, ale od liczby osób zameldowanych na obszarze podlegającym danej świątyni.
Każdy ksiądz pełniący funkcję proboszcza oraz jego wikariusze podlegają pod ryczałt, czyli specjalną formę opodatkowania przychodów osób duchownych. Stawki tego podatku są sztywne i zależą wyłącznie od wielkości parafii, a dokładnie od liczby mieszkańców danego terytorium. Urzędu skarbowego nie interesuje to, ilu z nich to praktykujący katolicy czy wyznawcy innych religii. W ten sposób Kościół płaci podatek nawet za obywateli, którzy od lat nie przestąpili jego progów.
Od każdego zameldowanego mieszkańca naszej parafii (tj. od 11 tysięcy), niezależnie od tego czy chodzi czy nie chodzi do kościoła, wierzy czy nie wierzy w Boga, Proboszcz Parafii i jego Wikariusz »musi« zapłacić podatek wyliczony przez Urząd Skarbowy - podkreślił duchowny.
Przykładowo w małych miejscowościach proboszcz odprowadza kilkaset złotych kwartalnie, podczas gdy w wielkomiejskich molochach kwota ta przekracza dwa tysiące złotych. Wypowiedź duchownego z Piotrkowa Trybunalskiego dobitnie pokazuje, że ten archaiczny model finansowania staje się obciążeniem, a fiskus pozostaje bezlitosny wobec topniejących szeregów wiernych.