Kierowco, uważaj, bo zapłacisz jeszcze więcej. MSWiA pracuje nad zaostrzeniem przepisów drogowych
Zapomnij o pobłażliwości dla miłośników szybkiej jazdy i brawurowych manewrów na asfalcie. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji kładzie na stół nowe, restrykcyjne propozycje, które mają raz na zawsze ostudzić zapał tych, którzy mylą drogi publiczne z torem wyścigowym - to koniec pewnej epoki.
- Kursy redukujące punkty karne nie dla każdego
- Koniec z ryzykownymi manewrami na drodze - MSWiA stawia sprawę jasno
- Nowe sankcje dla kierowców przekraczających dozwoloną prędkość
Kursy redukujące punkty karne nie dla każdego
System dyscyplinowania kierowców w Polsce od lat opierał się na mechanizmie punktów karnych, które po przekroczeniu limitu 24 "oczek" skutkowały utratą uprawnień. Dotychczas popularnym wentylem bezpieczeństwa dla osób z "ciężką nogą" były szkolenia w Wojewódzkich Ośrodkach Ruchu Drogowego, pozwalające raz na pół roku odliczyć sześć punktów z konta.
MSWiA pracuje także nad wyeliminowaniem sytuacji, w których ze względu na sposób sumowania punktów mniej groźne przewinienia były karane ostrzej niż poważne przestępstwa. O skierowaniu na egzamin sprawdzający za przekroczenie maksymalnej liczby punktów karnych będzie decydował stan z dnia przekroczenia limitu, a nie dzień wypisania pisma przez urzędnika. - podaje MSWiA.
MSWiA zamierza jednak drastycznie ograniczyć tę furtkę. Resort planuje wprowadzenie zakazu redukcji punktów za najcięższe przewinienia, do których zaliczać się będzie drastyczne przekroczenie prędkości czy jazda pod wpływem alkoholu. Oznacza to, że błąd popełniony świadomie i z premedytacją będzie ciągnął się za kierowcą znacznie dłużej, realnie przybliżając go do widma ponownego egzaminu.

Zmiana ta ma wymusić na uczestnikach ruchu trwałą zmianę nawyków, a nie jedynie krótkotrwałą poprawę motywowaną chęcią uniknięcia kary. Statystyki policyjne nie pozostawiają złudzeń – to właśnie recydywiści stanowią największe zagrożenie, a możliwość "wyczyszczenia" kartoteki za kilkaset złotych była przez wielu traktowana jako swoisty podatek od luksusu szybkiej jazdy.
Koniec z ryzykownymi manewrami na drodze - MSWiA stawia sprawę jasno
Równolegle do prac nad zaostrzeniem systemu punktowego, MSWiA uszczelnia przepisy dotyczące zachowań, które dotychczas wymykały się jednoznacznym definicjom, a budziły grozę wśród postronnych obserwatorów. Mowa o tzw. drifcie (celowym wprowadzeniu pojazdu w poślizg kontrolowany) oraz jeździe motocyklem na jednym kole. Nowelizacja przepisów stawia sprawę jasno: takie zachowania są traktowane jako rażące naruszenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
W styczniu weszły w życie regulacje zabraniające jazdy motocyklem na jednym kole oraz driftu, czyli celowego wprowadzania pojazdu w poślizg tak, że choć jedno koło traci łączność z nawierzchnią. Na ich mocy za te wykroczenia groziło minimum 1500 zł grzywny i 10 punktów karnych. Od 30 marca katalog kar za drift i jazdę na jednym kole został poszerzony o zatrzymania prawa jazdy na okres 3 miesięcy. - ostrzega MSWiA w oficjalnym komunikacie.

Policja zyskała skuteczne narzędzie w postaci możliwości czasowego zatrzymania prawa jazdy już w momencie interwencji na drodze. Resort argumentuje, że drogi publiczne, parkingi przed centrami handlowymi czy miejskie bulwary nie są miejscem na popisy kaskaderskie, które w ułamku sekundy mogą zakończyć się tragedią.
To sygnał wysłany głównie do młodych kierowców, dla których hałaśliwe "palenie gumy" stało się formą rozrywki. Nowe regulacje mają za zadanie wyeliminować z przestrzeni publicznej poczucie bezkarności, jakie towarzyszyło organizatorom nielegalnych zlotów, gdzie brawura często brała górę nad zdrowym rozsądkiem.
Nowe sankcje dla kierowców przekraczających dozwoloną prędkość
Najmocniejsze uderzenie resortu spraw wewnętrznych wymierzone jest jednak w główną przyczynę tragicznych wypadków w Polsce – nadmierną prędkość. MSWiA pracuje nad przepisami, które wprowadzą jeszcze wyższe stawki mandatów za przekroczenie dozwolonych limitów, ale to nie aspekt finansowy ma być najbardziej dotkliwy. Kluczową zmianą ma być rozszerzenie katalogu sytuacji, w których prawo jazdy jest odbierane automatycznie na okres trzech miesięcy.
Obecnie dzieje się to po przekroczeniu prędkości o ponad 50 km/h w obszarze zabudowanym. Nowe propozycje zakładają, że identyczna sankcja spotka kierowców, którzy tak drastycznie złamią przepisy na drogach jednojezdniowych poza terenem zabudowanym, gdzie dochodzi do najbardziej tragicznych zderzeń czołowych.
Resort proponuje również zaostrzenie kar za wykroczenia drogowe. Za przekroczenie prędkości w zakresie 41-50 km/h sankcja wzrośnie z obecnych 11 do 13 punktów karnych. Natomiast za przekroczenie prędkości powyżej 50 km/h ma być przyznawana maksymalna liczba, czyli 15 punktów karnych. Obecnie za przekroczenie prędkości w zakresie 51-60 km/h sankcją jest 13 punktów karnych. - informuje MSWiA.
Resort zapowiada, że nie będzie taryfy ulgowej, a bezpieczeństwo ogółu musi stać ponad komfortem jednostki, która ignoruje znaki drogowe. Zmiany mają wejść w życie w najbliższych miesiącach, co czyni nadchodzący sezon urlopowy wyjątkowo ważnym sprawdzianem dla dyscypliny polskich kierowców.