Już nie Kapibara. Teraz to króluje na stoiskach z pamiątkami w Zakopanem
Moda na pamiątki w Zakopanem zmienia się szybciej, niż mogłoby się wydawać. To, co jeszcze niedawno było absolutnym hitem, dziś zalega na stoiskach. Sprzedawcy przyznają, że turyści coraz częściej sięgają po zupełnie inne rzeczy. Decyduje impuls, cena i praktyczność. Krupówki znów zaskakują, a zmiana gustów jest wyraźniejsza niż w poprzednich sezonach. Co sprawiło, że wybory turystów tak mocno się odwróciły?
- Krupówki dyktują trendy szybciej niż kiedykolwiek
- Hity sezonu które nagle przestały działać
- To teraz króluje na straganach i turyści chętnie po to sięgają
Krupówki dyktują trendy szybciej niż kiedykolwiek
Zakopane od lat jest miejscem, w którym moda na pamiątki potrafi zmieniać się z dnia na dzień. Krupówki, jako główna turystyczna arteria miasta, stanowią barometr gustów odwiedzających. To właśnie tam najszybciej widać, co sprzedaje się najlepiej, a co nagle traci popularność.
Sprzedawcy podkreślają, że turyści są coraz bardziej wymagający. Nie wystarczy już, by pamiątka była kolorowa czy zabawna. Coraz częściej liczy się funkcjonalność, cena i to, czy dany przedmiot faktycznie przyda się po powrocie do domu. Zakopiańskie stragany muszą reagować błyskawicznie, bo sezonowość w handlu pamiątkami jest bezlitosna.
Jeszcze kilka lat temu na stoiskach królowały niemal wyłącznie maskotki. Każdy sezon przynosił nowego bohatera, który masowo trafiał do plecaków dzieci i dorosłych. Jednak dziś sprzedawcy zauważają wyraźny zwrot w preferencjach klientów. Czy oznacza to koniec pluszowej dominacji na Krupówkach?

Hity sezonu które nagle przestały działać
Minione wakacje były dowodem na to, jak szybko turystyczne trendy w Zakopanem potrafią się wypalić. To, co jeszcze latem było absolutnym numerem jeden, obecnie sprzedaje się znacznie gorzej. Sprzedawcy nie ukrywają, że część towaru zwyczajnie została na półkach.
Pan Stanisław, od lat handlujący przy Krupówkach, w rozmowie z mediami zwraca uwagę na skalę tego zjawiska. Jak podkreśla, niektóre produkty zostały wykupione w tak dużych ilościach, że klienci przestali się nimi interesować.
Teraz gęsi praktycznie już nie ma. Kapibara i Stich nadal są na stoiskach, ale już się nie sprzedają. Ludzie po prostu za dużo kupili w wakacje tych maskotek i towaru im zostało – mówił pan Stanisław w rozmowie z „Gazetą Krakowską”.
To pokazuje, że pamiątki z Zakopanego coraz częściej podlegają tym samym zasadom co moda odzieżowa. Nadmiar zabija atrakcyjność, a turyści szukają czegoś nowego, świeżego i zaskakującego. Co więc zajęło miejsce dawnych hitów?
To teraz króluje na straganach w Zakopanem i turyści chętnie po to sięgają
Obecnie Krupówki przeżywają wyraźną zmianę asortymentu. Jak przyznają sprzedawcy, największym hitem sezonu nie są już pluszaki, lecz przedmioty codziennego użytku. Na pierwszym miejscu znalazły się drewniane drapaczki do pleców oraz łyżki do butów, które kosztują około 15 zł.
Ludzie chętnie to kupują. Nie wiem, czy dlatego, że ich drapie coś pod grubym odzieniem. Biorą to zarówno Polacy, jak i turyści zza granicy – podkreślił pan Stanisław w rozmowie z „Gazetą Krakowską”.

Drugim wyraźnym trendem są futrzane toczki oraz opaski dla kobiet, które sprzedawane są w cenie około 80 zł. Sprzedawcy zauważają, że klientki często decydują się na zakup spontanicznie, traktując je jako praktyczną pamiątkę na zimowe miesiące.
Warto przypomnieć, że jeszcze w poprzednim sezonie prawdziwym sprzedażowym fenomenem była maskotka Labubu. Ten charakterystyczny stworek z dużymi oczami i ząbkowanym uśmiechem był dostępny na Krupówkach w cenach od 50 do 60 zł, choć w oficjalnych sklepach kosztował nawet 449 zł. Dziś jednak zainteresowanie nim znacząco spadło, podobnie jak sprzedaż koszulek z jego wizerunkiem.
Zakopiańskie Krupówki po raz kolejny udowadniają, że moda na pamiątki jest wyjątkowo ulotna. Pluszaki, które jeszcze niedawno były symbolem turystycznych zakupów, ustępują miejsca prostym i praktycznym przedmiotom. Sprzedawcy nie mają wątpliwości – kto chce przetrwać sezon, musi uważnie obserwować klientów i szybko reagować na zmiany. Jedno jest pewne: w Zakopanem nic nie rządzi długo, a kolejny hit może pojawić się zupełnie niespodziewanie.