biznes finanse video praca handel Eko Energetyka polska i świat O nas
Obserwuj nas na:
BiznesINFO.pl > Finanse > Ceny paliw w górę, za tyle teraz tankują Polacy. Kierowcy obawiają się coraz wyższych podwyżek
Julia Bogucka
Julia Bogucka 04.03.2026 17:19

Ceny paliw w górę, za tyle teraz tankują Polacy. Kierowcy obawiają się coraz wyższych podwyżek

Ceny paliw w górę, za tyle teraz tankują Polacy. Kierowcy obawiają się coraz wyższych podwyżek
Fot. atlasstudio/CanvaPro

Napięcia dyplomatyczne na Bliskim Wschodzie przerodziły się w ograniczoną wojnę w formie zmasowanej operacji wojskowej. Światowe rynki zareagowały gwałtowną paniką, a globalna gospodarka wstrzymała oddech. Dla polskich kierowców oznacza to potężne uderzenie po kieszeni na każdej stacji paliw. Ceny rosną, wiadomo, gdzie jest taniej.

  • Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran
  • Doszło do blokady cieśniny Ormuz
  • Ceny paliw w Polsce rosną

Atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran

Relacje między Stanami Zjednoczonymi a decydentami w Teheranie od dziesięcioleci przypominały ryzykowne stąpanie po kruchym lodzie. Geneza tego sporu sięga rewolucji islamskiej z końca lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Wówczas radykalne zmiany polityczne całkowicie przemodelowały bliskowschodni układ sił. Amerykanie stracili kluczowego sojusznika w regionie bogatym w złoża, a w jego miejsce wyrósł przeciwnik nastawiony wrogo do zachodnich interesów. Nakładane na Teheran surowe międzynarodowe sankcje gospodarcze miały w zamyśle Waszyngtonu definitywnie zahamować kontrowersyjny program nuklearny.

Ceny paliw w górę, za tyle teraz tankują Polacy. Kierowcy obawiają się coraz wyższych podwyżek
Fot. IBRAHIM AMRO/AFP/East News

Działania te skutkowały jednak głęboką izolacją państwa, potęgując radykalizację polityczną. Współczesny etap tego konfliktu przez lata przybierał formę bezwzględnej wojny zastępczej. Ostatnia eskalacja jest jednak bezpośrednio związana z nalotami sił USA i Izraela oraz zbrojnym odwetem ze strony Teheranu. Eksperci stanowczo ostrzegali, że najdrobniejsza iskra może uruchomić tragiczną reakcję łańcuchową. Punktem zapalnym stała się operacja lotnictwa USA oraz sprzymierzonych izraelskich sił powietrznych, wymierzona bezpośrednio w strategiczną infrastrukturę w Iranie.

Zmasowane uderzenie miało na celu zneutralizowanie zdolności militarnych, w tym zaawansowanych wyrzutni rakietowych, choć określanie całej operacji mianem "prewencyjnej" pozostaje kwestią sporną politycznie i prawnie. Uderzenia wymierzono ogólnie w kluczowe cele wojskowe i infrastrukturalne, co postawiło cały region w stan alarmu militarnego.

Doszło do blokady cieśniny Ormuz

Militarna riposta zaatakowanego państwa nadeszła z niezwykłą determinacją, która wprawiła w osłupienie zachodnich analityków. Irańskie siły zbrojne zainicjowały skoordynowane ataki rakietowe i dronowe skierowane wprost na amerykańskie placówki wojskowe oraz infrastrukturę sojuszników. Prawdziwy nokaut dla gospodarki dokonał się jednak na kluczowych wodach terytorialnych. Władze w Teheranie zrealizowały ostateczny as w rękawie, wprowadzając blokadę strategicznej cieśniny Ormuz.

Przez to pozornie niewielkie przewężenie przepływa każdego dnia sięgająca 20 proc. część morskiego transportu surowej ropy naftowej oraz skroplonego gazu. Groźba ataków na statki oraz ogólne zakłócenie ruchu na tym akwenie odcięły giełdy od kluczowych dostaw surowca. Zablokowanie swobodnego transportu morskiego wywołało wstrząs i ograniczyło dostęp rynków zachodnich do strategicznych dostaw. Flota tankowców utknęła w portach, a ubezpieczyciele wprowadzili restrykcje i wycofali asekurację przewozów handlowych w regionie uwikłanym w konflikt. Przepustowość zablokowanej cieśniny jest kwestią kluczową dla stabilności energetycznej Europy oraz Azji. Analitycy ekonomiczni przewidują, że przedłużający się paraliż szlaku transportowego może doprowadzić Zachód do potężnej recesji. Eksperci są zgodni, że ten szok podażowy stwarza realne ryzyko wystąpienia nagłego kryzysu gospodarczego. Sytuacja zmusza mocarstwa do drenowania własnych rezerw strategicznych.

Ceny paliw w górę, za tyle teraz tankują Polacy. Kierowcy obawiają się coraz wyższych podwyżek
Fot. chitsanupong's Images/CanvaPro

Jednocześnie napięcie na rynkach finansowych przełożyło się na gwałtowny wzrost cen kontraktów terminowych na ropę i gaz, a indeksy giełdowe w głównych centrach finansowych odnotowały silne spadki. Państwa importujące surowce energetyczne rozpoczęły gorączkowe poszukiwania alternatywnych kierunków dostaw, jednak ograniczona przepustowość istniejącej infrastruktury, rurociągów, terminali LNG oraz portów przeładunkowych, nie pozwala na szybkie zrekompensowanie utraconego wolumenu. W krótkiej perspektywie oznacza to presję inflacyjną, wzrost kosztów produkcji i transportu oraz pogorszenie nastrojów konsumenckich.

Zobacz też: Nieoczywista ulga w PIT. Dotyczy nawet 2 mln Polaków. Można zyskać 840 zł

Ceny paliw w Polsce rosną

Wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie po ataku Stany Zjednoczone i Izrael na Iran natychmiast odbił się na światowych rynkach surowców. Szczególnie wrażliwa okazała się sytuacja we wspomnianym powyżej rejonie Cieśniny Ormuz. Informacje o atakach na instalacje naftowe i zagrożeniu dla transportu morskiego wywołały nerwową reakcję inwestorów, a skutki szybko odczuli kierowcy w Polsce.

Ceny paliw na krajowych stacjach zaczęły rosnąć, choć skala podwyżek różni się w zależności od lokalizacji i sieci. Jak przekazuje “Fakt”, Dobrym Mieście litr oleju napędowego kosztował już 6,80 zł, a autogaz 2,60 zł. W Warszawie na jednej ze stacji benzyna 95 była dostępna za 6,41 zł, a diesel za 6,49 zł. Jeszcze wyższe ceny notowano na wybranych stacjach sieciowych, w stolicy diesel sięgał 6,83 zł za litr, a w Kołobrzegu nawet 6,89 zł. W nadmorskim mieście autogaz przekroczył barierę 3 zł za litr.

Nieco niższe ceny można było znaleźć na części stacji konkurencyjnych marek. W Kołobrzegu benzyna 95 kosztowała od 6,09 zł do 6,19 zł, a olej napędowy około 6,54 zł. W Warszawie najtańsza "95” zeszła poniżej 6 zł za litr, choć paliwa premium wyraźnie przekraczały poziom 6,70 zł. Eksperci podkreślają, że obecne podwyżki to przede wszystkim efekt niepewności i spekulacji na rynkach surowcowych. Jeśli napięcie w rejonie Zatoki Perskiej będzie się utrzymywać, a transport przez Cieśninę Ormuz zostanie realnie ograniczony, presja na dalszy wzrost cen paliw może się utrzymać także w kolejnych tygodniach.

Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: Paliwo Ceny wojna
Wybór Redakcji
BiznesINFO.pl
Obserwuj nas na: