Brudna robota, ale dobre pieniądze. Tych zawodów nikt nie chce wykonywać, a można zarobić
Są zawody, o których rzadko mówi się głośno. Kojarzą się z ciężką fizyczną pracą, nieprzyjemnymi warunkami albo dużym obciążeniem psychicznym. Jednocześnie to właśnie w tych branżach coraz częściej brakuje rąk do pracy, a pracodawcy i klienci są gotowi płacić więcej niż przeciętnie, byle tylko znaleźć wykonawcę. Sprawdzamy, gdzie kończy się mit „brudnej roboty”, a zaczynają realne pieniądze.
- Które zawody faktycznie oferują ponadprzeciętne zarobki?
- Dlaczego tak trudno znaleźć chętnych do tej pracy?
- Gdzie rynek płaci więcej, bo nie ma alternatywy?
Branża pogrzebowa. Wysoka odporność psychiczna, stały popyt
Praca w branży pogrzebowej – obejmująca transport zwłok, przygotowanie ciał do pochówku oraz tanatokosmetykę – wymaga wyjątkowej odporności psychicznej i dyspozycyjności. To zawody wykonywane często w trybie interwencyjnym, również w nocy, weekendy i święta. Choć niewiele osób decyduje się na taką ścieżkę zawodową, rynek konsekwentnie wycenia ją wyżej niż wiele standardowych prac fizycznych.
W praktyce wynagrodzenia są bardzo zróżnicowane. Pracownicy zatrudnieni na etacie w zakładach pogrzebowych mogą liczyć co do zasady na 4–6 tys. zł netto miesięcznie, przy czym dyżury nocne, świąteczne oraz gotowość do pracy „na wezwanie” istotnie podnoszą realne dochody. W przypadku bardziej wyspecjalizowanych ról, takich jak tanatokosmetyka czy kompleksowe przygotowanie ciał do pochówku, stawki bywają wyższe, zwłaszcza przy pracy na zlecenie lub w dużych miastach.
Najwyższe dochody osiągają osoby z doświadczeniem, szerokim zakresem obowiązków oraz te, które łączą kilka funkcji jednocześnie. Stały popyt na usługi pogrzebowe sprawia, że jest to branża relatywnie odporna na wahania koniunktury, choć wysokie zarobki są tu bezpośrednio powiązane z dużym obciążeniem psychicznym i dyspozycyjnością czasową.

Oczyszczalnie, szamba i kanalizacja. Praca, której większość unika
Jeszcze mniej popularne są zawody związane z oczyszczaniem ścieków, obsługą szamb i instalacji sanitarnych. Stały kontakt z intensywnymi zapachami, praca w trudnym środowisku oraz niska atrakcyjność społeczna sprawiają, że rotacja pracowników jest wysoka. W efekcie pracodawcy oferują wyższe wynagrodzenia, dodatki za warunki pracy oraz premie zmianowe, a część specjalistów decyduje się na prowadzenie własnej działalności usługowej.
Zarobki w tej branży zależą przede wszystkim od formy zatrudnienia. Pracownicy etatowi w oczyszczalniach ścieków mogą liczyć co do zasady na 5–7 tys. zł brutto miesięcznie, natomiast operatorzy wozów asenizacyjnych prowadzący własną działalność – zwłaszcza obsługujący gminy, wspólnoty mieszkaniowe lub obszary pozbawione kanalizacji – osiągają dochody rzędu 10–20 tys. zł miesięcznie, przy dużej liczbie zleceń nawet więcej.
To przykład pracy, której nie da się zautomatyzować ani odłożyć w czasie. Niezależnie od pogody, pory dnia czy świąt, usługa musi zostać wykonana, co sprawia, że rynek jest gotów płacić więcej osobom gotowym podjąć się takich zadań.
Gospodarka odpadami i sprzątanie specjalistyczne
Choć praca w gospodarce odpadami często kojarzy się z niskimi zarobkami, niektóre stanowiska są wyraźnie lepiej płatne. Dotyczy to przede wszystkim pracy zmianowej i nocnej, obsługi ciężkiego sprzętu, a także zadań realizowanych w trudnych warunkach atmosferycznych. Po uwzględnieniu dodatków za pracę w nocy, nadgodzin oraz premii za ryzyko, realne wynagrodzenie może sięgać 5–7 tys. zł netto miesięcznie, a w przypadku najbardziej obciążających grafików – nawet więcej.
Osobną kategorią jest sprzątanie specjalistyczne – po zgonach, wypadkach, pożarach czy zalaniach. To niszowy segment rynku, w którym barierą wejścia jest nie tylko kosztowny sprzęt i rygorystyczne procedury sanitarne, ale przede wszystkim gotowość do pracy w ekstremalnych warunkach i pod presją czasu. Stawki za pojedyncze zlecenia często wynoszą od kilkuset do kilku tysięcy złotych, a osoby prowadzące własną działalność i realizujące wiele zleceń w miesiącu mogą osiągać dochody rzędu 8–15 tys. zł, zależnie od skali działalności i lokalnego rynku.
Dlaczego rynek płaci coraz więcej za „brudną robotę”
Wysokie zarobki w tych zawodach nie są przypadkiem. To efekt braku chętnych, wysokich kosztów psychicznych i fizycznych oraz rosnących wymagań formalnych. W wielu przypadkach są to prace niezbędne do funkcjonowania miast i usług publicznych, których nie da się przenieść za granicę ani zastąpić technologią.
To nie są „łatwe pieniądze”. To zawody wymagające odporności, dyspozycyjności i często gotowości do pracy wtedy, gdy inni jej unikają. Dla części osób mogą jednak stanowić realną alternatywę finansową wobec gorzej płatnych, choć bardziej komfortowych stanowisk.
Źródło: Biznes Info