Biedronka pokrzyżowała plany wielu klientom, wydała komunikat. "Za utrudnienia przepraszamy"
Handlowy gigant z owadem w logo przyzwyczaił polskich konsumentów do tego, że promocyjne hity znikają z półek w mgnieniu oka. Tym razem jednak sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przedstawiciele dyskontu wystosowali pilny komunikat, w którym tłumaczą powody nagłej zmiany i przepraszają za zaistniałe niedogodności.
- Polacy chętnie kupują w dyskontach
- Biedronka ma szeroką ofertę tych produktów
- Biedronka wydała pilny komunikat
Polacy chętnie kupują w dyskontach
Polski rynek handlu detalicznego przeszedł w ostatnich dekadach fascynującą transformację, stając się królestwem formatu dyskontowego. Choć korzenie tego modelu biznesowego w Europie sięgają surowych, paletowych ekspozycji znanych z niemieckich sklepów Aldi czy Lidl z lat dziewięćdziesiątych, dzisiejsze polskie dyskonty to nowoczesne supermarkety proximity, czyli sklepy bliskiego sąsiedztwa. Bezdyskusyjnym liderem tego segmentu pozostaje Biedronka, należąca do portugalskiej grupy Jeronimo Martins.

Z siecią liczącą znacznie ponad trzy tysiące placówek rozsianych od Bałtyku po Tatry, operator ten stał się nieodłącznym elementem krajobrazu gospodarczego nad Wisłą. Sukces ten nie opiera się jednak wyłącznie na sprzedaży artykułów spożywczych. Istotnym filarem rentowności i magnesem przyciągającym klientów jest tak zwana oferta non-food, obejmująca artykuły przemysłowe, tekstylia, narzędzia czy elektronikę. Klienci odwiedzający dyskonty często planują rutynowe zakupy spożywcze, ale wychodzą ze sklepu z nowym zestawem garnków, odzieżą termiczną czy akcesoriami do majsterkowania. To właśnie w koszach z ofertą czasową, umiejscowionych zazwyczaj w centralnej części sklepu, toczy się walka o uwagę konsumenta.
Strategia ta bazuje na mechanizmie "tu i teraz”, oferta jest limitowana, rotuje w cyklach tygodniowych i rzadko się powtarza w identycznej formie, co stymuluje impulsywne decyzje zakupowe. Dla sieci handlowej produkty te generują zazwyczaj wyższe marże niż podstawowe artykuły spożywcze, a dla klienta stanowią okazję do nabycia towarów codziennego użytku w cenie często niższej niż w specjalistycznych marketach budowlanych czy sklepach z wyposażeniem wnętrz. Popularność tego asortymentu jest tak duża, że w dniach startu nowych gazetek promocyjnych przed sklepami nierzadko ustawiają się kolejki jeszcze przed otwarciem drzwi.
Biedronka ma szeroką ofertę tych produktów
Aby utrzymać konkurencyjność cenową przy zachowaniu akceptowalnej jakości, Biedronka, podobnie jak jej główni rynkowi rywale, mocno inwestuje w rozwój marek własnych w segmencie przemysłowym. Nazwy takie jak Smukee (wyposażenie wnętrz), Hoffen (małe AGD) czy Niteo (narzędzia) na stałe wpisały się w świadomość polskich konsumentów. Produkty te, zamawiane w olbrzymich wolumenach bezpośrednio u producentów, często z Dalekiego Wschodu, pozwalają na ominięcie pośredników i zaoferowanie atrakcyjnej ceny końcowej.

Wśród tych brandów istotną pozycję zajmuje marka Lethe, sygmująca między innymi artykuły oświetleniowe i drobne akcesoria domowe. To właśnie produkty tej marki miały być hitem najnowszej oferty promocyjnej, odpowiadając na rosnące zapotrzebowanie Polaków na energooszczędne rozwiązania do domu. Zarządzanie tak rozbudowanym łańcuchem dostaw, obejmującym tysiące indeksów produktowych rotujących co tydzień w tysiącach lokalizacji, jest jednak gigantycznym wyzwaniem logistycznym. Gazetki promocyjne są planowane, projektowane i drukowane z wielotygodniowym wyprzedzeniem. W dynamicznym środowisku handlu międzynarodowego zdarzają się jednak sytuacje nieprzewidziane, od opóźnień w transporcie morskim, przez problemy celne, aż po błędy produkcyjne wykryte na ostatnim etapie kontroli jakości.
W takich momentach zderzenie machiny marketingowej z twardą rzeczywistością operacyjną bywa bolesne. Klient widzi produkt w gazetce, planuje zakup, a po przyjściu do sklepu zastaje pusty kosz lub informację o braku towaru. Choć w skali obrotów całej sieci pojedynczy brakujący asortyment może wydawać się błahostką, dla wizerunku i zaufania konsumentów są to sytuacje krytyczne, wymagające natychmiastowej komunikacji. Transparentność w takich momentach jest kluczowa, by nie narażać się na zarzuty o wprowadzanie klientów w błąd czy stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych polegających na wabieniu towarem, którego fizycznie nie ma na stanie.
Zobacz też: Komornik wkroczył do Lidla. Wszystko za sprawą Biedronki
Biedronka wydała pilny komunikat
Tym razem przedmiotem zamieszania stały się konkretne modele oświetlenia LED marki Lethe, które miały trafić na półki w ramach najnowszej akcji. Zgodnie z zapowiedziami w materiałach promocyjnych klienci mieli otrzymać możliwość zakupu trzech wariantów funkcjonalnego oświetlenia, idealnego do zastosowania na przykład pod szafkami kuchennymi czy w garderobach. Oferta obejmowała lampki o wymiarach 23,6 x 3,1 x 1,3 cm, nieco większy model o wymiarach 27,5 x 4 x 2,26 cm oraz praktyczny zestaw trzech lampek o średnicy 7 cm.
Biorąc pod uwagę sezon zimowy, kiedy zapotrzebowanie na dodatkowe punkty świetlne w domach naturalnie rośnie, produkt ten miał szansę stać się jednym z bestsellerów bieżącego tygodnia. Niestety, Biedronka zmuszona była poinformować, że mimo wcześniejszych zapowiedzi wyżej wymienione artykuły nie będą dostępne w sprzedaży. W oficjalnym komunikacie skierowanym do klientów Biedronka nie wskazała bezpośrednich przyczyn takiego stanu rzeczy.
Szanowni klienci! Uprzejmie informujemy, że produkt: lampka podszafkowa LED z folderu „Okazje tygodnia” nr 03/2026, który miał być w ofercie od 15 stycznia 2026 roku, będzie niedostępny w asortymencie sklepu. Za utrudnienia przepraszamy - czytamy w oficjalnym komunikacie.
Klienci polujący na okazje z gazetki muszą tym razem obejść się smakiem, a sieć musi liczyć się z chwilowym niezadowoleniem łowców promocji, którzy specjalnie dla tych lampek mogli zaplanować wizytę w sklepie.